poniedziałek, 16 maja 2016

Żegnam Was

Witam. Ten pierwszy dzień tygodnia może nie jest najlepszy na takie coś, ale no muszę bo dłużej tak nie dam rady. Założenie tego bloga było cudownym pomysłem czego nawet nie zapomnę... Pisanie go było rzeczą piękną i dzięki Zamyślonej Marzycielce nauczyłam się wielu rzeczy co do pisania takiego typu opowiadań... Miło spędziłam czas tutaj i na początku trochę się bałam, że ten pomysł okaże się nie wypałem, ale kiedy wybiło 1000 wyświetleń to byłam w szoku. Gdy było już ich więcej to się aż cieszyłam. Tak jak już to wspomniałam Zamyślona Marzycielka obie idziemy od września do nowej szkoły. Niestety czas na prowadzenie bloga by zniknął. Będzie dużo nauki, a też uczyć się trzeba... Cóż też parę miesięcy, które spędziłam z tym blogiem to były najlepsze miesiące jakie mogły być. Nie zbyt chcę się rozstawać z tym blogiem, ale więcej czasu byłoby do wakacji, a potem już tylko brak czasu. Na pewno będę wspominać ten czas kiedy tu się naprawdę dużo działo..
Dziękuje Wam, że tak wiernie czytaliście tego bloga i na pewno znajdą się jeszcze inne blogi, które będą tak samo wspaniałe jak ten...
Żegnajcie
Papa ;***
Aneta

niedziela, 15 maja 2016

Żegnajcie



Dzień dobry. Wita was w ten słaby dzień Zamyślona Marzycielka. Jak pewnie już widzieliście.... Jakiś czas mnie nie było. Było to spowodowane licznymi komplikacjami życiowo-rodzinno-szkolnymi. Dziś wcale lepiej nie jest... Wraz z Anetą postanowiłyśmy zakończyć działalność tego bloga. Na ile? Na zawsze. Blog będzie dostępny, bo nie ma sensu usuwać czegoś na co poświęciłyśmy mnóstwo czasu. Niedługo oby dwie idziemy do nowych szkół i możemy nie wyrobić. Z tego co wiem ona chyba chce założyć swojego bloga, ale tego dowiecie się w jej notce. Nawet nie wiecie jak mi przykro, że to już koniec. Ten blog był mega pomocną odskocznią od codzienności dla mnie i na prawdę lubiłam go pisać. Ostatnio mój zapał i miłość do blogowania przepadły. Pamiętam wiele rzeczy, które się tu wydarzyły. Praktycznie wszystkie mimo, że tak rzadko tu bywałam. Na przykład pierwszy tysiąc. Moje poprzednie blogi miały już x razy więcej wyświetleń, a gdy tu wybiła ta magiczna liczba tysiąca wyświetleń cieszyłam się jak dziecko. Później było pięć tysięcy i też pamiętam, że się cieszyłam. Później ze mną było tu tylko gorzej i gorzej. Pisane rozdziały mi się nie kleiły aż w końcu postanowiłam zrobić sobie przerwę. Czy żałuję, że zaproponowałam Anecie stworzenie tego bloga? Ani trochę. Jestem szczęśliwa, że się na to zdecydowałyśmy, bo spędziłam tu bardzo fajne chwile. Niestety... Wszystko ma swój początek a co za tym idzie również koniec. Dziękuję wam z całego serca, że z nami byliście <3 
Żegnajcie <3
Zamyślona Marzycielka

sobota, 14 maja 2016

Rozdział 30: Wymyślony plan bez mojej zgody...

Rano obudziłam się bardzo wypoczęta. Nie było to podobne jak na mnie, ale cóż to mleko znów pomogło. jak popatrzyłam na materac chłopaków nie było. W sumie to się nie dziwię bo była już 10:15 na zegarku. Wiedziałam, że jak zejdę na dół Leo może się mnie zapytać czy się już zastanowiłam, ale do tego teraz nie miałam głowy. Z szafy wyciągnęłam parę ubrań i poszłam do łazienki się ogarnąć. Po wyjściu z łazienki byłam gotowa, żeby zejść na dół. W kuchni spotkałam Charliego, który mnie zauważył.
-Hej. Jak się spało? Słyszałem, że w nocy nie mogłaś spać. - zapytał Charlie
-Hej. Wyjątkowo dobrze. No nie mogłam. Ten wczorajszy horror nie był aż taki fajny i przez to miałam koszmar. - powiedziałam
-To ja po tym horrorze spałem normalnie. - powiedział Charlie
-Bo ty to się nie boisz. A gdzie Leo? - zapytałam
-A to w pokoju go nie ma? - zapytałam
-No ja go nie widziałam, ale poczekaj pójdę sprawdzić. - powiedziałam
-Ok. To ja już zrobię jakieś śniadanie, bo dzisiaj to wszyscy śpią najdłużej. - powiedział Charlie
Po pójściu na górę weszłam do pokoju. Zauważyłam, że Leo jeszcze śpi. Usiadłam na podłodze i tak przyglądałam się jak sobie śpi. Pomyślałam, że zrobię taki mały żarcik na poprawę jego humoru. Włączyłam snapa i zrobiłam zdjęcie jak słodko śpi i dałam to do My Story. Gdy już tak siedziałam największy śpioch się obudził.
-Hej śpiochu. Jak się spało? - zapytałam
-Hej, bardzo dobrze. - powiedział Leo
-Charlie już śniadanie robi, więc szybciutko się ogarnij i idziemy na śniadanie. - powiedziałam
-No dobrze. A co z Twoim tatą? - zapytał Leo
-A no mam zamiar zajrzeć do jego sypialni. - powiedziałam
-No ok. Puszczę Cię jak mnie przytulisz. - powiedział Leo
-No to chodź. - powiedziałam
Tak słodko się przytuliliśmy, że znów poczułam jak małe motylki latają w brzuchu. Wreszcie Leo pozwolił mi iść, a ja poszłam do sypialni taty. Gdy już zajrzałam taty nawet w pokoju nie było. Trochę się przestraszyłam bo nie wiedziałam co się stało. Zeszłam szybko na dół. Charlie nadal był sam w kuchni.
-Nie widziałeś może taty? - zapytałam
-Jak go spotkałem, a było to jakieś 30 minut temu mówił coś o zakupach. Powiedział mi jeszcze, że jeszcze musi iść na policję bo komisarze coś chcieli, ale powiedziałem mu, że Leo w nocy lunatykuje i że to on zrobił ten bajzel. No to twój tata się zapytał skąd to wiem. No to mu powiedziałem, że raz jak siedziałem z Tobą w kuchni to Leo zszedł i próbował zrobić bajzel, ale my staraliśmy się go odciągnąć od tego pomysłu. I na koniec powiedział, że to wyjaśni na policji. - powiedział Charlie
-A to pewnie za niedługo wróci. - powiedziałam
Leo zszedł na dół i we trójkę usiedliśmy przy stole. Gdy tak jedliśmy śniadanie do domu wrócił tata.
Miał ze 3 siaty zakupów.
-Co kupiłeś tato? - zapytałam
-A sporo rzeczy. - powiedział tata
-M.in. co? - zapytałam
-Ze 2 pizze jeszcze, trochę wędliny, ale niewiele, pieczywo itd. - powiedział tata
-Widać chcesz zadbać o lodówkę przed wyjazdem. - powiedziałam
-Szef do mnie dzwonił w drodze do domu i powiedział, że mogę wziąć jeszcze tydzień wolnego bo teraz nie ma tylu zleceń i postanowiłem, że jeszcze tu trochę zostanę. - powiedział tata
-A to mnie zaskoczyłeś. - powiedziałam
Po śniadaniu nie mieliśmy żadnego pomysłu co robić pomyśleliśmy, że pomożemy tacie rozpakować zakupy. Kiedy zauważyłam, że tata kupił nutellę wiedziałam kto się do niej dobierze pierwszy. Niespostrzeżenie schowałam ją w takie miejsce gdzie Leo jej nie znajdzie. Jednak mi się nie udało schować tak, aby Leo nic nie widział.
-Daj mi nutellę. - powiedział Leo
-Dałabym Ci, ale wiem, że ją całą zjesz, więc wieczorem zrobię Ci kanapki z nutellą ok? - zapytałam
-No dobrze. - powiedział smutny Leo
Żeby nieco poprawić Leo humor dałam buziaka w policzek, gdy tylko Charlie i tata nic nie widzieli. Postanowiłam, że pokaże też zdjęcie, które zrobiłam jak spał. Leo się roześmiał. Potem pokazałam też Charliemu i tacie. Oni też się roześmiali. Po rozpakowaniu zakupów do wszelkich szafek i lodówki wszyscy usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy oglądać ciekawe seriale i filmy jakie były w TV. Leo jednak wymyślił coś dla mnie i dla siebie co też spowodowało, że tata i Charlie musieli siedzieć sami jednak nie długo.
-Moglibyśmy znowu iść pogadać? - zapytał Leo
-No jak Ci na tym zależy to ok. - powiedziałam
Leo wziął mnie za rękę i poszliśmy do pokoju. Wiedziałam o czym chce pogadać, ale nie pokazywałam tego po sobie.
-No więc mów o co chodzi. - powiedziałam
-Domyślam się, że jeszcze nie podjęłaś decyzji, ale chciałbym już wiedzieć czy coś z tego będzie. - powiedział Leo
-Wczoraj jak oglądaliśmy ten horror co się przytuliłam do Ciebie poczułam coś czego nigdy nie czułam. A dzisiaj rano jak się już obudziłeś i znów się przytuliliśmy to czułam to samo co wczoraj. Wiem, że to już coś znaczy. - powiedziałam
-Czyli byłaby jakaś szansa, żebyśmy byli razem? - zapytał Leo
-Cały czas jest. - powiedziałam
-To czemu się nie chciałaś wczoraj zgodzić? - zapytał Leo
-Chciałam o tym zapomnieć, ale jeśli to w jakiś sposób pomoże to ci coś opowiem. - powiedziałam
-Co takiego? - zapytał Leo
-W Polsce sporo przed wyjazdem miałam chłopaka. Byliśmy razem 6 miesięcy. Przyszedł taki dzień, w którym on powiedział mi, że zrywa ze mną. Strasznie się czułam po tym. Prawie bym sobie podcięła żyły, ale w odpowiednim momencie mama się pojawiła w moim pokoju. No i takim to sposobem trochę boje się zaufać kolejnym chłopakom. - powiedziałam z łzami w oczach
-To jest naprawdę przykre. Ja bym Ci czegoś takiego nie zrobił. Mnie możesz zaufać. - powiedział Leo
-Z Tobą i Charliem jest inaczej bo po Waszym charakterze widać, że jesteście kompletnie inni. I moje zaufanie do Was jest ogromne. - powiedziałam
-Nie płacz już. Nie chcę, żebyś jeszcze o tym pamiętała. - powiedział Leo
Przytuliłam się do Leo i po chwili byłam już spokojna. Gdy tak siedzieliśmy w ciszy ja dostałam smsa.

Od: Charlie
Chcecie z nami obejrzeć film?

Do: Charlie
Z miłą chęcią obejrzymy.

Od: Charlie
To za 15 minut na dole.

Do: Charlie
Ok.

Humor mi wrócił. Z Leo jeszcze siedziałam w pokoju. W pewnej chwili zaczął mnie łaskotać.
-Leo, przestań. - powiedział
-A co jak nie przestanę? - zapytał
-To spóźnimy się na film. - powiedziałam
-Przestanę, ale pod jednym warunkiem. - powiedział Leo
-Jakim? - zapytałam
-Zrobisz wszystko co będę chciał. - powiedział Leo
-Niech Ci będzie wszystko - powiedziałam
-Na pewno? - zapytał
-Na pewno - powiedziałam
-Mrrr - powiedział Leo
-Oj ty zboczuszku. - powiedziałam i się zaśmiałam
-To chodźmy na dół bo zaczną bez nas. - powiedział Leo
-No tak. - powiedziałam
Zeszliśmy na dół, ale nie daliśmy poznać po sobie, że coś wydarzyło w pokoju. Usiedliśmy obok siebie. To było dziwne oglądać film kiedy tata siedział z nami. Było mnóstwo przekąsek. W trakcie filmu się okazało, że to znowu horror. Miałam ochotę udusić Charliego, ale było mi bardzo szkoda, więc na pewno tego było nie zrobiła. Tak właśnie w trakcie filmu się przytuliłam do Leosia i oglądaliśmy dalej, w pewnej chwili Charlie z tatą tak się na nas popatrzyli.
-Co? - zapytałam
-Nic tylko mnie to dziwi, że wczoraj się przytulaliście i dzisiaj znowu. - powiedział Charlie
-To chyba normalne wśród zakochanych. - powiedział tata
-Jakich zakochanych? - zapytałam
-A co nie jest tak? - zapytał tata
-Nie. Ja się trochę boje na horrorach to chyba normalne, że się przytulam do kogoś. - powiedziałam
-No ok. - powiedział Charlie
Po filmie zrobiło się trochę późno bo sam film było długi. Najpierw poszedł tata do sypialni, a potem Charlie poszedł do mojego pokoju. Ja z Leo zostaliśmy jeszcze trochę na dole. Tak popatrzyliśmy na siebie. Nasze twarze się zbliżyły i czuliśmy swoje oddechy. Gdy Leo już prawie mnie pocałował do salonu z powrotem wszedł Charlie.
-Czy ty choć raz możesz nie wchodzić w tych najlepszych momentach? - zapytał wkurzony Leo
-No co ja na to poradzę, że mi się pić chciało? - zapytał Charlie
-No niby nic. Spokojnie Leo jeszcze nie raz nam się uda. - powiedziałam
-Mam taką nadzieję. To pójdę się szybko odświeżyć. - powiedział Leo
-Ok. - powiedziałam
W salonie została tylko ja i Charlie. Nagle Charlie się odezwał.
-Wy już jesteście razem? - zapytał Charlie
-Jeszcze nie. Nadal jeszcze myślę, ale mam takie uczucie, że nie mogę mu powiedzieć nie. - powiedziałam
-Czyli też go kochasz? - zapytał
-No raczej. - powiedziałam
-Jak chcesz to możemy obejrzeć jeszcze jeden horror, a się znowu obudzisz w nocy i będziesz miała okazję mu powiedzieć o tym co czujesz. - powiedział Charlie
-Bardzo dobry pomysł. - powiedziałam
-Chodźmy do góry. Łazienka w pokoju Mary jest wolna to możesz się iść tam umyć, a ja poczekam, aż Leo wyjdzie. - powiedział Charlie
-No dobrze. - powiedziałam
Po wejściu do góry poszłam z Charliem jeszcze do pokoju po moją ulubioną piżamę. Kiedy ją wzięłam poszłam do pokoju Mary. Ze sobą miałam też ręcznik. Po 20 minutach wyszłam z łazienki i pokoju Mary stojąc na korytarzu koło drzwi od swojego pokoju usłyszałam jak Charlie rozmawia z Leo. Po tym co usłyszałam miałam ochotę się zapaść pod ziemię. Nie wierzyłam w to co Leo mówił. Zbiegłam na dół i wyszłam na taras kładąc swoje ubrania i ręcznik na stole, który był na tarasie. Z oczu leciały mi łzy. Można by powiedzieć, że prawie strumykiem. Na swoim ramieniu poczułam czyjąś rękę. Gdy się odwróciłam to przekonałam się, że to był tata.
-Co się stało? - zapytał tata
-Pamiętasz jak Leo wczoraj mnie poprosił o rozmowę? - zapytałam
-No pamiętam. - powiedział tata
-Podczas tej rozmowy powiedział mi, że ja mu się podobam. A teraz jak wyszłam z łazienki, która była w pokoju Mary usłyszałam to jak Leo mówi, że chodziło mu o inną dziewczynę. Mogłam się przesłyszeć, ale nie sadzę. - powiedziałam
-I dlatego płaczesz? - zapytał tata
-Nic nie rozumiesz. - powiedziałam
-Czego nie rozumiem? - zapytał tata
-Nie widzisz tego jak mi na nim zależy. Jednak jemu jak widać nie zależy na mnie. - powiedziałam
-Skąd wiesz, że mu nie zależy? - zapytał
-Bo by nie powiedział czegoś takiego. - powiedziałam
Na tarasie pojawił się też Charlie i Leo. Oboje zauważyli, że płakałam. Gdy tylko zobaczyłam Leo w moich oczach znów się pojawiły łzy. Kiedy podszedł i dotknął mojego ramienia ja się odezwałam:
-Nie dotykaj mnie. Myślałam, że Ci na mnie zależy. Nawet chciałam Ci coś powiedzieć, ale teraz to już jest nie ważne. Słyszałam Waszą rozmowę i już nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi. - powiedziałam
-Aneta.. czekaj. - powiedział Leo
Ja pobiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżku i płakałam dalej. Usłyszałam otwierające się drzwi z mojego pokoju. Domyśliłam się, że to Leo.
-To nie miało tak wyjść. - powiedział Leo
-A jak miało wyjść? - zapytałam
-Ty mi się podobasz tylko Charlie się tak mnie wypytywał jak między nami jest i w ogóle. Nawet nie wiedzieliśmy, że ty to słyszysz. - powiedział Leo
-Ale słyszałam. I tego nie cofniesz. Ufałam Ci. - powiedziałam
-Wiem co chciałaś mi powiedzieć. - powiedział Leo
-No powiedz co takiego. - powiedziałam
-Chciałaś mi powiedzieć o swoich uczuciach do mnie. - powiedział Leo
-Charlie Ci powiedział? - zapytałam
-Tak. - powiedział Leo
-Myślałam, ze nic Ci nie powie, ale po tym co się stało to już i tak nie ma znaczenia. - powiedziałam
-Dlaczego tak mówisz? - zapytał Leo
-Przecież słyszałam Waszą rozmowę. - powiedziałam
-Może jeszcze nie wszystko stracone. - powiedział Leo
Podniosłam się i zapytałam:
-Jak nie wszystko stracone?
-To była tylko rozmowa, która nic nie znaczyła. Nadal mi się podobasz. - powiedział Leo
-Tak samo jak ty mi. Uczucia do Ciebie są... - powiedziałam
-Ciii nic nie mów ja to wiem. Mogę się o coś spytać? - zapytał Leo
-Tak możesz. - powiedziałam
-A więc zostaniesz moją księżniczką? - zapytał Leo
-Leo, oczywiście, że tak. - powiedziałam
Wtedy nasz twarze znów się zbliżyły. Nasze oddechy były takie same jak wcześniej. Leo po chwili mnie pocałował, a ja to odwzajemniłam. Ten pocałunek był bardzo romantyczny. Nie zauważyliśmy nawet kiedy w drzwiach znalazł się tata i Charlie. Gdy tak popatrzyliśmy na nich i na siebie zarumieniliśmy się.
-No i pogodzeni. - powiedział Charlie
-Myślałem, że będzie trudniej, że nie dasz się przekonać, ale się udało. - powiedział Leo
-To prawda, że ta rozmowa nie była związana ze mną? - zapytałam
-No nie była. - powiedział Charlie
Wieczorem tata już leżał w łóżku, a ja z chłopakami siedziałam w pokoju. Postanowiliśmy, że położymy się wcześniej, a jutro pomyślimy co robić. Moje łóżko było tak duże, że mogły się na nim dwie osoby zmieścić. Leo chciał zobaczyć jak się śpi ze mną i poprosił mnie o to, żeby mógł ze mną spać. Ja się zgodziłam. Charlie spał na materacu, a ja z Leo spałam na swoim łóżku. Całą noc spaliśmy spokojnie. Rano kiedy się obudziłam Leo i Charlie jeszcze spali. Po cichu wstałam i wyszłam z pokoju po czym zeszłam na dół. Tam spotkałam tatę.
-Cześć jak się spało? - zapytał tata
-Dobrze, a Tobie? - zapytałam
-Ok. Musimy chwilę pogadać zanim chłopacy przyjdą. - powiedział tata
-O czym? - zapytałam
-Wczoraj jak pobiegłaś do pokoju, a Leo pobiegł za Tobą. Charlie powiedział mi, że chce Twojego szczęścia. I moje i Charliego przemyślenia mówią, że nie możecie być razem. - powiedział tata
-Dlaczego? - zapytałam z łzami w oczach.
-To nie jest tak, że my mamy coś przeciwko. Wiesz, że chłopacy jeżdżą w trasy i tam spotykają mnóstwo fanek. Leo nie powiedział Ci o wszystkim, a Charlie ci tak powie. - powiedział tata
-Świetnie. Jestem ciekawa co takiego ukrył przede mną. - powiedziałam
Nagle do kuchni wszedł Charlie. Zobaczył, że znowu płakałam. Domyślił się, że tata mi powiedział.
-Ty wiesz co Leo ukrywa. Powiedz mi o co w tym wszystkim chodzi. - powiedziałam
-Musisz sama z Leo pogadać. Gdybym ja to zrobił on by mnie znienawidził, albo coś jeszcze innego by zrobił. - powiedział Charlie
-No jeszcze lepiej. Nie ma to jak ukrywanie prawdy przede mną. - powiedziałam
Poszłam do pokoju. Leo już się spał. Gdy tak patrzyłam na niego w środku czułam złość, której kompletnie nie było widać.
-Może chcesz mi o czymś powiedzieć? - zapytałam
-Księżniczko, o czym ty mówisz? - zapytał Leo
-Ty śmiesz jeszcze pytać o czym ja mówię? Podobno jest coś czego mi nie powiedziałeś. - zapytałam
-No jest jedna rzecz. Bo tak naprawdę mam już dziewczynę. - powiedział Leo
-Dlaczego mi o tym nie powiedziałeś? Zabawiłeś się tylko moimi uczuciami. Od teraz jesteś dla mnie nikim. Wręcz nie istniejesz dla mnie. - powiedziałam
Z szafy wyciągnęłam parę ubrań, które ubrałam i po ogarnięciu się w łazience wybiegłam z domu jak poparzona. Nie wiedziałam co robić. Ze sobą miałam torebkę, w niej miałam telefon, słuchawki, chusteczki i rzecz, o której nie miałam pojęcia, że była w mojej torebce. Przez połowę dnia chodziłam bez celu ze łzami w oczach. Wieczorem zatrzymałam się na małej plaży. Usiadłam na piasku i zaczęłam grzebać po torebce. Gdy tak grzebałam znalazłam małą ostrą rzecz. Przez spory czas trzymałam ją w ręku. Było już tak późno, że myślałam o powrocie do domu, ale wiedziałam, że Leo tam jest. Po tym wszystkim nie potrafiłam odrzucić tych wszystkich uczuć do niego. Zrobiło mi się strasznie zimno. Usłyszałam głos Charliego. Nie wiedziałam, że Leo też z nim przyszedł.
-Już wiesz o wszystkim? - zapytał Charlie
-A myślisz, że gdybym nie wiedziała to bez powodu bym płakała i wybiegała z domu jak poparzona? - zapytałam
-No raczej nie. - powiedział Charlie
-On jest dla mnie nikim. Najpierw mówi, że ja mu się podobam, a potem się dowiaduje, że ma dziewczynę. Miałam już jednego chłopaka to ze mną zerwał. Leo całą tą historię zna. - powiedziałam
-Ty się cała trzęsiesz. - powiedział Charlie
-Już wolę nie być na noc w domu i zmarznąć niż być i go oglądać.
Poczułam, że dostaje na ramiona koc. Gdy odwróciłam głowę zobaczyłam Leo. Usiadł obok mnie. Ja nadal płakałam.
-Wiem, że nie chcesz mnie słuchać i nie chcesz ze mną gadać. To chociaż posłuchaj Charliego co chcemy Ci powiedzieć. - powiedział Leo
-Nie to, że Cię nie znamy, bo znamy bardzo dobrze, ale w twoje urodziny, gdy zeszliście na dół na taras zauważyłem, że coś nie wyszło. Leo napisał mi jako sms, że się musisz zastanowić. A gdy tak nagle wszedłem wtedy kiedy już prawie się pocałowaliście pomyślałem, że wreszcie się coś zaczyna dziać. Wczoraj co usłyszałaś kawałek naszej rozmowy rozmawialiśmy na temat planu, który zrobiliśmy dzisiaj. Chcieliśmy w taki sposób zobaczyć czy zależy Ci na nim. Twój tata też był w to wtajemniczony. Wiem, że może nie chcesz gadać z Leo, ale zrób to dla mnie i chociaż go wysłuchaj. - powiedział Charlie
-Dla Ciebie jestem w stanie to jeszcze zrobić. - powiedziałam
-Podasz mi rękę? - zapytał Leo
Bez słowa podałam mu rękę i patrzyłam w jego oczy.
-Ja też mam pewną historię z życia, o której wolałbym zapomnieć, ale muszę jeszcze o tym przez chwilę pamiętać. Przed Tobą miałem dziewczynę. Byłem w niej zakochany, zależało mi na niej. Ona jednak po miesiącu powiedziała mi, że zrywa ze mną. Gdy mi to powiedziała załamałem się, nie wychodziłem z domu. Charlie nawet potwierdzi, że tak było. Przychodził do mnie i pocieszał mnie. Dopiero jak Ciebie poznałem tak dokładniej zrozumiałem, że ty jesteś tą moją najpiękniejszą księżniczką na tym świecie. Ona był trochę grubsza niż ty. Potrafiła mnie odcinać od Charliego tylko czasami go widywałem. Domyślam się, że ty miałaś podobnie i wiem, że czułaś się tak samo jak ja. - powiedział Leo
-Nie było to dla niego łatwe. Przez jakąś godzinę namawiałem go, żeby Ci o tym powiedział. - powiedział Charlie
-Bardzo mi na Tobie zależy. Jeszcze bardziej niż na niej. - powiedział Leo
-Moje uczucia do Ciebie się nie zmieniły, ale trochę mnie boli to, że mi nie powiedziałeś nic. - powiedziałam
-Nie chciałem Cię jakoś martwić, a myślałem, że nie będzie to potrzebne. - powiedział Leo
-Ale najbardziej mnie zabolało to kiedy powiedziałeś, że niby masz dziewczynę. - powiedziałam
-Już nigdy nie będziesz musiała tego znowu poczuć. - powiedział Leo
-Nie jestem pewna czy mogę Ci znów zaufać. - powiedziałam
-Na pewno jesteś w stanie znowu zaufać - powiedział Charlie
-Dam Ci tyle czasu i będziesz potrzebować, żebyś mogła mi na nowo zaufać. - powiedział Leo
-Jesteś taki kochany. - powiedziałam
-Chodźcie do domu bo twój tata będzie się o nas martwił. - powiedział Charlie
Leo pomógł mi wstać i przez całą drogę do domu szłam okryta kocem. Po niecałej 1h byliśmy już w domu. Po wejściu zrobiło mi się cieplutko, a na policzkach miałam rumieńce.
-Wreszcie jesteście. Aneta, martwiłem się o Ciebie. - powiedział tata
-Ale chłopacy przyszli razem ze mną, więc żyje. - powiedziałam
-Zniknęłaś tak na resztę dnia. A telefonu już też nie raczyłaś odebrać? - zapytał tata
-Ja rozumiem, że się martwiłeś o mnie, ale zrozum to jak ja się czułam wtedy kiedy wy we trójkę sobie sprawdzaliście czy ja kocham Leosia. Pomysł mieliście denny. - powiedziałam
-Ale już jest wszystko ok, księżniczko. - powiedział Leo
-No tak. I przepraszam, że nie odbierałam telefonu, musiałam to przemyśleć. - powiedziałam
-Ważne, że nic Ci nie jest. - powiedział tata
-To co robimy? - zapytał Charlie
-Ja już nie mam siły na oglądanie filmu. - powiedziałam
-Ja zaraz idę spać. I Wam też radziłbym iść spać, a odświeżyć to się odświeżycie rano. - powiedział tata
-Moja księżniczka taka zmęczona. Może zaniosę Cię do pokoju? - zapytał Leoś
-Leo, ja nogi mam. - powiedziałam
-No dobrze. To chodźcie do pokoju to się położymy. - powiedział Leoś
Po wejściu do pokoju usiedliśmy na moim łóżku.
-No cóż nic innego nam nie pozostaje jak tylko się położyć. - powiedział Charlie
-No niby nie, ale ja czuje ogromny głód. - powiedziałam
-To może przyniosę coś do jedzenia? - zapytał Leo
-A chce Ci się? - zapytałam
-Dla Ciebie wszystko. - powiedział Leo
-W lodówce na 2 półce od dołu powinny być jakieś jogurty to gdybyś mógł mi jeden przynieść. - powiedziałam
-Dobrze, moja księżniczko. - powiedział Leo
Gdy Leo poszedł do kuchni zaczęłam gadać z Charliem o Leo.
-Taki słodziak z niego. - powiedziałam
-Trzeba uważać i nie posyłać go samego do kuchni bo przecież tam jest nutella. - powiedział Charlie
-Nie no może akurat się nie dobierze do tej nutelli. - powiedziałam
-Lepiej iść to sprawdzić bo z nim to nigdy nic nie wiadomo. - powiedział Charlie
-No dobra to chodź do tej kuchni. - powiedziałam
Po zejściu do kuchni Leoś siedział przy stole i wyjadał nutellę ze słoika.
-Pyszne jest? - zapytałam
-Bardzo - powiedział Leo
-Ty sobie jesz, a ja mam umrzeć z głodu. Normalnie dziękuje. - powiedziałam
-Na takie coś się zgodziłaś. - powiedział Charlie ze śmiechem
-Kiedy bo sobie nie przypominam? - zapytałam
-No dzisiaj jakąś godzinę temu na plaży, wtedy kiedy się już pogodziliście. - powiedział Charlie
-Ale i tak go kocham. Taki mój głuptasek. - powiedziałam
-Jakoś tak mnie podkusiło, żeby sobie trochę zjeść. - powiedział Leo
-To nazywasz trochę? Mój głuptasek ma na dzisiaj dość nutelli. Jutro dostanie kolejną porcję. - zapytałam
-No dobrze to nie jest trochę. A mógłbym jeszcze tak troszkę? - zapytał Leo
-Jutro głuptasie. Teraz to chyba ważniejsza jestem ja. Ja tu jadłam tylko śniadanie. - powiedziałam.
Z lodówki wyciągnęłam jogurt. Wzięłam łyżeczkę i zaczęłam jeść. Gdy zjadłam mogłam spokojnie iść.
-No to idziemy spać moi drodzy. - powiedziałam
-A musimy? - zapytał Charlie
-Musimy ja już jestem zmęczona, a wy też musicie trochę odpocząć. - powiedziałam
-No dobrze. - powiedział Charlie

Po wejściu do pokoju położyliśmy się spać. Leo oczywiście położył się ze mną, a Charlie spał sam na materacu. Przez resztę nocy spaliśmy spokojnie...

~**~
Hej wszystkim. Otóż razem z Zamyśloną Marzycielką przemyślałyśmy sprawę tego bloga i wiadomość zostanie przekazana przez każdą z nas osobno. A tymczasem historia tego bloga kończy się na całkiem fajnej historii, którą można by jeszcze ciągnąć, ale obie już niezbyt dajemy radę. Myślę, że rozdział się Wam spodoba i do zobaczenia za parę chwil.
Papa
Aneta

niedziela, 8 maja 2016

Rozdział 29: Wielka niespodzianka urodzinowa...

Rano obudziłam się dość wczas jak na mnie bo na zegarku widniała godzina 8:30. Jak zdążyłam zauważyć Leo jeszcze spał natomiast Charliego nie było śladu w moim pokoju. Poszłam się szybko ogarnąć i przebrać do łazienki. Gdy już to zrobiłam zeszłam na dół do kuchni. Sama wiedziałam, że dzisiaj są moje urodziny tylko nie wiedziałam czy reszta mieszkańców tego domu domyśliła się co dzisiaj za dzień. Wchodząc do kuchni spotkałam tatę i Charliego.
-Hej córcia. Jak się spało? - zapytał tata
-Hej dobrze. O dziwo się wyspałam. - powiedziałam
-Może to mleko podziałało. - powiedział Charlie
-A no raczej, a nie może. - powiedziałam ze śmiechem
-Leo jeszcze śpi co nie? - zapytał Charlie
-No śpi, a czemu pytasz? - zapytałam
-No bo mam już pewne plany, a raczej niespodziankę dla Ciebie i chce, żeby Leo też przy tym był. A właściwie to niech Ci tata dokładniej wytłumaczy o co chodzi. - powiedział Charlie
-No więc o co chodzi? - zapytałam
-A więc dzisiaj jest taki fajny dzień i my chcemy żebyś go spędziła w naszym gronie jak najlepiej. - powiedział tata
-Aha jak tam chcecie mogę wszędzie iść przynajmniej się nudzić nie będę. - powiedziałam
W myślach sobie powiedziałam czyli wiedzą co dzisiaj za dzień. Nie robiłam sobie nadziei co do prezentu, ale nie dałam po sobie poznać, że się czegokolwiek domyśliłam. Zrobiłam sobie kanapkę i zaparzyłam sobie herbaty, po czym usiadłam przy stoliku. Gdy już zaczęłam jeść na dół zszedł zaspany Leo.
-Hej śpiochu jak spało? - zapytał Charlie, a ja się zaśmiałam
-Co? - zapytał zaspany Leo
Ja wstałam od stołu i się słodko przytuliłam z Leo.
-Jak się spało śpiochu? - zapytałam
-A dobrze. Widzę, że tu wszyscy już obudzeni oprócz mnie. - powiedział Leo
-No tak. To tak jak zawsze kanapeczka z nutellą? - zapytałam
-Tak. Ty wiesz co ja lubię. - powiedział Leo
Po zrobieniu Leosiowi kanapek z nutellą usiadłam przy stole i w dalszym ciągu piłam herbatę. Przy sobie miałam telefon. Już pierwszy telefon dostałam właśnie o 8:50 od Mary.
-Hej kochana. Wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń. - powiedziała Mary
-Hej. Dziękuje misia. Co u Ciebie? - zapytałam
-Wszystko ok, a u Ciebie? - zapytała Mary
-Też ok. Po prostu nic takiego ciekawego co mogłabym opowiedzieć. - powiedziałam
-Czyli się mało dzieje u Ciebie. - powiedziała Mary
-No tak. A mama jest w domu czy gdzieś wyszła albo coś innego? - zapytałam
-Poszła do sklepu, ale jak wróci to zapewne zadzwoni do Ciebie. - powiedziała Mary
-No to zobaczymy. Ja już muszę kończyć to papa kochana. - powiedziała
-Papa misia... - powiedziała Mary
Gdy odłożyłam telefon na stół chłopacy i tata się tak na mnie patrzyli jakbym coś zrobiła.
-Coś gdzieś mam czy co się dzieje? - zapytałam
-Nie nic się nie dzieje. Tylko małe zdziwienie, że telefon o tak wczesnej porze. Mary dzwoniła prawda? - zapytał Charlie
-No tak. Złożyła mi życzenia urodzinowe. Chciałabym żeby tu teraz była, ale co poradzę, że nie będzie. - powiedziałam ze smutkiem na twarzy
-No cóż może przyleci jeszcze do Ciebie choć na jeden dzień, żeby Cię odwiedzić. - powiedział Charlie
-No może. O ile będzie chciała dobrze wiesz, że to miejsce się jej niezbyt dobrze kojarzy. - powiedziałam
-No wiem. To trochę przykre. - powiedział Leo
-No to szybko się ogarniać i idziemy na świeże powietrze. - powiedziałam
-Tak jest. - powiedział Leo
-No to odmaszerować do pokoi i się przebierać w inne ciuchy. - powiedziałam ze śmiechem
Charlie i Leo poszli do góry, a ja z tatą zostałam sama w kuchni. Po dopiciu herbaty wstałam od stołu i przemyłam wszystkie talerze i kubki.
-Zauważyłaś to, że Leo się jakoś tak dziwnie zachowuje? - zapytał tata
-Nie zauważyłam, a czemu myślisz, że dziwnie? - zapytałam
-No bo jak podeszłaś do niego to te przytulanie wyglądało co najmniej dziwnie. - powiedział tata
-A tam dziwnie. Normalnie się przytulaliśmy, a Leo zachowuje się normalnie. - powiedziałam
-No jak tam uważasz. To idź już do pokoju ja tu dokończę mycie naczyń. Za 10 minut bądźcie na dole. - powiedział tata
-Dobrze. - powiedziałam
Wchodząc do góry i będąc coraz bliżej pokoju zaczęłam słyszeć jak chłopacy gadali. Chodziło coś o jakąś dziewczynę i Leo. Nie wiedziałam o co dokładniej chodzi, ale było to nieco podejrzane. Zeszłam po cichu na dół do kuchni, aby dowiedzieć się od taty czy czasem czegoś nie wie.
-Tato, nie wiesz może o co chodzi z Leo i jakąś dziewczyną? - zapytałam
-Ale o co dokładnie chodzi? - zapytał tata
-No usłyszałam rozmowę Charliego z Leo, że jakaś dziewczyna podoba się Leo, a on się boi o tym powiedzieć tej dziewczynie. - powiedziałam
-Nie nic nie wiem. - powiedział tata
-No dobrze. To idę może już skończyli gadać. - powiedziałam
Weszłam na góry i drzwi były uchylone w połowie co mogło oznaczać wiele, że albo się posprzeczali, albo rozmowa się skończyła. Weszłam do pokoju i po minach zauważyłam, że się pokłócili. Tylko nie wiedziałam o co. Postanowiłam ich jakoś pogodzić.
-O co się pokłóciliście? - zapytałam
-O nic takiego. - powiedział Charlie
-Przecież widzę, że jednak się o coś pokłóciliście, ale nie będę wnikać. Mam tylko nadzieje, że się szybko pogodzicie bo w innym wypadku to zamknę Was w jednym pokoju i nie wyjdziecie z niego póki się nie pogodzicie. - powiedziałam
-Nie wiem czy się z nim jeszcze pogodzę. - powiedziałam
-Jesteście świetnym duetem i choćby dla tego zespołu byście się mogli pogodzić. - powiedziałam
-Postaramy się pogodzić, ale nie obiecujemy to Ci wystarczy? - zapytał Leo
-Tak i to w zupełności. - powiedziałam
Wzięłam potrzebne rzeczy, które wsadziłam do torebki. Po zebraniu potrzebnych rzeczy powiedziałam
-Chodźcie bo tata na nas czeka. - powiedziałam
-No to chodźmy. - powiedział Charlie
Kiedy schodziliśmy na dół czułam, że tu nie chodzi o jakąś kłótnie. Wiedziałam, że się nie pokłócili tylko oboje nie wiedzieli co robić w zaistniałej sytuacji. Ja miałam nadzieje, że jednak w szybkim czasie się to rozwiąże i okaże, że to jest jedna wielka bzdura. Będąc na dole już była strasznie zamyślona. Tata i chłopacy to szybko zauważyli.
-Co jest? - zapytał Leo
-Co? - zapytałam
-Co się stało? - zapytał Leo
-Nic się nie stało. Zamyśliłam się tylko. - powiedziałam
To co idziemy na świeże powietrze. Po wyjściu z domu te świeże powietrze wydało mi się dziwne, ale tak to bywa z rana. Gdy tak tata zamykał drzwi ja zdążyłam zrobić zdjęcie na snapa. Po jakiejś godzinie spacerku dotarliśmy na miejsce do którego w planach miał przyjść tata. Był to sklep z telefonami, komputerami, tabletami i słuchawkami. Gdy tata i Charlie poszli po jakieś paczki ja z Leo staliśmy przy tabletach i je oglądaliśmy. Po 10 minutach tata z Charliem wrócili.
-Chodźmy na dwór, a Ci coś powiemy. - powiedział tata
-No dobra. - powiedziałam ze zdziwieniem
Po wyjściu poczułam mały strach i stres, bo nie wiedziałam o co może chodzić. Jednak nie było czego się bać.
-Wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń córciu. - powiedział tata wręczając mi pudełko, które odebrał z tego sklepu.
-Dziękuje tato. - powiedziałam
-No to mogę to teraz otworzyć? - zdążyłam dopowiedzieć
-Tak koniecznie teraz. - powiedział tata
-No dobrze.
Zaczęłam więc rozdzierać tak to opakowanie, w które było zapakowane pudełko w kształcie prostokąta. po rozpakowaniu byłam w szoku. Był to tablet z apple.
-To musiało być mega drogie. - powiedziałam
-Kochana teraz cena nie jest ważna, ale ważne jest to, że coś dostałaś na urodziny ode mnie, mamy i Mary. - powiedział tata
-Czyli to takie ukartowane? - zapytałam
-No trochę tak i trochę nie. - powiedział tata
-No dobrze to teraz my. A więc wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i żeby nasza znajomość była jak najdłuższa, żebyśmy się nigdy nie kłócili no i żeby była fajna atmosfera między nami. - powiedzieli chłopacy
-Ojej dziękuje. Kochani jesteście. - powiedziałam
-A tu proszę mały prezent. - powiedział Charlie
-Też mam go odpakować? - zapytałam
-Tak. - powiedział Leo
Znowu zaczęłam rozdzierać to opakowanie, w którym było o wiele mniejsze pudełko. Gdy już rozpakowałam zobaczyłam takie słuchawki o jakich marzyłam już od dłuższego czasu.
-Dzisiaj to normalnie mnie wszyscy zaskakujecie. Przecież to też drogie musiało być. - powiedziałam
-Zbieraliśmy po połowie, więc uzbieraliśmy jakoś całą sumę. Ciesz się, że coś w ogóle dostałaś. - powiedział Leo
-I się cieszę nawet nie wiecie jak. - powiedziałam
-No dobra chodźmy z tym do domu bo tam będzie druga część po południu. - powiedział tata
-Jak widać niespodzianek nie ma końca. - powiedziałam
-Jak świętować to świętować. - powiedział Charlie
-No oczywiście, że tak. - powiedziałam
Po dotarciu do domu sprawdziłam czy ktoś czasem nie dzwonił do mnie. No i nikt do mnie nie dzwonił. Z chłopakami poszłam do pokoju i zaczęłam oglądać prezenty. Były tak piękne, że nie spostrzegłam się, a tu już było po południe. Zeszliśmy na dół i usiedliśmy przy pełnym stole na tarasie.
-A więc najpierw będzie tort. - powiedział tata
-O jakim smaku jest? - zapytałam
-Czekoladowy. - powiedział Leo
-Wiedzieliście, że lubię takie torty. - powiedziałam ze śmiechem
Po torcie Charlie wyszedł do kuchni. Postanowiłam, że pójdę i mu trochę pomogę, a przy okazji wypytać co się dzieje z Leo.
-No hej. Przyszłam Ci pomóc i chwilę pogadać. - powiedziałam
-O czym pogadać? - zapytał Charlie
-Dzisiaj przy śniadaniu zauważyłam, że Leo się jakoś dziwnie zachowuje. Powiedz mi co się dzieje. - powiedziałam
-To nic takiego. - powiedział Charlie
-Charlie powiedz mi, a może razem mu pomożemy jakoś. - powiedziałam
-No ok. Leo się zakochał w takiej jednej dziewczynie i teraz nie ma odwagi jej tego powiedzieć, ale nic więcej nie mogę Ci powiedzieć. - powiedział Charlie
-Zapewne wiesz jak ona wygląda i jak ma na imię, ale nie będę wymuszać. - powiedziałam
-To co pomożesz mi? - zapytał Charlie
-No  pomogę ci, Musimy jakoś Leosiowi pomóc. - powiedziałam
-No tak, ale jak coś nic nie wiesz na ten temat ok? - zapytał Charlie
-No ok. - powiedziałam
Po wzięciu paru misek i po zaniesieniu na taras zaczęłam się zastanawiać kim może być ta dziewczyna. Zobaczyłam, że Charlie i Leo gadają. Domyśliłam się, że gadają o tej dziewczynie. W pewnym momencie wrócili do stołu.
-Aneta, moglibyśmy pogadać? - zapytał Leo
-No jasne. - powiedziałam
-To chodźmy do twojego pokoju tam będzie spokojnie i cicho. - powiedział Leo
Kiedy już byliśmy w moim pokoju trochę się denerwowałam bo nie wiedziałam o co chodzi.
-To co się stało, że chcesz ze mną pogadać? - zapytałam
-Wiesz jest taka jedna sprawa, o której jest mi trochę trudno mówić, ale postaram się jakoś o tym powiedzieć. - powiedział Leo
-Mi możesz o wszystkim powiedzieć. Zawsze bym Ci pomogła itp. - powiedziałam
-No bo jest taka jedna ładna dziewczyna, która mi się bardzo podoba. Trochę się boje jej powiedzieć co do niej czuje. - powiedział Leo
-Czyli nie masz zbytnio odwagi. A znam tą dziewczynę? - zapytałam
-Myślę, że tak. - powiedział Leo
-A powiesz mi chociaż jak wygląda to może ją skojarzę. - powiedziałam
-Ma piękne czarne oczy, brąz włosy. na co dzień pięknie wygląda. Mieszka w okolicy, a raczej bardzo blisko nas. I to chyba wszystko. - powiedział Leo
-W całej tej dzielnicy z dziewczyn mieszkających tutaj jestem tylko ja. Nie mów, że chodzi o mnie. - powiedziałam
-Owszem o Ciebie. - powiedział Leo
-No nie powiem, że mnie zaskoczyłeś trochę. - powiedziałam
-Wiem, że jest to dla Ciebie nowa sytuacja i domyślam się, że potrzebujesz trochę czasu, żeby się nad tym zastanowić, ale obiecaj mi, że jak już się zastanowisz to mi powiesz jaką decyzję podjęłaś. - powiedział Leo
-Obiecuje Ci. - powiedziałam
-To co wracamy na taras? - zapytał Leo
-No trzeba wrócić. Ale najpierw chodź się przytulić. - powiedziałam
-No dobra. - powiedział Leo
Po ciepłym przytulasku zeszliśmy na dół na taras. Tata i Charlie się tak na nas popatrzyli jakby się coś stało.
-Co się tak patrzycie na nas? - zapytałam
-A tak tylko popatrzyliśmy. - powiedział Charlie ze śmiechem
-Jasne, jasne. Od początku wiedziałeś, że chodzi o mnie. - powiedziałam
-No wiedziałem, ale to taka kolejna niespodzianka. - powiedział Charlie
-Ale następnym razem już Ci nie odpuszczę. - powiedziałam
-Niech Ci będzie. - powiedział Charlie
Przez resztę popołudnia siedzieliśmy na tarasie. Wieczorem wszystko posprzątaliśmy. Wszyscy poszliśmy do łazienek, żeby się odświeżyć. Jedynie tata czekał aż się łazienka w sypialni zwolni. Gdy Charlie wyszedł z tej łazienki, która była w sypialni, ja z Leo siedzieliśmy już w moim pokoju. Kiedy Charlie wszedł do pokoju my tak popatrzyliśmy na niego i dopiero wtedy się rozmowa zaczęła.
-Co tu taka cisza? - zapytał Charlie
-Nie było o czym gadać. - powiedziałam
-Może coś obejrzymy w tv jakiś serial, albo jakiś film na DVD? - zapytał Charlie
-A jakie filmy masz na DVD? - zapytałam
-Jakieś horrory i coś z fantastyki. - powiedział Charlie
-A to możemy coś na DVD obejrzeć. - powiedział Leo
-To chodźcie na dół. - powiedziałam
Po zejściu na dół usiedliśmy na kanapie ja jeszcze wzięłam parę przekąsek z kuchni, a chłopacy wybierali film. Zdałam się na ich intuicję i wiedziałam, że wybiorą coś fajnego. Po przyjściu z przekąskami usiadłam i zaczęliśmy oglądać film. Początek filmu wydawał się taki dość normalny, ale środek był straszny i zaczęłam się bać. Domyśliłam się, że wybrali horror. W pewnym momencie się tak przeraziłam, że przytuliłam się do Leosia. Gdy mnie objął poczułam takie ciepło i małe motylki w brzuchu. Po skończonym filmie poszliśmy na górę i się położyliśmy spać. W środku nocy się obudziłam wiedziałam, że nie zasnę po takim koszmarze. Zeszłam na dół do kuchni. Z lodówki wyciągnęłam mleko, a z szafki po cichu garnek. Wylałam resztę mleka, które było w lodówce. Trochę go było, ale wiedziałam, że go całego nie wypije. Gdy tak podgrzewałam mleko usłyszałam, że ktoś schodzi. Był to Leo.
-Czemu nie śpisz? - zapytał Leo
-Po tym koszmarze, który oglądaliśmy miałam kolejny koszmar. - powiedziałam
-Biedactwo. - powiedział Leo
-A ty czemu spać nie możesz? - zapytałam
-Tak jakoś się obudziłem i zobaczyłem, że Cię nie ma w łóżku. - powiedział Leo
-Widać, że ten horror jakoś na Ciebie nie zadziałał. - powiedziałam
-No może trochę. - powiedział Leo
-Czyli jednak śnił Ci się mały koszmar. - powiedziałam
-No tak. - powiedział Leo
-Może chcesz mleka? - zapytałam
-Skuszę się. - powiedział Leo
Gdy mleko się jeszcze podgrzewało Leo się słodko do mnie przytulił. Widać było, że był zmęczony i chciał jeszcze pospać jeszcze. Czułam to samo. Nalałam do szklanek mleko. Podałam Leosiowi szklankę.
-No to proszę. - powiedziałam
-Dziękuje. - powiedział Leo
Usiedliśmy przy stole. Nadal gadaliśmy pijąc mleko.
-Myślałaś nad tym wszystkim? - zapytał Leo
-Tak trochę, ale nadal nie jestem zdecydowana. Rozumiem, że chciałbyś już wiedzieć jaka jest moja decyzja, ale po prostu jeszcze nie wiem. - powiedziałam
-Nie jestem zły za to, wiem, że musisz dobrze się zastanowić. Całkowicie to rozumiem. - powiedział Leo
-Nigdy nie myślałam, że kiedyś się coś takiego wydarzy. - powiedziałam
-A jednak się wydarzyło. - powiedział Leo
Kiedy już wypiliśmy mleko poszliśmy do góry. Oboje poszliśmy do łazienki, a po wyjściu się jeszcze przytuliliśmy na dobranoc i położyliśmy się...

~**~
Hejka. Tak więc dzisiaj już 29 rozdział. Myślę, że Wam się spodoba. Mnie oficjalnie się podoba. Mam też wielką nadzieję, że Zamyślona Marzycielka już za niedługo wróci. Sama do niej będę jeszcze pisać więc miejmy nadzieję, że za niedługo się wszystko zmieni. A tymczasem życzę Wam miłej niedzieli. I do zobaczenia w przyszłym tygodniu.
Papapa
Aneta ;***

niedziela, 1 maja 2016

Rozdział 28: Czyżby nowe problemy?

Obudziliśmy dosyć późno bo o 10:30. Ja od razu wyczułam dziwną atmosferę w całym domu. Chłopacy domyślili się o co chodzi i też to poczuli. Jednak się tym tak nie przejmowaliśmy. Zeszliśmy na dół i to co tam zobaczyliśmy bardzo nas przeraziło.
-O boże co tu się stało? - zapytałam się z przerażeniem
-My też się pytamy co tu się stało do cholery. - powiedzieli chłopacy
W kuchni i salonie był totalny bajzel. Ja byłam na tyle przestraszona, że nie wiedziałam co zrobić. Na całe szczęście ze sobą wzięłam telefon i od razu po zobaczeniu tego zadzwoniłam szybko do taty. Po trzech sygnałach tata odebrał
-Halo? - zapytał tata
-Hej. Stało się coś okropnego - powiedziałam
-Co takiego? - zapytał tata
-Dokładnie nie wiem, ale obawiam się, że ktoś się włamał do domu w salonie i kuchni jest totalny bajzel, a ja jestem tak przerażona, że nie jestem w stanie myśleć racjonalnie. - powiedziałam
-Zadzwoń na policję i zgłoś zgłoszenie, a ja postaram się jak najszybciej przylecieć do ciebie. - powiedział tata
-Ok zaraz to zrobię. Ja się naprawdę już boje o własne życie. To jest teraz wasza wina bo wy jesteście tam a ja jestem sama tutaj. Ja rozumiem jeszcze Mary i do niej nie mam pretensji, ale do Ciebie i mamy już mam i to wielkie. - powiedziałam
-Ale chłopacy są z Tobą w domu prawda? - zapytał tata
-No są, ale w czym oni mi pomogą? Jesteśmy zdani sami na siebie i myślisz, że bez dorosłego damy sobie radę? - zapytałam
-No niby nie, ale za niedługo już będziecie dorośli. - powiedział tata
-Jasne ja będę dopiero za niecałe 2 lata. - powiedziałam
-Ale w jakimś sensie dajecie sobie radę? - zapytał tata
-No dajemy. I ja Ci mówię, że od dzisiaj ja się nie czuje bezpiecznie we własnym domu. - powiedziałam
-Bądź spokojna ja jak tylko wrócę do domu pakuje parę rzeczy i wsiadam do najbliższego samolotu i przylatuje do Ciebie. - powiedział tata
-Ok będę czekać. - powiedziałam
-To pa. - powiedział tata
-No pa.... - powiedziałam
Po rozmowie byłam tak zdenerwowana, że nie mogła opanować własnych emocji. Chłopacy też już nie wiedzieli co robić. Cała nasza trójka bardzo się bała. To było okropne. Ja postanowiłam zadzwonić na tą policje i zgłosić włamanie. Gdy już ktoś odebrał rozmowa się zaczęła
-Halo? - zapytał dystrybutor
-Dzień dobry. Chciałam wezwać policje. - powiedziałam
-A co się stało? - zapytał ponownie dystrybutor
-W moim domu doszło do włamania i cały salon jak i kuchnia są zdemolowane. - powiedziałam
-A kiedy doszło do tego włamania? - zapytał znowu dystrybutor
-Prawdopodobnie gdzieś nad ranem bo niedawno właśnie zeszłam na dół i zobaczyłam salon i kuchnie zdemolowane. - powiedziałam
-Dobrze to już wysyłamy patrol policji. Do 10-15 minut powinni się zjawić. Tylko podaj adres. - powiedział dystrybutor
Po podaniu adres dystrybutor powiedział, żebym nic nie ruszała w mieszkaniu i zaczęliśmy czekać aż patrol przyjedzie. Po 15 minutach patrol policji przyjechał.
-Dzień dobry zostaliśmy przysłani pod ten adres. Możemy wejść? - zapytał jeden z policjantów
-Dzień dobry. Proszę bardzo. - powiedziałam
-Dostaliśmy zgłoszenie o włamaniu. - powiedział drugi z policjantów
-Tak jak panowie widzą cały salon i kuchnia jest zdemolowane. - powiedziałam
-Może wiesz co mogło być przyczyną włamania? - zapytał policjant
-Otóż moja mama ostatnio miała problemy ze swoim pracodawcą i nie otrzymywała wynagrodzenia, a sam pracodawca zmuszał ją do czegoś o czym nawet nie wiem. Potem moja mama wyjechała do Norwegii do mojego taty i mojej siostry i tam jak na razie mieszka. - powiedziałam
-Czyli jesteście tutaj sami bez osoby dorosłej? - zapytał drugi z policjantów
-Tak, ale mój tata w najbliższym czasie się tutaj zjawi. - powiedziałam
-To dobrze bo będą nam potrzebne dokładniejsze zeznania, a tymczasem możemy się rozejrzeć i pozbierać dowody? - zapytał pierwszy z policjantów
-Tak proszę bardzo. - powiedziałam
Po całej tej rozmowie postanowiliśmy, że każdy z osobna pójdzie na górę i się przebierze i weźmie przydatne rzeczy. Pierwsza poszłam ja. Po przebraniu się i ogarnięciu wzięłam telefon i tablet. Zeszłam na schody po czym usiadłam. Następny poszedł Leo. Charlie siedział ze mną na schodach.
-Jak się czujesz po tym wszystkim? - zapytał Charlie
-Okropnie. Ja się już we własnym domu nie mogę czuć bezpiecznie. I coś czuje, że za tym wszystkim stoi ten pracodawca od mamy. - powiedziałam
-Będzie dobrze. Policja go złapie. Może i nawet będzie rozprawa w sądzie jak się uda. Jeszcze pójdzie do więzienia za to wszystko. - powiedział Charlie
-Gdyby się tak dało to by było fajnie. - powiedziałam
-Nie martw się. Wszystko się jakoś potoczy. - powiedział Charlie
-Niby jak mam się nie martwić, jak mama jest w Norwegii, nie wiem kiedy tata przyleci, a w domu policja szuka dowodów. Ja się tu już nie czuje bezpiecznie. - powiedziałam
-Domyślam się, że nie czujesz się tu bezpiecznie, ale jakoś to się ułoży. - powiedział Charlie
W pewnym momencie Leo wrócił i Charlie też mógł się iść przebrać. Przez ten czas gadał z Leo.
-I jak tam? - zapytał Leo
-A jak ma być. Nie jest za dobrze. To jest największy koszmar jaki mógł mi się przydarzyć. - powiedziałam
-Tak jak Charlie mówił wszystko się ułoży. - powiedział Leo
-Na pewno tak będzie tylko kiedy? - zapytałam
-Za jakiś czas na pewno. - powiedział Leo
-Zapewne tak. - powiedziałam
Po 2 godzinach policjanci pozdejmowali ślady i przeprowadzili z nami krótką rozmowę. Po tej rozmowie poszli i na koniec powiedzieli, że jak tata tylko przyleci, żeby się zgłosił na komisariat. Mogliśmy trochę posprzątać, ale miałam obawy, że w nocy się to powtórzy. Było to tak bardzo po mnie widać, że chłopacy od razu się domyślili, że coś jest nie tak.
-Co jest? - zapytał Charlie
-Mam takie dziwne przeczucie, że w nocy znów się to powtórzy. - powiedziałam
-A co jak się mylisz i tak nie będzie? - zapytał Leo
-To wielka ulga dla mnie i dla Was też. - powiedziałam
-A mamy jakieś play na dzisiaj? - zapytał Charlie
-Raczej nie, a czemu pytasz? - zapytałam
-No bo pomyślałem, że moglibyśmy gdzieś wyjść i się oderwać od tego wszystkiego. Co Wy na to? - zapytał Charlie
-No w sumie to nie najgorszy pomysł, ale jednak się trochę boje zostawić domu pustego. Nigdy nie wiadomo czy czasem znowu ktoś się nie włamie czy coś. - powiedziałam
-No niby tak, ale moglibyśmy chociaż na godzinę wyjść i nie myśleć o tym co nas spotkało dzisiaj rano. - powiedział Leo
-No dobra przekonaliście mnie. - powiedziałam
Po całym sprzątaniu pozbieraliśmy rzeczy, które nam się przydały na mieście i wzięliśmy kurtki po czym wyszliśmy. W czasie tego naszego wyjścia zadzwoniła do mnie mama.
-Hej jak się czujesz? Tata mi powiedział co się stało. - zapytała mama
-Hej nie zbyt dobrze, ale daje jakoś radę. Chłopacy nadal ze mną w domu są, więc czuje się nieco bezpieczniej, ale szczerze po tej akcji już nie jest tak bezpiecznie. - powiedziałam
-Domyślam się, że nie jest bezpiecznie. - powiedziała mama
-A czemu nie wrócisz do domu? Strasznie tęsknie za Tobą. - zapytałam
-Wczoraj z tatą rozmawialiśmy na twój temat i myśleliśmy, żebyś się z tego mieszkania przeprowadziła tutaj do Norwegii. - powiedziała mama
-Że coo? Ja się nigdzie nie przeniosę. Ja mam tu dwóch wspaniałych przyjaciół i nie zamierzam ich tutaj zostawić. - powiedziałam z łzami w oczach
-No to zostaniesz w tym domu, w którym się nie czujesz już bezpieczniej? - zapytała mama
-Przecież by się coś wymyśliło. - powiedziałam
-Czyli nie chcesz się przeprowadzić do Norwegii? - zapytała mama
-Nie chce i choćby nie wiem co się działo to i tak się nie przeprowadzę. - powiedziałam
-No dobrze jak chcesz. Tata niedawno wrócił spakował parę rzeczy i jest już na lotnisku to w najbliższym czasie się tam pojawi, Zapewne będzie chciał z Tobą jeszcze o tym porozmawiać. - powiedziała mama
-No ok będziemy na niego czekać. - powiedziałam
-To pa. - powiedziała mama
-Pa... - powiedziałam
Po rozmowie te słowa o przeprowadzce mi tak utkwiły w głowie, że wiedziałam, iż długo nie wytrzymam z tymi myślami.
-Co twoja mama chciała? - zapytał Leo
-Pytała się jak się czuje itp. - powiedziałam
-Widzieliśmy te łzy. Powiedz co się dzieje. - powiedział Charlie
-Mama mi powiedziała, że wczoraj gadała z tatą i myśleli o tym, żebym się przeprowadziła do Norwegii. - powiedziałam
-Tak normalnie od tak? - zapytał Charlie
-No. - powiedziałam
-Ale chyba nie chcesz nas tu zostawić? - zapytał Leo
-No oczywiście, że nie. Nie potrafiłabym po takim czasie Wam czegoś takiego zrobić. Jesteście dla mnie prawie jak rodzina. - powiedziałam
-Wiemy o tym. Chodź tu. - powiedział Charlie
Wszyscy się przytuliliśmy i od razu mi się zrobiło lepiej. W czasie tego spaceru poszliśmy na pizzę. Z godziny zrobiło się 2 godziny. Gdy już wróciliśmy z pełnymi siat rękami do domu okazało się, że wszystko było w porządku co jeszcze bardziej mi uświadomiło, że nie miałam się o co martwić. Na zakupach kupiliśmy trochę ubrań dla siebie, jedzenia, m.in. mrożone pizze i frytki, do tego jeszcze małe kawałki kurczaczków do przygotowania na patelni itd.
-Muszę przyznać, że było rewelacyjnie. - powiedziałam z uśmiechem
-Tak się bałaś, że po powrocie znowu będzie syf i w ogóle. - powiedział Charlie
-Ale jest wszystko ok. - powiedziałam.
-No tak. To może obejrzymy coś w tv bo dawno nic nie oglądaliśmy. A po takim dniu się nam należy. powiedział Leo
-Dobry pomysł. Na to kupiliśmy przeróżne przekąski. - powiedziałam
Wzięliśmy wszystkie przekąski jakie też kupiliśmy i usiedliśmy na kanapie w salonie. Po 3 godzinach oglądania tv wszyscy zasnęliśmy w salonie na kanapie. Może się to wydawać dziwne, ale w pewnym momencie poczułam, że ktoś przykrywa mnie kocem. Obudziłam się natychmiast i zobaczyłam faceta w kominiarce tak się wystraszyłam, że obudziłam szybko chłopaków. Cała nasza trójka była przerażona. Ja natomiast dzisiaj rano dostałam numer od jednego komisarza i powiedział, że jak będzie się coś działo to żeby zadzwonić, ale nie dawać poznać, że dzwonię na policję. Wykorzystałam więc ten numer i zadzwoniłam do komisarza. A rozmowa przebiegła tak:
-Dzień dobry. Potrzebuje pomocy. Mógłby pan przyjść do nas? - zapytałam
-Dzień dobry. Oczywiście, że tak. Dzieje się coś niepokojącego? - zapytał komisarz
-Tak w naszym domu jest facet, którego nie znamy. - powiedziałam
-A ma kominiarkę czy coś innego? - zapytała znowu komisarz.
-Ma i to i nawet gorzej. - powiedziałam
-Czyli np. pistolet czy jakieś bomby? - zapytał ponownie komisarz
-To pierwsze. Proszę jak najszybciej przyjść. - powiedziałam
-Do 10 minut będziemy. - powiedział komisarz
-Dobrze. - powiedziałam
Po wciśnięciu czerwonej słuchawki strach do mnie powrócił. My się porozumiewaliśmy poprzez pisanie na telefonie Charliego. W 10 minut komisarze przyjechali i weszli od strony tarasu. Gdy komisarze zdjęli kominiarkę temu facetowi okazało się, że to mój własny tata. Nie mogłam w to normalnie uwierzyć. Chłopacy też nie mogli. Byliśmy tak wstrząśnięci, że nie wiedzieliśmy co powiedzieć.
-Dlaczego nam to robisz? - zapytałam
-Chciałem w taki sposób zrobić to, abyś się przeprowadziła do Norwegii. - powiedział tata
-I co myślałeś, że Ci się to uda? - zapytałam
-No tak. - powiedział tata
-Ja się stąd nigdzie nie przeprowadzę. Nie zostawię chłopaków. I powiem Ci więcej ja chłopaków uważam za rodzinę pomimo, że tak nie jest, ale traktuje ich jak braci. Mary też kocham, ale jej przecież tutaj nie ma. - powiedziałam
-A mama do Ciebie dzisiaj dzwoniłam? - zapytał tata
-Dzwoniła i oboje mnie okłamaliście. Za to ja Was nienawidzę. Nie robi się czegoś takiego. - powiedziałam
-Nie chcieliśmy, żeby tak to wyszło. - powiedział tata
-Ale jednak wyszło. Nienawidzę Was i tyle. Nie chce już z Tobą gadać. - powiedziałam
Byłam tak zdenerwowana, że nie mogłam dłużej patrzeć na tatę ani z nim gadać. Pobiegłam do pokoju i położyłam się na łóżku po czym zaczęłam płakać. Usłyszałam jak się drzwi otwierają, lecz nie wiedziałam kto to może być. Gdy już się odezwał wiedziałam, że to Charlie
-Wiem, że się może na tym nie znam, ale skąd wiesz co twój tata miał na myśli? - zapytał Charlie
-No właśnie tego nie wiem. I to mnie boli. - powiedziałam
-Daj mu szanse i pogadajcie chociaż trochę. - powiedział Charlie
-Nie mam o czym z nim gadać. - powiedziałam
-Ja uważam, że jednak macie o czym pogadać bo jest coś co warto jest wyjaśnić. - powiedziałam
Kiedy się podniosłam i popatrzyłam na Charliego zapytałam
-Co chcesz przez to powiedzieć? Może wiesz o czymś o czym ja nie wiem.
-Tego Ci nie mogę powiedzieć. Musisz pogadać o tym z tatą. - powiedział Charlie
-Ale tylko raz i ani razu więcej. - powiedziałam
Zeszliśmy na dół gdzie siedział tata i Leo. Trochę się bałam tego co mam się dowiedzieć, ale wiedziałam, że nie ucieknę przed tym.
-Co chcesz mi powiedzieć? - zapytałam
-Proszę usiądź bo wiem, że jak to usłyszysz twoja reakcja nie będzie najlepsza. - powiedział tata
-No dobrze więc o co chodzi? - zapytałam
-Otóż jak powiedziałaś, że chłopacy są dla Ciebie jak rodzina to postanowiłem, że nie warto już tego trzymać w tajemnicy. - powiedział tata
-No bo są i co z tego? - zapytałam
-Więc chodzi mi o to, że Charlie jest twoim kuzynem. - powiedział tata
-Nie wierzę w to. - powiedziałam
-To jest prawda. Twoja ciocia jest polką, ale wyjechała właśnie tutaj i poznała twojego wujka, którego nie było okazji jakoś dobrze poznać. I zanim ty się urodziłaś to właśnie Charlie się urodził. - powiedział tata
-Normalnie nie mogę w to uwierzyć. - powiedziałam
-Aneta, rozumiem Cię, że to dla Ciebie trudne, ale jak moja mama, a twoja ciocia mi powiedziała, że jesteś moją kuzynką to też mi było w to trudno uwierzyć. - powiedział Charlie
-Charlie nie musisz się tłumaczyć. - powiedziałam
-Wiem, że nie muszę, ale wiesz, że nie chciałem Cię okłamać czy coś. - powiedział Charlie
-Przecież gdybyś mi o tym nie powiedział to nic by się nie stało. - powiedziałam
-Gniewasz się jeszcze na mnie? - zapytał tata
-Jeszcze trochę. Nie jest miło kiedy własny tata chce nastraszyć własną córkę na takie coś. - powiedziałam
-Nie gniewaj się. Ja na razie tutaj trochę zostaje bo mam do końca tygodnia wolne to może spróbujemy to jakoś odbudować jeśli się da. - powiedział tata
-Oczywiście, że się da. - powiedziałam
-No to ja mam fajną propozycje dla nas wszystkich. - powiedział Leo
-Jaką? - zapytał Charlie
-Spędźmy tak we czwórkę czas przygotujemy dobrą kolacje z tego co dzisiaj kupiliśmy i przy okazji włożymy te ciuchy, które też dzisiaj kupiliśmy. - powiedział Leo
-Ja się z tym zgadzam. - powiedziałam
-Ja też. - powiedział Charlie
-A ty tato co na to? - zapytałam
-Też się zgadzam. - powiedział tata
Zrobiliśmy tak jak Leo zaproponował. Przebraliśmy się i tata zobaczył sobie dzisiaj kupiliśmy w małym skrócie, a po przebraniu wyciągnęliśmy z zamrażalnika pizzę i w piekarniku ją przygotowaliśmy. kiedy już była gotowa Leo ją wyciągnął i zaczęliśmy jeść. Po zjedzeniu oczywiście posprzątaliśmy. Po 5 minutach sprzątania usiedliśmy na kanapie i przeglądaliśmy filmy, które były w szufladzie szafki. No i jak zwykle cała trójka chłopaków wybrali film, który okazał się być horrorem. Na całym filmie się bałam, ale dałam radę obejrzeć. Po filmie zaczęła się rozmowa
-Że Wy po tym filmie będziecie normalnie spać. - powiedziałam ze śmiechem
-Ja tam po horrorach śpię normalnie. Tylko nie mów, że Tobie się coś złego śni po horrorach. - powiedział Charlie
-No pewnie, że tak. Zawsze mi się poradzi śnić, że ktoś umarł czy jakieś duchy albo innego. - powiedziałam
-Oj to biedna jesteś. - powiedział Charlie
-A tam opowiadasz. I tak mało oglądam horrorów. I się nie zdziw jak w nocy mnie w kuchni spotkasz bo mi się jakiś koszmar będzie śnił. - powiedziałam
-No to wszyscy teraz do łazienek i się wykąpać. - powiedział tata
No i zrobiliśmy jak nam tata powiedział. Po umyciu jeszcze zeszliśmy na dół i trochę posiedzieliśmy na kanapie. Do łóżek trafiliśmy dopiero po godzinie 01:00. Jednak ja o 3:30 się obudziłam. Zeszłam na dół i w kuchni zobaczyłam Charliego. Na początku pomyślałam, że to kolejny sen, ale jednak to była prawda.
-Spać nie możesz? - zapytał Charlie
-No śniło mi się, że ktoś z mojej rodziny kogoś zabił na moich oczach - powiedziałam
-Straszne. To mnie, że ja sam kogoś zabiłem. - powiedział Charlie
-Czyli Tobie też się śnią koszmary po horrorach? - zapytałam
-No jak widać. - powiedział Charlie
-Z tego co wiem to na dobry sen dobrze działa mleko. To mogę dla nas zagrzać trochę mleka. - powiedziałam
-Jak tak mówisz to warto spróbować. - powiedział Charlie
-Ja już nie raz piłam ciepłe mleko i spałam spokojnie. - powiedziałam
W pewnym momencie zauważyliśmy, że Leo znów lunatykuje. Ja jak to zobaczyłam się aż załamałam.
-Znowu lunatykuje. - powiedziałam
-Poobserwujmy co będzie robił. Bo może zagadka bajzlu w salonie i kuchni się sam rozwiąże. - powiedział Charlie
-No dobra, ale jak będziesz miał racje to idziemy na duże lody. - powiedziałam
-No ok. - powiedziałam
Wreszcie w szklankach mieliśmy mleko i je piliśmy. Nadal obserwowaliśmy Leo, który już zrobił bajzel w salonie. Zaczął się kierować w stronę kuchni. I wtedy się zaczęliśmy zastanawiać co robić, żeby nie zrobił bajzlu jeszcze w kuchni. To co Charlie mówił się okazało prawdą. Skąd to się wzięło u Leo nas bardzo zastanawiało.
-To co robimy? - zapytałam
-Może by tak spróbować poprowadzić z powrotem do pokoju? - zapytał Charlie
-Można spróbować - powiedziałam
Podeszłam Leosia i poprowadziłam go w stronę schodów. Początkowo wchodził po tych schodach jednak się wrócił po chwili. Już wtedy nie miałam żadnych pomysłów.
-Weź go oblej zimną wodą. Trzeba go jakoś obudzić. - powiedział Charlie
-Przecież nie będzie w mokrym spał. - powiedziałam
-To nie wiem co możemy zrobić. - powiedział Charlie
-Spróbuje mu dać całusa w policzek. Może się obudzi. - powiedziałam z uśmiechem
-Można i też tego spróbować. - powiedział z cichym śmiechem Charlie
Podeszłam więc jeszcze raz do Leo i dałam całusa w jego policzek. O dziwo Leo się obudził. Po jego minie można było sądzić, że był zdziwiony co się dzieje.
-Co się dzieje? Co ja tu robię? - zapytał Leo
-Popatrz sobie co się zadziało w salonie. - powiedział Charlie
-A tu co się stało? - zapytał Leo
-No ty lunatykując zrobiłeś bajzel w salonie. - powiedziałam
-Jak to ja? - zapytał zdziwiony Leo
-No tak ty. My tu już sporo czasu siedzimy i widzieliśmy jak schodzić z góry. - powiedział Charlie
Ja za to w trakcie rozmowy Charliego i Leo zasnęłam przy stole. Gdy zobaczyli to chłopacy pomyśleli, że wezmą mnie do pokoju i mnie położą w łóżku. Kiedy już zanieśli sami się też położyli. I tak to reszta nocy została spokojnie przespana....

~**~
Hejka wszystkim. Otóż dzisiejszy rozdział jest o wiele dłuższy niż się tego spodziewałam. Zawiera on aż 3084 słów. Jak na mnie to bardzo dużo. Zawsze poradzę napisać po niecałe 2000 słów, a tu nagle taka niespodzianka. Jak na razie to ja się będę zajmować rozdziałami. Zamyślona Marzycielka jeszcze się musi trochę ogarnąć, ale już za niedługo wróci. Może będzie tak, że ona jak wróci popisze trochę rozdziałów, a ja sobie w międzyczasie odpocznę. A więc teraz miłego wieczoru i udanego długiego weekendu, który jeszcze trwa
Papa ;***
Aneta

sobota, 23 kwietnia 2016

Ważne INFO

Hejka wszystkim. Tu Aneta. Otóż w ten weekend się rozdział nie pojawi ponieważ nie dam rady. Ale już w następnym tygodniu się pojawi. Mam nadzieje, że się nie gniewacie i mnie zrozumiecie. A teraz miłego wieczorka.


sobota, 16 kwietnia 2016

Rozdział 27: Totalny koszmar

W nocy się budzę bo zaschło mi w gardle. Zauważyłam, że tym razem Leo nie mae ma w łóżku. Po zejściu na dół zauważyłam, że jest w kuchni.
-Co się stało, że nie śpisz? – zapytałam
-Spać nie mogę. – powiedział Leo
-To może dam Ci ciepłego mleka? Pomaga to – zapytałam
-Jak da się to w szybkim tempie zrobić to tak. – powiedział Leo
-No to ja też się skuszę na mleko. – powiedziałam
-Też nie możesz spać? – zapytał Leo
-Tylko mi w gardle zaschło, ale zapewne nie będę mogła zbytnio zasnąć to też sobie zrobię. – powiedziałam
Po zagrzaniu mleka na gazie nalałam do szklanek i dałam Leo jedną z tych szklanek. Zaczęliśmy pić i tak siedzieliśmy przy stole.
-Jak się czujesz po tej rozmowie? – zapytał Leo
-Tak dziwnie bo jednak się trochę boje o mamę, ale daje jakoś radę. – powiedziałam
-Jeszcze będzie dobrze. – powiedział Leo
Po wypiciu mleka poszliśmy na górę załatwiliśmy się i położyliśmy. Przez calutką noc spaliśmy jak zabici, a bynajmniej ja. Rano obudziłam się i zobaczyłam, że Charliego nie ma. Leo jeszcze spał. Ja się szybko ogarnęłam, ale jeszcze została w piżamie. Zeszłam na dół i w kuchni spotkałam Charliego.
-Hej. Co ty już tak wcześnie w kuchni? – zapytałam
-Hej. A tak jakoś się obudziłem to pomyślałem, że zabiorę się za zrobienie śniadania. I tak przy okazji byłaś odkryta jak się obudziłem, więc Cię przykryłem. – powiedział Charlie
-Jakoś tak właśnie czułam, że zimno mi trochę. – powiedziałam
-Słodko wyglądasz jak śpisz. – powiedział ze śmieszkiem Charlie
-Wy też słodko wyglądacie jak śpicie. – powiedziałam z uśmiechem
-Leo dalej śpi? – zapytał Charlie
-No jak zwykle. – powiedziałam
-To se zjemy bez niego. – powiedział Charlie
-A co potem będzie jak Leo się obudzi? – zapytałam
-No to zostawimy mu coś jeszcze. – powiedział Charlie
W pewnej chwili Leo zszedł do kuchni. Ja się przytuliłam razem z Leosiem.
-Jak się spało śpioszku? – zapytałam
-Dobrze. Po tym mleku szybko zasnąłem. – powiedział Leo
-To fajnie. – powiedziałam
-Znowu spać nie mogłaś? – zapytał Charlie
-Nie tylko pić mi się chciało i akurat tak się spotkaliśmy w kuchni to wypiliśmy po szklance mleka. – powiedzialam
-A to dobrze. A dalej myślisz o tym wszystkim co było? – zapytał Charlie
-Tak trochę. Już nie tak często, ale jeszcze trochę tak. – powiedziałam
-To chociaż tyle. Może posiedzimy dzisiaj znowu na tarasie? – zapytał Leo
-No ładna pogoda jest to możemy sobie posiedzieć. – powiedziałam
-To chodźcie już jeść. – powiedział Charlie
Usiedliśmy do stołu. Każdy brał po 2 kanapki na talerz i jadł. Do tych kanapek mieliśmy herbatę, więc mogliśmy się trochę ogrzać. A po zjedzeniu wszystkich kanapek, które przygotował Charlie posprzątaliśmy i poszliśmy do góry się przebrać jak poprzedniego dnia. Ja postanowiłam ubrać bluzkę, którą znalazłam tuż po przylecie i wejściu do domu, a do tego czarne legginsy. Chłopacy tak popatrzyli na mnie ze zdziwieniem.
-Coś gdzieś mam czy co? – zapytałam
-Nic nie masz tylko ta bluzka, którą masz na sobie. Skąd masz? – zapytał Leo
-A to znalazłam w szafie na samym dole, jak przyleciałam tu to jakoś mnie wzięło na przeszukanie pokoju i właśnie tą bluzke znalazłam. – powiedziałam
-To nieźle. Zapewne od rodziców. Oni na pewno ukryli ją tam. – powiedział Charlie
-Z tego co wiem to tata już tu wcześniej przyjechał i on tą bluzkę tu ukrył, a mama była z nim w zmowie – powiedziałam
-Nigdy nic nie wiadomo – powiedział Leo
-No nie. – powiedziałam
Póżnym popołudniem wyszliśmy sobie na taras. Pogoda była idealna. Mieliśmy chrupki i soki pomarańczowe, więc mogliśmy już w 100% odpocząć po połowie dnia. W pewnej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Pomyślałam, że może to być listonosz i pieniądze od taty. Chłopacy poszli ze mną bo ja się sama bałam. Po otwarciu drzwi rzeczywiście był listonosz
-Dzień dobry. Mam przesyłkę dla ciebie. – powiedział listonosz
-Dzień dobry. Już się domyślam o co chodzi. To gdzie podpisać? – zapytałam
-O tutaj. – powiedział listonosz
Gdy już podpisałam dostałam przesyłkę.
-Dziękuje i do widzenia. – powiedziałam
-Do widzenia. – powiedział listonosz
Po zamknięciu drzwi otworzyłam koperte, w której były pieniądze. Byłam aż wdzięczna tacie, że dotarły i że je wysłał.
-To chyba dobrze, że dotarły nie? – zapytał Charlie
-Bardzo dobrze. – powiedziałam
Po zajrzeniu do koperty zobaczyłam dużo pieniędzy i krótki list. Zaczęłam go czytać. Było w nim to, że mama już jest uwolniona i na razie trochę pomieszka u niego i Mary. Bardzo mi ulżyło gdy to przeczytałam. Ale po przeczytaniu zdania, w którym było napisane, że mama tam zostaje aż mnie wmurowało. Zastanawiałam się co ze mną będzie.
-Co się stało? – zapytał Leo
-Sam zobacz. – powiedziałam podając list
Gdy Leo skończył czytać ten list popatrzył na mnie, a potem na Charliego.
-Ciekawe dlaczego oni Ci to robią. I co ty im zrobiłaś, że teraz Cię nagle zostawiają samą. – powiedział Leo
-Sama tego nie rozumiem. – powiedziałam
-To aż przykre. – powiedział Charlie
-Już nie mam na to siły. – powiedziałam
-Nie dziwię Ci się. – powiedział Leo
-Może coś obejrzymy na poprawę humoru? – zapytał Charlie
-Nie wiem czy jest coś co mogłoby mi poprawić humor. – powiedziałam
Zobaczyłam, że dzwoni tata, gdy odebrałam od razu zaczęła się rozmowa.
-Hej córcia. Z mamą wszystko ok i zostanie tu na razie. Nie musisz się martwić. Będziesz dostawać pieniądze na rachunki i inne rzeczy więc powinnaś dać radę – powiedziała tata
-Powiedz dlaczego mi to robicie? Co ja Wam zrobiłam, że muszę zostać sama w tak dużym domu? – zapytałam
-Nic nie zrobiłaś. Tak po prostu wyszło. Nie mogę Ci powiedzieć co jest powodem tego wszystkiego. – powiedział tata
-Co może się boicie, że źle na to zareaguje czy coś? – zapytałam
-Nie o to chodzi. To nie jest sprawa na telefon. – powiedział tata
-Co jak mi się coś stanie, a nikogo z Was nie będzie? – zapytałam
-Nic Ci się nie stanie na pewno. – powiedział tata
-Ale jak mi się coś stanie to nie moja wina tylko wasza. – powiedziałam
-W najbliższy weekend przylecimy chociaż na parę godzin i spróbujemy Ci to wytłumaczyć. – powiedział tata
-Macie mi to teraz powiedzieć. – powiedziałam
-No dobrze, ale nie złość się dobrze? – zapytał tata
-Dobrze nie będę. – powiedziałam
-Pamiętasz to jak mama zaczęła pracować? – zapytał tata
-No pamiętam. – powiedziałam
-Wtedy kiedy mama powiedziała Tobie, że przyleci tutaj po pieniądze chciała uciec na trochę od tego swojego szefa. Już od pewnego czasu szef ją namawiał do tego, ale mama się nie zgadzała. A potem się okazało, że przestał jej wypłacać pieniądze. – powiedział tata
-No to teraz mnie zaskoczyłeś. Ja po mamie nic nie widziałam. Myślałam, że wszystko jest ok. – powiedziałam
-Nie chciała Cię martwić, a teraz kończę bo mama się obudziła. – powiedział tata
-No dobrze. Ucałuj i pozdrów ją. – powiedziałam
-No ok. To pa. – powiedział tata
-To pa… - powiedziałam
Po rozmowie byłam wstrząśnięta i nie wiedziałam co powiedzieć. Siedziałam przy stole na tarasie jak wryta, a w głowie miałam najgorsze myśli. Chłopacy mi przerwali za co w sumie byłam im wdzięczna bo nie byłam w stanie już o tym myśleć.
-Co się stało? – zapytał Charlie
-Moja mama była zmuszana do tego. Ona się jednak nie zgadzała, a potem jej przestał wypłacać pieniądze na rachunki i stąd te problemy co były. – powiedziałam
-To bardzo przykre. I co będzie dalej? – zapytał Leo
-Nawet nie chce o tym myśleć co będzie. – powiedziałam
-Chodźmy do kuchni i zróbmy coś do jedzenia, a sobie umilimy czas. – powiedział Charlie
Gdy już tak przygotowywaliśmy jedzenie dużo się śmialiśmy. Po zjedzeniu kolacji siedzieliśmy jeszcze sporo czasu. A spać poszliśmy w środku nocy…

~**~
Hejcia wszystkim. Dzisiejszy rozdział pojawia się trochę późno, ale ważne, że jest. Cóż mi trochę małych łez poleciało. Fajny ten rozdział jest i do zobaczenia za tydzień. Nie wiem co będzie dalej, ale zapewne znów ja będę dodawać.
Miłego wieczorku, papa
Aneta

sobota, 9 kwietnia 2016

Rozdział 26: Kolejne smutki...

Kiedy się obudziłam rano, chłopacy jeszcze spali. Ja postanowiłam wstać i tym razem sama zrobić śniadanie. Zanim jeszcze poszłam na dół poszłam do łazienki gdzie się trochę ogarnęła i dopiero potem zeszłam na dół. W głowie nadal miałam ten list, te zdjęcia i rozmowę z mamą. Nie było mi łatwo, ale dawałam jakoś radę. Po zejściu na dół i pójściu do kuchni zajrzałam do lodówki. A w lodówce było tyle dobrych rzeczy, że chciałam je jakoś wykorzystać. Wyciągnęłam je wszystkie, a z paru szafek wyciągnęłam jeszcze kubki, herbatę w torebkach, chleb no i talerzyki. Gdy tak zabrałam się za przygotowywanie kanapek, takich bardziej zdrowych kanapek do kuchni wszedł Charlie. Trochę się wystraszyłam, ale nie było tak źle.
-No hej. Jak się spało? – zapytał Charlie
-Hej. Dobrze. To mleko serio zadziałało. Nawet nie wiedziałam o której zasnęłam. – powiedziałam
-Na mnie też podziałało. Tak totalnie. – powiedział Charlie
-A Leo gdzie? – zapytałam
-Jeszcze śpi. – powiedział Charlie
-Śpioch z niego. Położyliśmy się w tym samym czasie, my już na nogach, a on śpi. – powiedziałam
-No. Wcześniej się już też tak zdarzało, a ja się już przyzwyczaiłem do tego. – powiedział Charlie
-Widać, że Cię to nie dziwi. – powiedziałam
W pewnym momencie do kuchni wszedł zaspany jeszcze Leo. A my tak popatrzyliśmy na niego
-Jak się spało królewiczu? – zapytałam ze śmiechem
-A dobrze. Przespałem całą noc i nawet nic nie słyszałem. – powiedział Leo
-Taki mocny sen. – powiedział Charlie
-Siadajcie do stołu, śniadanie prawie gotowe. – powiedziałam
Kiedy już usiadliśmy do stołu zaczęliśmy jeść. Herbata nas trochę ogrzała, więc zrobiło nam się nieco cieplej.
-Może dzisiaj wyjdziemy se na taras i posiedzimy se tam bo ładna pogoda? – zapytałam
-No w sumie czemu nie. Można tą okazję wykorzystać. – powiedział Leo
-No jasne. Coś się wymyśli to tam porobimy. – powiedział Charlie
-No to świetnie. Możemy obejrzeć se jakieś filmy na komputerze i to na świeżym powietrzu. – powiedziałam
Po śniadaniu chłopacy pomogli mi ogarnąć w kuchni. Po 30 minutach wszystko było posprzątane i mogliśmy iść się przebrać w odpowiednie ciuchy.  Po przebraniu trochę posiedzieliśmy w pokoju, a po 5 minutach zadzwonił mój telefon. Była to mama, ale jednak się bałam, że odezwie się ktoś inny. Moje obawy się spełniły.
-Halo, kto mówi? – zapytałam tego kogoś po drugiej stronie
-Twoja mama nie wróci już do domu. – powiedział nieznajomy głos
-O czym ty mówisz? – zapytałam znowu
-Te zamachy nie skończą się dobrze. – powiedział nieznajomy głos
-Chce porozmawiać z mamą. – powiedziałam
-Twoja mama nie może teraz rozmawiać i nie będzie już mogła. Nie da rady już do Ciebie zadzwonić ani nic innego. – powiedział nieznajomy głos
-Nie wierze w to. Dla mnie znajdzie czas. I o co chodzi z tymi zamachami? – zapytałam
-No chodzi o to, że „porwaliśmy” paru ludzi jako zakładników, a potem oni spełniają to co my im powiemy. – powiedział nieznajomy
-Czyli co na przykład? – zapytałam
-M.in. Zamordowanie kogoś albo coś okraść. – powiedział nieznajomy
-A wypuszczacie ich chociaż po jakimś czasie? – zapytałam
-Wypuszczamy po miesiącu albo i nawet trochę krótszym okresie. – powiedział nieznajomy
-A kiedy ją wypuścicie? – zapytałam
-Zobaczymy czy będzie grzeczna itp. Muszę już kończyć to do widzenia…. – powiedział nieznajomy
Po tej rozmowie czułam się jakbym dostała czymś w głowę. Nie wiedziałam co zrobić, ale wiedziałam, że będę musiała trochę wytrzymać z tą myślą. Było mi jeszcze ciężej i nie wiedziałam jak będzie dalej.
- Co się stało? – zapytał Charlie
-Ten kto się odezwał powiedział, że te zamachy nie skończą się dobrze. Nawet nie mogłam pogadać z mamą. „Porwali” paru ludzi i zmuszają ich do kradnięcia lub mordowania innych ludzi. Ja w to nawet nie wierze, żeby moja mama mogła takie coś zrobić. Po miesiącu może ją wypuszczą albo krótszym czasie. – powiedziałam
-Zobaczysz, że będzie dobrze. – powiedział Leo
-Mam taką nadzieje. – powiedziałam
-To może już pójdziemy na taras i sobie obejrzymy filmy. – powiedział Charlie
-No chodźmy. – powiedziałam
Zeszliśmy na dół z laptopem i filmami po czym usiedliśmy i zaczęliśmy oglądać filmy. Po jakimś czasie przysnęło mi się na filmie. Po godzinie obudziłam się leżąc na łóżku.
-Co się stało? Dlaczego jestem tu? – zapytałam
-Zasnęłaś na filmie i przenieślimy cię tutaj do łóżka. – powiedział Leo
-Słodko spałaś. – powiedział Charlie
-Fajnie mi się spało. I to tak pierwszy raz. – powiedziałam
-Czyli powoli wszystko wraca do normalności. – powiedział Charlie
-No raczej tak. – powiedziałam
-Może dzisiaj kolacje zjemy na tarasie bo ma być ładnie? – zapytał Leo
-No w sumie czemu by nie, a macie jakiś pomysł na kolacje? – zapytałam
-Ja tu siedziałem przy Tobie, a Leo pobiegł do sklepu po dobrą pizzę więc już pomysł na kolacje mamy. – powiedział Charlie
-A co będzie na obiad? – zapytałam
-Tu już też mamy gotowe bo z wczoraj jeszcze trochę zostało to się odgrzeje i można zjeść. – powiedział Leo
-Też dobry pomysł. – powiedziałam
Po obiedzie odpoczywaliśmy na tarasie. Słoneczko fajnie przygrzewało, a my cieszyliśmy się tymi pięknymi ciepłymi dniami. Kiedy nastał wieczór przygotowaliśmy w piekarniku pizzę. Do tej pizzy zrobiliśmy ciepłej herbaty. Znów usiedliśmy na tarasie i zjedliśmy spokojnie. Po zjedzeniu siedzieliśmy jeszcze pijąc herbatę. Po jakiejś godzinie posprzątaliśmy i podzieliliśmy się na łazienki. Ja tym razem myłam się w swojej, a chłopacy jak i w pokoju Mary tak i w sypialni rodziców. Cała nasza trójka wyszła z łazienek w tym samym czasie. Po długiej rozmowie między sobą położyliśmy się spać…

~**~
Hej. Dzisiaj kolejny rozdział. Nawet mi się podoba. A za tydzień kolejny rozdział, który już jest w trakcie pisania. Ja zapraszam Was do komentowania bo to nas motywuje. No i do zobaczenia za tydzień.
Miłego dnia
Aneta ;))

środa, 30 marca 2016

Rozdział 25: Zły sen

Po obejrzeniu paru serialu w telewizji. Poszliśmy do pokoju. Cała nasz trójka chciała się odświeżyć. Postanowiliśmy się jakoś podzielić.
-No to ja mogę iść do łazienki w pokoju Mary - powiedziałam
-Ja moge się tutaj. - powiedział Leo
-Natomiast ja poczekam aż któraś się zwolni. - powiedział Charlie
-No coś ty łazienki w sypialni rodziców jest jeszcze. - powiedziałam
-Ale ja serio moge poczekać - powiedział Charlie
-No jak tam chcesz. - powiedziałam
Po zabraniu piżamy i ręcznika poszłam do łazienki w pokoju Mary. Po 15 minutach już wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju. Charlie jeszcze siedział i czekał aż się łazienka zwolni.
-Idź do łazienki w Mary pokoju. - powiedziałam
-A nie będzie zła jak wróci? - zapytał Charlie
-Na razie się nie zapowiada, żeby wróciła. A poza tym nie wiadomo czy w ogóle wróci. - powiedziałam
-No dobrze to ja pójdę do tej łazienki już. - powiedział Charlie
-No ok. - powiedziałam
Usiadłam na łóżku i myślałam co jest z mamą. Nie dawało mi to spokoju co wczoraj od niej słyszałam i to w tle. Nie wiedziałam czy w ogóle wróci do domu. Nie zauważyłam tego jak Leo wyszedł z łazienki
-Gdzie Charlie? - zapytał Leo
Ja nadal nie zauważając go w pokoju myślę co będzie jak nie wróci. W pewnej chwili poczułam sturchnięcie i popatrzyłam co się dzieje.
-Co się dzieje? - zapytał Leo
-Myślę o tej wczorajszej rozmowie z mamą. - powiedziałam
-Boisz się, że nie wróci do domu? - zapytał znowu
-Boje się i to bardzo. Jestem z nią bardzo zżyta i nie przeżyłabym gdyby się jej coś stało. - powiedziałam
-Będzie dobrze. Musisz mieć dobre myśli. - powiedział Leo
-W takiej sytuacji nie da się mieć dobrych myśli. Gdybyście słyszeli co się dzieje w tle to też byście się bali. - powiedziałam
-Domyślam się, że może być Ci ciężko, ale zobaczysz, że będzie wszystko wporządku i twoja mama wróci cała i zdrowa. - powiedział Leo
-Miejmy nadzieje, że tak będzie. - powiedziałam
W chwili ciszy usłyszałam dzwonek do drzwi zastanawiałam się kto to może być. -Pójdziesz ze mną zobaczyć kto to bo sama się boje? - zapytałam
-Tak. Chodź pójdziemy sprawdzić. - powiedział Leo
Po zejściu na dół zauważyłam coś ciemnego, ale takie też niebieskawe. Pomyślałam, że może być to listonosz. Po otwarciu drzwi się nie pomyliłam.
-Dzień dobry. Czy ty jesteś Aneta? - zapytał listonosz
-Tak, a o co chodzi? - zapytałam
-Mam dla Ciebie dwa listy. - powiedział listonosz
-Do mnie? - zapytałam
-Tak. Proszę tu pokwitować. - powiedział listonosz
-A wiadomo od kogo one są? - zapytałam pokwitując
-Niestety nie wiem. - powiedział listonosz
-Dobrze dziękuje i do widzenia. - powiedziałam
-Do widzenia - powiedział listonosz
Po zamknięciu drzwi popatrzyłam na te dwie koperty. Ręce strasznie mi się trzęsły. Miałam najgorsze myśli.
-Boisz się je otworzyć? - zapytał Leo
-Zdecydowanie tak. Jakoś mam złe przeczucia, że w tych kopertach nie ma nic dobrego. - powiedziałam
-Założe się, że nic złego w tych kopertach nie ma. - powiedziała Leo
-No dobrze. Chodź do góry i je otworze. - powiedziałam
Po wejściu do góry i dotarciu do pokoju usiadłam na łóżko. Odłożyłam jedną koperte i zaczęłam macać tą co miałam w rękach. Była bardzo miękka. Kiedy otworzyłam i zobaczyłam zawartość poczułam ulgę. Były tak takie małe drobiazki i krótki liścik. Było to od Mary. Bardzo się uspokoiłam. Po sięgnięciu po drugą kopertę znów mi się ręce trzesły i bałam się otworzyć. Po otwarciu spełniły się moje najgorsze myśli. W kopercie były zdjęcia z tego zamachu, który był i nadal trwał w Norwegii. Na zdjęciach była mama. Zastanawiałam się skąd ten ktoś kto to wysłał miał nasz adres.
-Co to jest? - zapytał Leo
-To są zdjęcia z tego zamachu w Norwegii. - powiedziałam
-Okropne. - powiedział Leo
-No bardzo ja nie mogę na to patrzeć. - powiedziałam
-Daj te zdjęcia i nawet ich nie oglądaj już. - powiedział Leo
-Poczekaj to jeszcze nie wszystkie zdjęcia. - powiedziałam
Gdy tak oglądałam w pewnym momencie zauważyłam znajomą twarz, ale nie byłam pewna czy to co mam na myśli jest prawdą. Postanowiłam zadzwonić. Dzwoniłam do taty. Po paru sygnałach telefon został odebrany.
-Hej tato. Dostałam zdjęcia z tego zamachu. Czy ty też zostałeś wzięty jako zakładnik? - zapytałam
-Nie skarbie. Ja jestem w pracy. Jakie zdjęcia? - zapytał tata
-Niedawno przyszedł listonosz i dał mi listy. Jeden był od Mary, a drugi nie wiem nawet od kogo.
-A czemu tak nagle zadzwoniłaś i pytasz czy już jestem zakładnikiem? - zapytał tata
-No bo na jednym ze zdjęć jest taki podobny do ciebie mężczyzna. - powiedziałam
W tej chwili Leo dał mi do ręki list od tego kogoś. Ja tak zaczęłam czytać. po skończeniu czytania tata powiedział:
-Nie ja jestem w pracy nic mi nie jest. 
-Przeczytałam list, który został dołączony do tych zdjęć. W nim pisze, że mama już nigdy nie wróci do domu i zostanie tam na zawsze. - powiedziałam
-To niemożliwe. - powiedział tata
-Ale tu jest tak napisane. - powiedziałam
-Wyślij mi na email zdjęcie tego listu to go przeczytam. - powiedział tata
-Dobrze wyśle. A co z pieniędzmi? - zapytałam
-Już wysłałem. Bądź spokojna za parę dni przyjdą. - powiedział tata
-To dobrze. - powiedziałam
-Ja już muszę kończyć. W najbliższym czasie zadzwonię. Papa buziaki.
-No papa buziaki... - powiedziałam
Po rozmowie byłam spokojna bo w tle nic nie było słychać. Aż się ucieszyłam, że tacie nic nie jest.
-I co? - zapytał Leo
-Mojemu tacie nic nie jest. Ale się ucieszyłam. - powiedziałam
Charlie akurat wyszedł z łazienki. Z Leo spojrzałam tak na niego i zaczęliśmy się wszyscy śmiać.
-Co się działo jak byłem w łazience? - zapytał Charlie
-A no trochę się działo. - powiedziałam, podając zdjęcia Charliemu
-Co to jest? -zapytał Charlie
-To są zdjęcia z zamachu. Strasznie się bała, że jej tata też już jest zakładnikiem, ale całe szczęście z nim wszystko ok. - powiedział Leo
-Smutne to. - powiedział Charlie.
-Bardzo. Jedynym pocieszeniem jest to, że dostałam jeszcze list od Mary. I przy okazji fajnie śpiewasz pod prysznicem. - powiedziałam ze śmiechem
-Aż tak bardzo było mnie słychać? - zapytał zarumieniony Charlie
-No, ale naprawdę rewelacyjnie śpiewasz. - powiedziałam
-Chodźcie do kuchni zrobimy sobie coś do jedzenia. - powiedział Leo
-No to chodźmy. - powiedziałam
Kiedy zeszliśmy na dół do kuchni zajrzeliśmy do lodówki wyciągnęliśmy parę rzeczy, które mogliśmy przygotować do zjedzenia. Jak zwykle były to kanapki, ale oprócz kanapek zrobiliśmy sałatkę z warzyw w połączeniu z owocami. Wyszła rewelacyjnie. Po zjedzeniu tego wszystkiego Charlie poszedł na chwilę do góry, a ja z Leo posprzątaliśmy. 
-Mam tu parę filmów, więc możemy jakieś obejrzeć. - powiedział Charlie
-A to jakieś horrory czy co? Bo ja horrorów nie cierpię. Znaczy nie to, że ich nie lubię, ale niezbyt lubię je oglądać wieczorem. - zapytałam
-Nie to nie są żadne horrory. - powiedział Charlie
-To dobrze. To wybierzcie coś, a ja przygotuje małe przekąski. - powiedziałam
Po krótkiej chwili przyszłam z przekąskami. I zaczęliśmy oglądać film. Był bardzo ciekawy. Po prawie 2 godzinach siedzenia i oglądania wyłączyliśmy wszystko prócz światła w kuchni. A zostawiliśmy je na wypadek gdyby ktoś z nas obudził się i nie mógł spać. Po czym poszliśmy do pokoju. Szybko umyliśmy zęby i się położyliśmy spać. W środku nocy się obudziłam. Strasznie głęboko oddychałam, a to tylko na skutek tego, że śnił mi się koszmar. Zeszłam na dół i zastanawiałam się dlaczego akurat mnie to musiało spotkać. Z lodówki wyciągnęłam mleko i lekko je podgrzałam, żeby nie było takie zimne. Po podgrzaniu nalałam sobie trochę do szklanki i usiadłam przy stole w kuchni. Gdy tak siedziałam słyszałam jak ktoś schodzi na dół. Kiedy popatrzyłam okazało się, że był to Charlie.
-Jakiś koszmar się śnił, co? - zapytał Charlie
-No. Teraz to już na pewno nie zasnę. - powiedziałam
-Aż tak źle? - zapytał Charlie
-Śniło mi się to co się dzieje w Norwegii. Chodzi mi oczywiście o te zamachy. - powiedziałam
-Spokojnie będzie dobrze. Zaśniesz jeszcze. - powiedział Charlie
-Sama nie wiem. A ty czemu nie śpisz? - zapytałam
-Obudziłem się i zobaczyłem, że cie nie ma to pomyślałem, że będziesz tutaj. - powiedział Charlie
-No i się nie pomyliłeś. Może chcesz mleka? Podobno dobrze robi na sen. - zapytałam
-Jak jest coś jeszcze to poproszę. - powiedział Charlie
Do czystej szklanki nalewam mleko po czym mówię:
-Jeszcze będziemy mieli po trochu. 
-Na pewno to pomoże. - powiedział Charlie
Oboje wypiliśmy w tym samym czasie. Podzieliliśmy resztę mleka z garnuszka na nas dwoje i wypiliśmy. Odstawiliśmy szklanki do zlewu i poszliśmy do pokoju, załatwiliśmy się i położyliśmy się. Szybko zasnęłam i nawet nie wiedziałam, która godzina była....

~**~
Hejka wszystkim. Znów ja, Aneta. No i dzisiaj mój rozdział. Zamyślonej Marzycielki trochę nie będzie, ale ja tu ogarnę wszystko. Już prawie mam skończony następny rozdział i jeszcze dziś zabiorę się za ten kolejny. Rozdział mi się podoba. Zapraszam do kometowania i do zobaczenia za tydzień. Papa ;))