niedziela, 1 maja 2016

Rozdział 28: Czyżby nowe problemy?

Obudziliśmy dosyć późno bo o 10:30. Ja od razu wyczułam dziwną atmosferę w całym domu. Chłopacy domyślili się o co chodzi i też to poczuli. Jednak się tym tak nie przejmowaliśmy. Zeszliśmy na dół i to co tam zobaczyliśmy bardzo nas przeraziło.
-O boże co tu się stało? - zapytałam się z przerażeniem
-My też się pytamy co tu się stało do cholery. - powiedzieli chłopacy
W kuchni i salonie był totalny bajzel. Ja byłam na tyle przestraszona, że nie wiedziałam co zrobić. Na całe szczęście ze sobą wzięłam telefon i od razu po zobaczeniu tego zadzwoniłam szybko do taty. Po trzech sygnałach tata odebrał
-Halo? - zapytał tata
-Hej. Stało się coś okropnego - powiedziałam
-Co takiego? - zapytał tata
-Dokładnie nie wiem, ale obawiam się, że ktoś się włamał do domu w salonie i kuchni jest totalny bajzel, a ja jestem tak przerażona, że nie jestem w stanie myśleć racjonalnie. - powiedziałam
-Zadzwoń na policję i zgłoś zgłoszenie, a ja postaram się jak najszybciej przylecieć do ciebie. - powiedział tata
-Ok zaraz to zrobię. Ja się naprawdę już boje o własne życie. To jest teraz wasza wina bo wy jesteście tam a ja jestem sama tutaj. Ja rozumiem jeszcze Mary i do niej nie mam pretensji, ale do Ciebie i mamy już mam i to wielkie. - powiedziałam
-Ale chłopacy są z Tobą w domu prawda? - zapytał tata
-No są, ale w czym oni mi pomogą? Jesteśmy zdani sami na siebie i myślisz, że bez dorosłego damy sobie radę? - zapytałam
-No niby nie, ale za niedługo już będziecie dorośli. - powiedział tata
-Jasne ja będę dopiero za niecałe 2 lata. - powiedziałam
-Ale w jakimś sensie dajecie sobie radę? - zapytał tata
-No dajemy. I ja Ci mówię, że od dzisiaj ja się nie czuje bezpiecznie we własnym domu. - powiedziałam
-Bądź spokojna ja jak tylko wrócę do domu pakuje parę rzeczy i wsiadam do najbliższego samolotu i przylatuje do Ciebie. - powiedział tata
-Ok będę czekać. - powiedziałam
-To pa. - powiedział tata
-No pa.... - powiedziałam
Po rozmowie byłam tak zdenerwowana, że nie mogła opanować własnych emocji. Chłopacy też już nie wiedzieli co robić. Cała nasza trójka bardzo się bała. To było okropne. Ja postanowiłam zadzwonić na tą policje i zgłosić włamanie. Gdy już ktoś odebrał rozmowa się zaczęła
-Halo? - zapytał dystrybutor
-Dzień dobry. Chciałam wezwać policje. - powiedziałam
-A co się stało? - zapytał ponownie dystrybutor
-W moim domu doszło do włamania i cały salon jak i kuchnia są zdemolowane. - powiedziałam
-A kiedy doszło do tego włamania? - zapytał znowu dystrybutor
-Prawdopodobnie gdzieś nad ranem bo niedawno właśnie zeszłam na dół i zobaczyłam salon i kuchnie zdemolowane. - powiedziałam
-Dobrze to już wysyłamy patrol policji. Do 10-15 minut powinni się zjawić. Tylko podaj adres. - powiedział dystrybutor
Po podaniu adres dystrybutor powiedział, żebym nic nie ruszała w mieszkaniu i zaczęliśmy czekać aż patrol przyjedzie. Po 15 minutach patrol policji przyjechał.
-Dzień dobry zostaliśmy przysłani pod ten adres. Możemy wejść? - zapytał jeden z policjantów
-Dzień dobry. Proszę bardzo. - powiedziałam
-Dostaliśmy zgłoszenie o włamaniu. - powiedział drugi z policjantów
-Tak jak panowie widzą cały salon i kuchnia jest zdemolowane. - powiedziałam
-Może wiesz co mogło być przyczyną włamania? - zapytał policjant
-Otóż moja mama ostatnio miała problemy ze swoim pracodawcą i nie otrzymywała wynagrodzenia, a sam pracodawca zmuszał ją do czegoś o czym nawet nie wiem. Potem moja mama wyjechała do Norwegii do mojego taty i mojej siostry i tam jak na razie mieszka. - powiedziałam
-Czyli jesteście tutaj sami bez osoby dorosłej? - zapytał drugi z policjantów
-Tak, ale mój tata w najbliższym czasie się tutaj zjawi. - powiedziałam
-To dobrze bo będą nam potrzebne dokładniejsze zeznania, a tymczasem możemy się rozejrzeć i pozbierać dowody? - zapytał pierwszy z policjantów
-Tak proszę bardzo. - powiedziałam
Po całej tej rozmowie postanowiliśmy, że każdy z osobna pójdzie na górę i się przebierze i weźmie przydatne rzeczy. Pierwsza poszłam ja. Po przebraniu się i ogarnięciu wzięłam telefon i tablet. Zeszłam na schody po czym usiadłam. Następny poszedł Leo. Charlie siedział ze mną na schodach.
-Jak się czujesz po tym wszystkim? - zapytał Charlie
-Okropnie. Ja się już we własnym domu nie mogę czuć bezpiecznie. I coś czuje, że za tym wszystkim stoi ten pracodawca od mamy. - powiedziałam
-Będzie dobrze. Policja go złapie. Może i nawet będzie rozprawa w sądzie jak się uda. Jeszcze pójdzie do więzienia za to wszystko. - powiedział Charlie
-Gdyby się tak dało to by było fajnie. - powiedziałam
-Nie martw się. Wszystko się jakoś potoczy. - powiedział Charlie
-Niby jak mam się nie martwić, jak mama jest w Norwegii, nie wiem kiedy tata przyleci, a w domu policja szuka dowodów. Ja się tu już nie czuje bezpiecznie. - powiedziałam
-Domyślam się, że nie czujesz się tu bezpiecznie, ale jakoś to się ułoży. - powiedział Charlie
W pewnym momencie Leo wrócił i Charlie też mógł się iść przebrać. Przez ten czas gadał z Leo.
-I jak tam? - zapytał Leo
-A jak ma być. Nie jest za dobrze. To jest największy koszmar jaki mógł mi się przydarzyć. - powiedziałam
-Tak jak Charlie mówił wszystko się ułoży. - powiedział Leo
-Na pewno tak będzie tylko kiedy? - zapytałam
-Za jakiś czas na pewno. - powiedział Leo
-Zapewne tak. - powiedziałam
Po 2 godzinach policjanci pozdejmowali ślady i przeprowadzili z nami krótką rozmowę. Po tej rozmowie poszli i na koniec powiedzieli, że jak tata tylko przyleci, żeby się zgłosił na komisariat. Mogliśmy trochę posprzątać, ale miałam obawy, że w nocy się to powtórzy. Było to tak bardzo po mnie widać, że chłopacy od razu się domyślili, że coś jest nie tak.
-Co jest? - zapytał Charlie
-Mam takie dziwne przeczucie, że w nocy znów się to powtórzy. - powiedziałam
-A co jak się mylisz i tak nie będzie? - zapytał Leo
-To wielka ulga dla mnie i dla Was też. - powiedziałam
-A mamy jakieś play na dzisiaj? - zapytał Charlie
-Raczej nie, a czemu pytasz? - zapytałam
-No bo pomyślałem, że moglibyśmy gdzieś wyjść i się oderwać od tego wszystkiego. Co Wy na to? - zapytał Charlie
-No w sumie to nie najgorszy pomysł, ale jednak się trochę boje zostawić domu pustego. Nigdy nie wiadomo czy czasem znowu ktoś się nie włamie czy coś. - powiedziałam
-No niby tak, ale moglibyśmy chociaż na godzinę wyjść i nie myśleć o tym co nas spotkało dzisiaj rano. - powiedział Leo
-No dobra przekonaliście mnie. - powiedziałam
Po całym sprzątaniu pozbieraliśmy rzeczy, które nam się przydały na mieście i wzięliśmy kurtki po czym wyszliśmy. W czasie tego naszego wyjścia zadzwoniła do mnie mama.
-Hej jak się czujesz? Tata mi powiedział co się stało. - zapytała mama
-Hej nie zbyt dobrze, ale daje jakoś radę. Chłopacy nadal ze mną w domu są, więc czuje się nieco bezpieczniej, ale szczerze po tej akcji już nie jest tak bezpiecznie. - powiedziałam
-Domyślam się, że nie jest bezpiecznie. - powiedziała mama
-A czemu nie wrócisz do domu? Strasznie tęsknie za Tobą. - zapytałam
-Wczoraj z tatą rozmawialiśmy na twój temat i myśleliśmy, żebyś się z tego mieszkania przeprowadziła tutaj do Norwegii. - powiedziała mama
-Że coo? Ja się nigdzie nie przeniosę. Ja mam tu dwóch wspaniałych przyjaciół i nie zamierzam ich tutaj zostawić. - powiedziałam z łzami w oczach
-No to zostaniesz w tym domu, w którym się nie czujesz już bezpieczniej? - zapytała mama
-Przecież by się coś wymyśliło. - powiedziałam
-Czyli nie chcesz się przeprowadzić do Norwegii? - zapytała mama
-Nie chce i choćby nie wiem co się działo to i tak się nie przeprowadzę. - powiedziałam
-No dobrze jak chcesz. Tata niedawno wrócił spakował parę rzeczy i jest już na lotnisku to w najbliższym czasie się tam pojawi, Zapewne będzie chciał z Tobą jeszcze o tym porozmawiać. - powiedziała mama
-No ok będziemy na niego czekać. - powiedziałam
-To pa. - powiedziała mama
-Pa... - powiedziałam
Po rozmowie te słowa o przeprowadzce mi tak utkwiły w głowie, że wiedziałam, iż długo nie wytrzymam z tymi myślami.
-Co twoja mama chciała? - zapytał Leo
-Pytała się jak się czuje itp. - powiedziałam
-Widzieliśmy te łzy. Powiedz co się dzieje. - powiedział Charlie
-Mama mi powiedziała, że wczoraj gadała z tatą i myśleli o tym, żebym się przeprowadziła do Norwegii. - powiedziałam
-Tak normalnie od tak? - zapytał Charlie
-No. - powiedziałam
-Ale chyba nie chcesz nas tu zostawić? - zapytał Leo
-No oczywiście, że nie. Nie potrafiłabym po takim czasie Wam czegoś takiego zrobić. Jesteście dla mnie prawie jak rodzina. - powiedziałam
-Wiemy o tym. Chodź tu. - powiedział Charlie
Wszyscy się przytuliliśmy i od razu mi się zrobiło lepiej. W czasie tego spaceru poszliśmy na pizzę. Z godziny zrobiło się 2 godziny. Gdy już wróciliśmy z pełnymi siat rękami do domu okazało się, że wszystko było w porządku co jeszcze bardziej mi uświadomiło, że nie miałam się o co martwić. Na zakupach kupiliśmy trochę ubrań dla siebie, jedzenia, m.in. mrożone pizze i frytki, do tego jeszcze małe kawałki kurczaczków do przygotowania na patelni itd.
-Muszę przyznać, że było rewelacyjnie. - powiedziałam z uśmiechem
-Tak się bałaś, że po powrocie znowu będzie syf i w ogóle. - powiedział Charlie
-Ale jest wszystko ok. - powiedziałam.
-No tak. To może obejrzymy coś w tv bo dawno nic nie oglądaliśmy. A po takim dniu się nam należy. powiedział Leo
-Dobry pomysł. Na to kupiliśmy przeróżne przekąski. - powiedziałam
Wzięliśmy wszystkie przekąski jakie też kupiliśmy i usiedliśmy na kanapie w salonie. Po 3 godzinach oglądania tv wszyscy zasnęliśmy w salonie na kanapie. Może się to wydawać dziwne, ale w pewnym momencie poczułam, że ktoś przykrywa mnie kocem. Obudziłam się natychmiast i zobaczyłam faceta w kominiarce tak się wystraszyłam, że obudziłam szybko chłopaków. Cała nasza trójka była przerażona. Ja natomiast dzisiaj rano dostałam numer od jednego komisarza i powiedział, że jak będzie się coś działo to żeby zadzwonić, ale nie dawać poznać, że dzwonię na policję. Wykorzystałam więc ten numer i zadzwoniłam do komisarza. A rozmowa przebiegła tak:
-Dzień dobry. Potrzebuje pomocy. Mógłby pan przyjść do nas? - zapytałam
-Dzień dobry. Oczywiście, że tak. Dzieje się coś niepokojącego? - zapytał komisarz
-Tak w naszym domu jest facet, którego nie znamy. - powiedziałam
-A ma kominiarkę czy coś innego? - zapytała znowu komisarz.
-Ma i to i nawet gorzej. - powiedziałam
-Czyli np. pistolet czy jakieś bomby? - zapytał ponownie komisarz
-To pierwsze. Proszę jak najszybciej przyjść. - powiedziałam
-Do 10 minut będziemy. - powiedział komisarz
-Dobrze. - powiedziałam
Po wciśnięciu czerwonej słuchawki strach do mnie powrócił. My się porozumiewaliśmy poprzez pisanie na telefonie Charliego. W 10 minut komisarze przyjechali i weszli od strony tarasu. Gdy komisarze zdjęli kominiarkę temu facetowi okazało się, że to mój własny tata. Nie mogłam w to normalnie uwierzyć. Chłopacy też nie mogli. Byliśmy tak wstrząśnięci, że nie wiedzieliśmy co powiedzieć.
-Dlaczego nam to robisz? - zapytałam
-Chciałem w taki sposób zrobić to, abyś się przeprowadziła do Norwegii. - powiedział tata
-I co myślałeś, że Ci się to uda? - zapytałam
-No tak. - powiedział tata
-Ja się stąd nigdzie nie przeprowadzę. Nie zostawię chłopaków. I powiem Ci więcej ja chłopaków uważam za rodzinę pomimo, że tak nie jest, ale traktuje ich jak braci. Mary też kocham, ale jej przecież tutaj nie ma. - powiedziałam
-A mama do Ciebie dzisiaj dzwoniłam? - zapytał tata
-Dzwoniła i oboje mnie okłamaliście. Za to ja Was nienawidzę. Nie robi się czegoś takiego. - powiedziałam
-Nie chcieliśmy, żeby tak to wyszło. - powiedział tata
-Ale jednak wyszło. Nienawidzę Was i tyle. Nie chce już z Tobą gadać. - powiedziałam
Byłam tak zdenerwowana, że nie mogłam dłużej patrzeć na tatę ani z nim gadać. Pobiegłam do pokoju i położyłam się na łóżku po czym zaczęłam płakać. Usłyszałam jak się drzwi otwierają, lecz nie wiedziałam kto to może być. Gdy już się odezwał wiedziałam, że to Charlie
-Wiem, że się może na tym nie znam, ale skąd wiesz co twój tata miał na myśli? - zapytał Charlie
-No właśnie tego nie wiem. I to mnie boli. - powiedziałam
-Daj mu szanse i pogadajcie chociaż trochę. - powiedział Charlie
-Nie mam o czym z nim gadać. - powiedziałam
-Ja uważam, że jednak macie o czym pogadać bo jest coś co warto jest wyjaśnić. - powiedziałam
Kiedy się podniosłam i popatrzyłam na Charliego zapytałam
-Co chcesz przez to powiedzieć? Może wiesz o czymś o czym ja nie wiem.
-Tego Ci nie mogę powiedzieć. Musisz pogadać o tym z tatą. - powiedział Charlie
-Ale tylko raz i ani razu więcej. - powiedziałam
Zeszliśmy na dół gdzie siedział tata i Leo. Trochę się bałam tego co mam się dowiedzieć, ale wiedziałam, że nie ucieknę przed tym.
-Co chcesz mi powiedzieć? - zapytałam
-Proszę usiądź bo wiem, że jak to usłyszysz twoja reakcja nie będzie najlepsza. - powiedział tata
-No dobrze więc o co chodzi? - zapytałam
-Otóż jak powiedziałaś, że chłopacy są dla Ciebie jak rodzina to postanowiłem, że nie warto już tego trzymać w tajemnicy. - powiedział tata
-No bo są i co z tego? - zapytałam
-Więc chodzi mi o to, że Charlie jest twoim kuzynem. - powiedział tata
-Nie wierzę w to. - powiedziałam
-To jest prawda. Twoja ciocia jest polką, ale wyjechała właśnie tutaj i poznała twojego wujka, którego nie było okazji jakoś dobrze poznać. I zanim ty się urodziłaś to właśnie Charlie się urodził. - powiedział tata
-Normalnie nie mogę w to uwierzyć. - powiedziałam
-Aneta, rozumiem Cię, że to dla Ciebie trudne, ale jak moja mama, a twoja ciocia mi powiedziała, że jesteś moją kuzynką to też mi było w to trudno uwierzyć. - powiedział Charlie
-Charlie nie musisz się tłumaczyć. - powiedziałam
-Wiem, że nie muszę, ale wiesz, że nie chciałem Cię okłamać czy coś. - powiedział Charlie
-Przecież gdybyś mi o tym nie powiedział to nic by się nie stało. - powiedziałam
-Gniewasz się jeszcze na mnie? - zapytał tata
-Jeszcze trochę. Nie jest miło kiedy własny tata chce nastraszyć własną córkę na takie coś. - powiedziałam
-Nie gniewaj się. Ja na razie tutaj trochę zostaje bo mam do końca tygodnia wolne to może spróbujemy to jakoś odbudować jeśli się da. - powiedział tata
-Oczywiście, że się da. - powiedziałam
-No to ja mam fajną propozycje dla nas wszystkich. - powiedział Leo
-Jaką? - zapytał Charlie
-Spędźmy tak we czwórkę czas przygotujemy dobrą kolacje z tego co dzisiaj kupiliśmy i przy okazji włożymy te ciuchy, które też dzisiaj kupiliśmy. - powiedział Leo
-Ja się z tym zgadzam. - powiedziałam
-Ja też. - powiedział Charlie
-A ty tato co na to? - zapytałam
-Też się zgadzam. - powiedział tata
Zrobiliśmy tak jak Leo zaproponował. Przebraliśmy się i tata zobaczył sobie dzisiaj kupiliśmy w małym skrócie, a po przebraniu wyciągnęliśmy z zamrażalnika pizzę i w piekarniku ją przygotowaliśmy. kiedy już była gotowa Leo ją wyciągnął i zaczęliśmy jeść. Po zjedzeniu oczywiście posprzątaliśmy. Po 5 minutach sprzątania usiedliśmy na kanapie i przeglądaliśmy filmy, które były w szufladzie szafki. No i jak zwykle cała trójka chłopaków wybrali film, który okazał się być horrorem. Na całym filmie się bałam, ale dałam radę obejrzeć. Po filmie zaczęła się rozmowa
-Że Wy po tym filmie będziecie normalnie spać. - powiedziałam ze śmiechem
-Ja tam po horrorach śpię normalnie. Tylko nie mów, że Tobie się coś złego śni po horrorach. - powiedział Charlie
-No pewnie, że tak. Zawsze mi się poradzi śnić, że ktoś umarł czy jakieś duchy albo innego. - powiedziałam
-Oj to biedna jesteś. - powiedział Charlie
-A tam opowiadasz. I tak mało oglądam horrorów. I się nie zdziw jak w nocy mnie w kuchni spotkasz bo mi się jakiś koszmar będzie śnił. - powiedziałam
-No to wszyscy teraz do łazienek i się wykąpać. - powiedział tata
No i zrobiliśmy jak nam tata powiedział. Po umyciu jeszcze zeszliśmy na dół i trochę posiedzieliśmy na kanapie. Do łóżek trafiliśmy dopiero po godzinie 01:00. Jednak ja o 3:30 się obudziłam. Zeszłam na dół i w kuchni zobaczyłam Charliego. Na początku pomyślałam, że to kolejny sen, ale jednak to była prawda.
-Spać nie możesz? - zapytał Charlie
-No śniło mi się, że ktoś z mojej rodziny kogoś zabił na moich oczach - powiedziałam
-Straszne. To mnie, że ja sam kogoś zabiłem. - powiedział Charlie
-Czyli Tobie też się śnią koszmary po horrorach? - zapytałam
-No jak widać. - powiedział Charlie
-Z tego co wiem to na dobry sen dobrze działa mleko. To mogę dla nas zagrzać trochę mleka. - powiedziałam
-Jak tak mówisz to warto spróbować. - powiedział Charlie
-Ja już nie raz piłam ciepłe mleko i spałam spokojnie. - powiedziałam
W pewnym momencie zauważyliśmy, że Leo znów lunatykuje. Ja jak to zobaczyłam się aż załamałam.
-Znowu lunatykuje. - powiedziałam
-Poobserwujmy co będzie robił. Bo może zagadka bajzlu w salonie i kuchni się sam rozwiąże. - powiedział Charlie
-No dobra, ale jak będziesz miał racje to idziemy na duże lody. - powiedziałam
-No ok. - powiedziałam
Wreszcie w szklankach mieliśmy mleko i je piliśmy. Nadal obserwowaliśmy Leo, który już zrobił bajzel w salonie. Zaczął się kierować w stronę kuchni. I wtedy się zaczęliśmy zastanawiać co robić, żeby nie zrobił bajzlu jeszcze w kuchni. To co Charlie mówił się okazało prawdą. Skąd to się wzięło u Leo nas bardzo zastanawiało.
-To co robimy? - zapytałam
-Może by tak spróbować poprowadzić z powrotem do pokoju? - zapytał Charlie
-Można spróbować - powiedziałam
Podeszłam Leosia i poprowadziłam go w stronę schodów. Początkowo wchodził po tych schodach jednak się wrócił po chwili. Już wtedy nie miałam żadnych pomysłów.
-Weź go oblej zimną wodą. Trzeba go jakoś obudzić. - powiedział Charlie
-Przecież nie będzie w mokrym spał. - powiedziałam
-To nie wiem co możemy zrobić. - powiedział Charlie
-Spróbuje mu dać całusa w policzek. Może się obudzi. - powiedziałam z uśmiechem
-Można i też tego spróbować. - powiedział z cichym śmiechem Charlie
Podeszłam więc jeszcze raz do Leo i dałam całusa w jego policzek. O dziwo Leo się obudził. Po jego minie można było sądzić, że był zdziwiony co się dzieje.
-Co się dzieje? Co ja tu robię? - zapytał Leo
-Popatrz sobie co się zadziało w salonie. - powiedział Charlie
-A tu co się stało? - zapytał Leo
-No ty lunatykując zrobiłeś bajzel w salonie. - powiedziałam
-Jak to ja? - zapytał zdziwiony Leo
-No tak ty. My tu już sporo czasu siedzimy i widzieliśmy jak schodzić z góry. - powiedział Charlie
Ja za to w trakcie rozmowy Charliego i Leo zasnęłam przy stole. Gdy zobaczyli to chłopacy pomyśleli, że wezmą mnie do pokoju i mnie położą w łóżku. Kiedy już zanieśli sami się też położyli. I tak to reszta nocy została spokojnie przespana....

~**~
Hejka wszystkim. Otóż dzisiejszy rozdział jest o wiele dłuższy niż się tego spodziewałam. Zawiera on aż 3084 słów. Jak na mnie to bardzo dużo. Zawsze poradzę napisać po niecałe 2000 słów, a tu nagle taka niespodzianka. Jak na razie to ja się będę zajmować rozdziałami. Zamyślona Marzycielka jeszcze się musi trochę ogarnąć, ale już za niedługo wróci. Może będzie tak, że ona jak wróci popisze trochę rozdziałów, a ja sobie w międzyczasie odpocznę. A więc teraz miłego wieczoru i udanego długiego weekendu, który jeszcze trwa
Papa ;***
Aneta

sobota, 23 kwietnia 2016

Ważne INFO

Hejka wszystkim. Tu Aneta. Otóż w ten weekend się rozdział nie pojawi ponieważ nie dam rady. Ale już w następnym tygodniu się pojawi. Mam nadzieje, że się nie gniewacie i mnie zrozumiecie. A teraz miłego wieczorka.


sobota, 16 kwietnia 2016

Rozdział 27: Totalny koszmar

W nocy się budzę bo zaschło mi w gardle. Zauważyłam, że tym razem Leo nie mae ma w łóżku. Po zejściu na dół zauważyłam, że jest w kuchni.
-Co się stało, że nie śpisz? – zapytałam
-Spać nie mogę. – powiedział Leo
-To może dam Ci ciepłego mleka? Pomaga to – zapytałam
-Jak da się to w szybkim tempie zrobić to tak. – powiedział Leo
-No to ja też się skuszę na mleko. – powiedziałam
-Też nie możesz spać? – zapytał Leo
-Tylko mi w gardle zaschło, ale zapewne nie będę mogła zbytnio zasnąć to też sobie zrobię. – powiedziałam
Po zagrzaniu mleka na gazie nalałam do szklanek i dałam Leo jedną z tych szklanek. Zaczęliśmy pić i tak siedzieliśmy przy stole.
-Jak się czujesz po tej rozmowie? – zapytał Leo
-Tak dziwnie bo jednak się trochę boje o mamę, ale daje jakoś radę. – powiedziałam
-Jeszcze będzie dobrze. – powiedział Leo
Po wypiciu mleka poszliśmy na górę załatwiliśmy się i położyliśmy. Przez calutką noc spaliśmy jak zabici, a bynajmniej ja. Rano obudziłam się i zobaczyłam, że Charliego nie ma. Leo jeszcze spał. Ja się szybko ogarnęłam, ale jeszcze została w piżamie. Zeszłam na dół i w kuchni spotkałam Charliego.
-Hej. Co ty już tak wcześnie w kuchni? – zapytałam
-Hej. A tak jakoś się obudziłem to pomyślałem, że zabiorę się za zrobienie śniadania. I tak przy okazji byłaś odkryta jak się obudziłem, więc Cię przykryłem. – powiedział Charlie
-Jakoś tak właśnie czułam, że zimno mi trochę. – powiedziałam
-Słodko wyglądasz jak śpisz. – powiedział ze śmieszkiem Charlie
-Wy też słodko wyglądacie jak śpicie. – powiedziałam z uśmiechem
-Leo dalej śpi? – zapytał Charlie
-No jak zwykle. – powiedziałam
-To se zjemy bez niego. – powiedział Charlie
-A co potem będzie jak Leo się obudzi? – zapytałam
-No to zostawimy mu coś jeszcze. – powiedział Charlie
W pewnej chwili Leo zszedł do kuchni. Ja się przytuliłam razem z Leosiem.
-Jak się spało śpioszku? – zapytałam
-Dobrze. Po tym mleku szybko zasnąłem. – powiedział Leo
-To fajnie. – powiedziałam
-Znowu spać nie mogłaś? – zapytał Charlie
-Nie tylko pić mi się chciało i akurat tak się spotkaliśmy w kuchni to wypiliśmy po szklance mleka. – powiedzialam
-A to dobrze. A dalej myślisz o tym wszystkim co było? – zapytał Charlie
-Tak trochę. Już nie tak często, ale jeszcze trochę tak. – powiedziałam
-To chociaż tyle. Może posiedzimy dzisiaj znowu na tarasie? – zapytał Leo
-No ładna pogoda jest to możemy sobie posiedzieć. – powiedziałam
-To chodźcie już jeść. – powiedział Charlie
Usiedliśmy do stołu. Każdy brał po 2 kanapki na talerz i jadł. Do tych kanapek mieliśmy herbatę, więc mogliśmy się trochę ogrzać. A po zjedzeniu wszystkich kanapek, które przygotował Charlie posprzątaliśmy i poszliśmy do góry się przebrać jak poprzedniego dnia. Ja postanowiłam ubrać bluzkę, którą znalazłam tuż po przylecie i wejściu do domu, a do tego czarne legginsy. Chłopacy tak popatrzyli na mnie ze zdziwieniem.
-Coś gdzieś mam czy co? – zapytałam
-Nic nie masz tylko ta bluzka, którą masz na sobie. Skąd masz? – zapytał Leo
-A to znalazłam w szafie na samym dole, jak przyleciałam tu to jakoś mnie wzięło na przeszukanie pokoju i właśnie tą bluzke znalazłam. – powiedziałam
-To nieźle. Zapewne od rodziców. Oni na pewno ukryli ją tam. – powiedział Charlie
-Z tego co wiem to tata już tu wcześniej przyjechał i on tą bluzkę tu ukrył, a mama była z nim w zmowie – powiedziałam
-Nigdy nic nie wiadomo – powiedział Leo
-No nie. – powiedziałam
Póżnym popołudniem wyszliśmy sobie na taras. Pogoda była idealna. Mieliśmy chrupki i soki pomarańczowe, więc mogliśmy już w 100% odpocząć po połowie dnia. W pewnej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Pomyślałam, że może to być listonosz i pieniądze od taty. Chłopacy poszli ze mną bo ja się sama bałam. Po otwarciu drzwi rzeczywiście był listonosz
-Dzień dobry. Mam przesyłkę dla ciebie. – powiedział listonosz
-Dzień dobry. Już się domyślam o co chodzi. To gdzie podpisać? – zapytałam
-O tutaj. – powiedział listonosz
Gdy już podpisałam dostałam przesyłkę.
-Dziękuje i do widzenia. – powiedziałam
-Do widzenia. – powiedział listonosz
Po zamknięciu drzwi otworzyłam koperte, w której były pieniądze. Byłam aż wdzięczna tacie, że dotarły i że je wysłał.
-To chyba dobrze, że dotarły nie? – zapytał Charlie
-Bardzo dobrze. – powiedziałam
Po zajrzeniu do koperty zobaczyłam dużo pieniędzy i krótki list. Zaczęłam go czytać. Było w nim to, że mama już jest uwolniona i na razie trochę pomieszka u niego i Mary. Bardzo mi ulżyło gdy to przeczytałam. Ale po przeczytaniu zdania, w którym było napisane, że mama tam zostaje aż mnie wmurowało. Zastanawiałam się co ze mną będzie.
-Co się stało? – zapytał Leo
-Sam zobacz. – powiedziałam podając list
Gdy Leo skończył czytać ten list popatrzył na mnie, a potem na Charliego.
-Ciekawe dlaczego oni Ci to robią. I co ty im zrobiłaś, że teraz Cię nagle zostawiają samą. – powiedział Leo
-Sama tego nie rozumiem. – powiedziałam
-To aż przykre. – powiedział Charlie
-Już nie mam na to siły. – powiedziałam
-Nie dziwię Ci się. – powiedział Leo
-Może coś obejrzymy na poprawę humoru? – zapytał Charlie
-Nie wiem czy jest coś co mogłoby mi poprawić humor. – powiedziałam
Zobaczyłam, że dzwoni tata, gdy odebrałam od razu zaczęła się rozmowa.
-Hej córcia. Z mamą wszystko ok i zostanie tu na razie. Nie musisz się martwić. Będziesz dostawać pieniądze na rachunki i inne rzeczy więc powinnaś dać radę – powiedziała tata
-Powiedz dlaczego mi to robicie? Co ja Wam zrobiłam, że muszę zostać sama w tak dużym domu? – zapytałam
-Nic nie zrobiłaś. Tak po prostu wyszło. Nie mogę Ci powiedzieć co jest powodem tego wszystkiego. – powiedział tata
-Co może się boicie, że źle na to zareaguje czy coś? – zapytałam
-Nie o to chodzi. To nie jest sprawa na telefon. – powiedział tata
-Co jak mi się coś stanie, a nikogo z Was nie będzie? – zapytałam
-Nic Ci się nie stanie na pewno. – powiedział tata
-Ale jak mi się coś stanie to nie moja wina tylko wasza. – powiedziałam
-W najbliższy weekend przylecimy chociaż na parę godzin i spróbujemy Ci to wytłumaczyć. – powiedział tata
-Macie mi to teraz powiedzieć. – powiedziałam
-No dobrze, ale nie złość się dobrze? – zapytał tata
-Dobrze nie będę. – powiedziałam
-Pamiętasz to jak mama zaczęła pracować? – zapytał tata
-No pamiętam. – powiedziałam
-Wtedy kiedy mama powiedziała Tobie, że przyleci tutaj po pieniądze chciała uciec na trochę od tego swojego szefa. Już od pewnego czasu szef ją namawiał do tego, ale mama się nie zgadzała. A potem się okazało, że przestał jej wypłacać pieniądze. – powiedział tata
-No to teraz mnie zaskoczyłeś. Ja po mamie nic nie widziałam. Myślałam, że wszystko jest ok. – powiedziałam
-Nie chciała Cię martwić, a teraz kończę bo mama się obudziła. – powiedział tata
-No dobrze. Ucałuj i pozdrów ją. – powiedziałam
-No ok. To pa. – powiedział tata
-To pa… - powiedziałam
Po rozmowie byłam wstrząśnięta i nie wiedziałam co powiedzieć. Siedziałam przy stole na tarasie jak wryta, a w głowie miałam najgorsze myśli. Chłopacy mi przerwali za co w sumie byłam im wdzięczna bo nie byłam w stanie już o tym myśleć.
-Co się stało? – zapytał Charlie
-Moja mama była zmuszana do tego. Ona się jednak nie zgadzała, a potem jej przestał wypłacać pieniądze na rachunki i stąd te problemy co były. – powiedziałam
-To bardzo przykre. I co będzie dalej? – zapytał Leo
-Nawet nie chce o tym myśleć co będzie. – powiedziałam
-Chodźmy do kuchni i zróbmy coś do jedzenia, a sobie umilimy czas. – powiedział Charlie
Gdy już tak przygotowywaliśmy jedzenie dużo się śmialiśmy. Po zjedzeniu kolacji siedzieliśmy jeszcze sporo czasu. A spać poszliśmy w środku nocy…

~**~
Hejcia wszystkim. Dzisiejszy rozdział pojawia się trochę późno, ale ważne, że jest. Cóż mi trochę małych łez poleciało. Fajny ten rozdział jest i do zobaczenia za tydzień. Nie wiem co będzie dalej, ale zapewne znów ja będę dodawać.
Miłego wieczorku, papa
Aneta

sobota, 9 kwietnia 2016

Rozdział 26: Kolejne smutki...

Kiedy się obudziłam rano, chłopacy jeszcze spali. Ja postanowiłam wstać i tym razem sama zrobić śniadanie. Zanim jeszcze poszłam na dół poszłam do łazienki gdzie się trochę ogarnęła i dopiero potem zeszłam na dół. W głowie nadal miałam ten list, te zdjęcia i rozmowę z mamą. Nie było mi łatwo, ale dawałam jakoś radę. Po zejściu na dół i pójściu do kuchni zajrzałam do lodówki. A w lodówce było tyle dobrych rzeczy, że chciałam je jakoś wykorzystać. Wyciągnęłam je wszystkie, a z paru szafek wyciągnęłam jeszcze kubki, herbatę w torebkach, chleb no i talerzyki. Gdy tak zabrałam się za przygotowywanie kanapek, takich bardziej zdrowych kanapek do kuchni wszedł Charlie. Trochę się wystraszyłam, ale nie było tak źle.
-No hej. Jak się spało? – zapytał Charlie
-Hej. Dobrze. To mleko serio zadziałało. Nawet nie wiedziałam o której zasnęłam. – powiedziałam
-Na mnie też podziałało. Tak totalnie. – powiedział Charlie
-A Leo gdzie? – zapytałam
-Jeszcze śpi. – powiedział Charlie
-Śpioch z niego. Położyliśmy się w tym samym czasie, my już na nogach, a on śpi. – powiedziałam
-No. Wcześniej się już też tak zdarzało, a ja się już przyzwyczaiłem do tego. – powiedział Charlie
-Widać, że Cię to nie dziwi. – powiedziałam
W pewnym momencie do kuchni wszedł zaspany jeszcze Leo. A my tak popatrzyliśmy na niego
-Jak się spało królewiczu? – zapytałam ze śmiechem
-A dobrze. Przespałem całą noc i nawet nic nie słyszałem. – powiedział Leo
-Taki mocny sen. – powiedział Charlie
-Siadajcie do stołu, śniadanie prawie gotowe. – powiedziałam
Kiedy już usiadliśmy do stołu zaczęliśmy jeść. Herbata nas trochę ogrzała, więc zrobiło nam się nieco cieplej.
-Może dzisiaj wyjdziemy se na taras i posiedzimy se tam bo ładna pogoda? – zapytałam
-No w sumie czemu nie. Można tą okazję wykorzystać. – powiedział Leo
-No jasne. Coś się wymyśli to tam porobimy. – powiedział Charlie
-No to świetnie. Możemy obejrzeć se jakieś filmy na komputerze i to na świeżym powietrzu. – powiedziałam
Po śniadaniu chłopacy pomogli mi ogarnąć w kuchni. Po 30 minutach wszystko było posprzątane i mogliśmy iść się przebrać w odpowiednie ciuchy.  Po przebraniu trochę posiedzieliśmy w pokoju, a po 5 minutach zadzwonił mój telefon. Była to mama, ale jednak się bałam, że odezwie się ktoś inny. Moje obawy się spełniły.
-Halo, kto mówi? – zapytałam tego kogoś po drugiej stronie
-Twoja mama nie wróci już do domu. – powiedział nieznajomy głos
-O czym ty mówisz? – zapytałam znowu
-Te zamachy nie skończą się dobrze. – powiedział nieznajomy głos
-Chce porozmawiać z mamą. – powiedziałam
-Twoja mama nie może teraz rozmawiać i nie będzie już mogła. Nie da rady już do Ciebie zadzwonić ani nic innego. – powiedział nieznajomy głos
-Nie wierze w to. Dla mnie znajdzie czas. I o co chodzi z tymi zamachami? – zapytałam
-No chodzi o to, że „porwaliśmy” paru ludzi jako zakładników, a potem oni spełniają to co my im powiemy. – powiedział nieznajomy
-Czyli co na przykład? – zapytałam
-M.in. Zamordowanie kogoś albo coś okraść. – powiedział nieznajomy
-A wypuszczacie ich chociaż po jakimś czasie? – zapytałam
-Wypuszczamy po miesiącu albo i nawet trochę krótszym okresie. – powiedział nieznajomy
-A kiedy ją wypuścicie? – zapytałam
-Zobaczymy czy będzie grzeczna itp. Muszę już kończyć to do widzenia…. – powiedział nieznajomy
Po tej rozmowie czułam się jakbym dostała czymś w głowę. Nie wiedziałam co zrobić, ale wiedziałam, że będę musiała trochę wytrzymać z tą myślą. Było mi jeszcze ciężej i nie wiedziałam jak będzie dalej.
- Co się stało? – zapytał Charlie
-Ten kto się odezwał powiedział, że te zamachy nie skończą się dobrze. Nawet nie mogłam pogadać z mamą. „Porwali” paru ludzi i zmuszają ich do kradnięcia lub mordowania innych ludzi. Ja w to nawet nie wierze, żeby moja mama mogła takie coś zrobić. Po miesiącu może ją wypuszczą albo krótszym czasie. – powiedziałam
-Zobaczysz, że będzie dobrze. – powiedział Leo
-Mam taką nadzieje. – powiedziałam
-To może już pójdziemy na taras i sobie obejrzymy filmy. – powiedział Charlie
-No chodźmy. – powiedziałam
Zeszliśmy na dół z laptopem i filmami po czym usiedliśmy i zaczęliśmy oglądać filmy. Po jakimś czasie przysnęło mi się na filmie. Po godzinie obudziłam się leżąc na łóżku.
-Co się stało? Dlaczego jestem tu? – zapytałam
-Zasnęłaś na filmie i przenieślimy cię tutaj do łóżka. – powiedział Leo
-Słodko spałaś. – powiedział Charlie
-Fajnie mi się spało. I to tak pierwszy raz. – powiedziałam
-Czyli powoli wszystko wraca do normalności. – powiedział Charlie
-No raczej tak. – powiedziałam
-Może dzisiaj kolacje zjemy na tarasie bo ma być ładnie? – zapytał Leo
-No w sumie czemu by nie, a macie jakiś pomysł na kolacje? – zapytałam
-Ja tu siedziałem przy Tobie, a Leo pobiegł do sklepu po dobrą pizzę więc już pomysł na kolacje mamy. – powiedział Charlie
-A co będzie na obiad? – zapytałam
-Tu już też mamy gotowe bo z wczoraj jeszcze trochę zostało to się odgrzeje i można zjeść. – powiedział Leo
-Też dobry pomysł. – powiedziałam
Po obiedzie odpoczywaliśmy na tarasie. Słoneczko fajnie przygrzewało, a my cieszyliśmy się tymi pięknymi ciepłymi dniami. Kiedy nastał wieczór przygotowaliśmy w piekarniku pizzę. Do tej pizzy zrobiliśmy ciepłej herbaty. Znów usiedliśmy na tarasie i zjedliśmy spokojnie. Po zjedzeniu siedzieliśmy jeszcze pijąc herbatę. Po jakiejś godzinie posprzątaliśmy i podzieliliśmy się na łazienki. Ja tym razem myłam się w swojej, a chłopacy jak i w pokoju Mary tak i w sypialni rodziców. Cała nasza trójka wyszła z łazienek w tym samym czasie. Po długiej rozmowie między sobą położyliśmy się spać…

~**~
Hej. Dzisiaj kolejny rozdział. Nawet mi się podoba. A za tydzień kolejny rozdział, który już jest w trakcie pisania. Ja zapraszam Was do komentowania bo to nas motywuje. No i do zobaczenia za tydzień.
Miłego dnia
Aneta ;))

środa, 30 marca 2016

Rozdział 25: Zły sen

Po obejrzeniu paru serialu w telewizji. Poszliśmy do pokoju. Cała nasz trójka chciała się odświeżyć. Postanowiliśmy się jakoś podzielić.
-No to ja mogę iść do łazienki w pokoju Mary - powiedziałam
-Ja moge się tutaj. - powiedział Leo
-Natomiast ja poczekam aż któraś się zwolni. - powiedział Charlie
-No coś ty łazienki w sypialni rodziców jest jeszcze. - powiedziałam
-Ale ja serio moge poczekać - powiedział Charlie
-No jak tam chcesz. - powiedziałam
Po zabraniu piżamy i ręcznika poszłam do łazienki w pokoju Mary. Po 15 minutach już wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju. Charlie jeszcze siedział i czekał aż się łazienka zwolni.
-Idź do łazienki w Mary pokoju. - powiedziałam
-A nie będzie zła jak wróci? - zapytał Charlie
-Na razie się nie zapowiada, żeby wróciła. A poza tym nie wiadomo czy w ogóle wróci. - powiedziałam
-No dobrze to ja pójdę do tej łazienki już. - powiedział Charlie
-No ok. - powiedziałam
Usiadłam na łóżku i myślałam co jest z mamą. Nie dawało mi to spokoju co wczoraj od niej słyszałam i to w tle. Nie wiedziałam czy w ogóle wróci do domu. Nie zauważyłam tego jak Leo wyszedł z łazienki
-Gdzie Charlie? - zapytał Leo
Ja nadal nie zauważając go w pokoju myślę co będzie jak nie wróci. W pewnej chwili poczułam sturchnięcie i popatrzyłam co się dzieje.
-Co się dzieje? - zapytał Leo
-Myślę o tej wczorajszej rozmowie z mamą. - powiedziałam
-Boisz się, że nie wróci do domu? - zapytał znowu
-Boje się i to bardzo. Jestem z nią bardzo zżyta i nie przeżyłabym gdyby się jej coś stało. - powiedziałam
-Będzie dobrze. Musisz mieć dobre myśli. - powiedział Leo
-W takiej sytuacji nie da się mieć dobrych myśli. Gdybyście słyszeli co się dzieje w tle to też byście się bali. - powiedziałam
-Domyślam się, że może być Ci ciężko, ale zobaczysz, że będzie wszystko wporządku i twoja mama wróci cała i zdrowa. - powiedział Leo
-Miejmy nadzieje, że tak będzie. - powiedziałam
W chwili ciszy usłyszałam dzwonek do drzwi zastanawiałam się kto to może być. -Pójdziesz ze mną zobaczyć kto to bo sama się boje? - zapytałam
-Tak. Chodź pójdziemy sprawdzić. - powiedział Leo
Po zejściu na dół zauważyłam coś ciemnego, ale takie też niebieskawe. Pomyślałam, że może być to listonosz. Po otwarciu drzwi się nie pomyliłam.
-Dzień dobry. Czy ty jesteś Aneta? - zapytał listonosz
-Tak, a o co chodzi? - zapytałam
-Mam dla Ciebie dwa listy. - powiedział listonosz
-Do mnie? - zapytałam
-Tak. Proszę tu pokwitować. - powiedział listonosz
-A wiadomo od kogo one są? - zapytałam pokwitując
-Niestety nie wiem. - powiedział listonosz
-Dobrze dziękuje i do widzenia. - powiedziałam
-Do widzenia - powiedział listonosz
Po zamknięciu drzwi popatrzyłam na te dwie koperty. Ręce strasznie mi się trzęsły. Miałam najgorsze myśli.
-Boisz się je otworzyć? - zapytał Leo
-Zdecydowanie tak. Jakoś mam złe przeczucia, że w tych kopertach nie ma nic dobrego. - powiedziałam
-Założe się, że nic złego w tych kopertach nie ma. - powiedziała Leo
-No dobrze. Chodź do góry i je otworze. - powiedziałam
Po wejściu do góry i dotarciu do pokoju usiadłam na łóżko. Odłożyłam jedną koperte i zaczęłam macać tą co miałam w rękach. Była bardzo miękka. Kiedy otworzyłam i zobaczyłam zawartość poczułam ulgę. Były tak takie małe drobiazki i krótki liścik. Było to od Mary. Bardzo się uspokoiłam. Po sięgnięciu po drugą kopertę znów mi się ręce trzesły i bałam się otworzyć. Po otwarciu spełniły się moje najgorsze myśli. W kopercie były zdjęcia z tego zamachu, który był i nadal trwał w Norwegii. Na zdjęciach była mama. Zastanawiałam się skąd ten ktoś kto to wysłał miał nasz adres.
-Co to jest? - zapytał Leo
-To są zdjęcia z tego zamachu w Norwegii. - powiedziałam
-Okropne. - powiedział Leo
-No bardzo ja nie mogę na to patrzeć. - powiedziałam
-Daj te zdjęcia i nawet ich nie oglądaj już. - powiedział Leo
-Poczekaj to jeszcze nie wszystkie zdjęcia. - powiedziałam
Gdy tak oglądałam w pewnym momencie zauważyłam znajomą twarz, ale nie byłam pewna czy to co mam na myśli jest prawdą. Postanowiłam zadzwonić. Dzwoniłam do taty. Po paru sygnałach telefon został odebrany.
-Hej tato. Dostałam zdjęcia z tego zamachu. Czy ty też zostałeś wzięty jako zakładnik? - zapytałam
-Nie skarbie. Ja jestem w pracy. Jakie zdjęcia? - zapytał tata
-Niedawno przyszedł listonosz i dał mi listy. Jeden był od Mary, a drugi nie wiem nawet od kogo.
-A czemu tak nagle zadzwoniłaś i pytasz czy już jestem zakładnikiem? - zapytał tata
-No bo na jednym ze zdjęć jest taki podobny do ciebie mężczyzna. - powiedziałam
W tej chwili Leo dał mi do ręki list od tego kogoś. Ja tak zaczęłam czytać. po skończeniu czytania tata powiedział:
-Nie ja jestem w pracy nic mi nie jest. 
-Przeczytałam list, który został dołączony do tych zdjęć. W nim pisze, że mama już nigdy nie wróci do domu i zostanie tam na zawsze. - powiedziałam
-To niemożliwe. - powiedział tata
-Ale tu jest tak napisane. - powiedziałam
-Wyślij mi na email zdjęcie tego listu to go przeczytam. - powiedział tata
-Dobrze wyśle. A co z pieniędzmi? - zapytałam
-Już wysłałem. Bądź spokojna za parę dni przyjdą. - powiedział tata
-To dobrze. - powiedziałam
-Ja już muszę kończyć. W najbliższym czasie zadzwonię. Papa buziaki.
-No papa buziaki... - powiedziałam
Po rozmowie byłam spokojna bo w tle nic nie było słychać. Aż się ucieszyłam, że tacie nic nie jest.
-I co? - zapytał Leo
-Mojemu tacie nic nie jest. Ale się ucieszyłam. - powiedziałam
Charlie akurat wyszedł z łazienki. Z Leo spojrzałam tak na niego i zaczęliśmy się wszyscy śmiać.
-Co się działo jak byłem w łazience? - zapytał Charlie
-A no trochę się działo. - powiedziałam, podając zdjęcia Charliemu
-Co to jest? -zapytał Charlie
-To są zdjęcia z zamachu. Strasznie się bała, że jej tata też już jest zakładnikiem, ale całe szczęście z nim wszystko ok. - powiedział Leo
-Smutne to. - powiedział Charlie.
-Bardzo. Jedynym pocieszeniem jest to, że dostałam jeszcze list od Mary. I przy okazji fajnie śpiewasz pod prysznicem. - powiedziałam ze śmiechem
-Aż tak bardzo było mnie słychać? - zapytał zarumieniony Charlie
-No, ale naprawdę rewelacyjnie śpiewasz. - powiedziałam
-Chodźcie do kuchni zrobimy sobie coś do jedzenia. - powiedział Leo
-No to chodźmy. - powiedziałam
Kiedy zeszliśmy na dół do kuchni zajrzeliśmy do lodówki wyciągnęliśmy parę rzeczy, które mogliśmy przygotować do zjedzenia. Jak zwykle były to kanapki, ale oprócz kanapek zrobiliśmy sałatkę z warzyw w połączeniu z owocami. Wyszła rewelacyjnie. Po zjedzeniu tego wszystkiego Charlie poszedł na chwilę do góry, a ja z Leo posprzątaliśmy. 
-Mam tu parę filmów, więc możemy jakieś obejrzeć. - powiedział Charlie
-A to jakieś horrory czy co? Bo ja horrorów nie cierpię. Znaczy nie to, że ich nie lubię, ale niezbyt lubię je oglądać wieczorem. - zapytałam
-Nie to nie są żadne horrory. - powiedział Charlie
-To dobrze. To wybierzcie coś, a ja przygotuje małe przekąski. - powiedziałam
Po krótkiej chwili przyszłam z przekąskami. I zaczęliśmy oglądać film. Był bardzo ciekawy. Po prawie 2 godzinach siedzenia i oglądania wyłączyliśmy wszystko prócz światła w kuchni. A zostawiliśmy je na wypadek gdyby ktoś z nas obudził się i nie mógł spać. Po czym poszliśmy do pokoju. Szybko umyliśmy zęby i się położyliśmy spać. W środku nocy się obudziłam. Strasznie głęboko oddychałam, a to tylko na skutek tego, że śnił mi się koszmar. Zeszłam na dół i zastanawiałam się dlaczego akurat mnie to musiało spotkać. Z lodówki wyciągnęłam mleko i lekko je podgrzałam, żeby nie było takie zimne. Po podgrzaniu nalałam sobie trochę do szklanki i usiadłam przy stole w kuchni. Gdy tak siedziałam słyszałam jak ktoś schodzi na dół. Kiedy popatrzyłam okazało się, że był to Charlie.
-Jakiś koszmar się śnił, co? - zapytał Charlie
-No. Teraz to już na pewno nie zasnę. - powiedziałam
-Aż tak źle? - zapytał Charlie
-Śniło mi się to co się dzieje w Norwegii. Chodzi mi oczywiście o te zamachy. - powiedziałam
-Spokojnie będzie dobrze. Zaśniesz jeszcze. - powiedział Charlie
-Sama nie wiem. A ty czemu nie śpisz? - zapytałam
-Obudziłem się i zobaczyłem, że cie nie ma to pomyślałem, że będziesz tutaj. - powiedział Charlie
-No i się nie pomyliłeś. Może chcesz mleka? Podobno dobrze robi na sen. - zapytałam
-Jak jest coś jeszcze to poproszę. - powiedział Charlie
Do czystej szklanki nalewam mleko po czym mówię:
-Jeszcze będziemy mieli po trochu. 
-Na pewno to pomoże. - powiedział Charlie
Oboje wypiliśmy w tym samym czasie. Podzieliliśmy resztę mleka z garnuszka na nas dwoje i wypiliśmy. Odstawiliśmy szklanki do zlewu i poszliśmy do pokoju, załatwiliśmy się i położyliśmy się. Szybko zasnęłam i nawet nie wiedziałam, która godzina była....

~**~
Hejka wszystkim. Znów ja, Aneta. No i dzisiaj mój rozdział. Zamyślonej Marzycielki trochę nie będzie, ale ja tu ogarnę wszystko. Już prawie mam skończony następny rozdział i jeszcze dziś zabiorę się za ten kolejny. Rozdział mi się podoba. Zapraszam do kometowania i do zobaczenia za tydzień. Papa ;))

sobota, 26 marca 2016

Rozdział 24: Dobre nastawienie

Następnego dnia rano
Kiedy się obudziłam chłopaków nie było w pokoju, ale usłyszałam odgłosy z dołu. Zeszłam więc na dół i zobaczyłam, że chłopacy zrobili śniadanie. Moje zaskoczenie było aż dziwne, bo nie wiedziałam skąd wiedzieli gdzie co jest, ale uznałam, że jakimś cudem wiedzieli.
-Hej jak się spało? - zapytał Leo
-Hej a dobrze, a Wam jak się spało? - zapytałam
-Dobrze, ale nigdy nie zapomnę tego jak Leo mówił przez sen i lunatykował - powiedział ze śmiechem Charlie
-No ja tak samo - powiedziałam śmiejąc się
-To nie jest śmieszne. - powiedział Leo
-To tak słodko wyglądało - powiedziałam
-No ale przyznaj, że gdyby to był ktoś inny np. Aneta albo ja to byśmy się też śmiali. - powiedział Charlie
-No tak by było. - powiedział Leo
-A tak właściwie to co Was skusiło na zrobienie śniadania? - zapytałam
-No wstaliśmy wcześniej to pomyśleliśmy, że zrobimy bo nic innego nie mieliśmy do roboty.
-To nawet dobrze. No to smacznego. - powiedziałam
Po zjedzeniu śniadania posprzątaliśmy i poszliśmy na góre się ogarniać. Ja się przebrałam i inne te rzeczy zrobiłam. Czekaliśmy aż nadejdzie ten czas pójścia na lotnisko i oczekiwania przylotu samolotu, którym miała mama wrócić. Po paru godzinach poszliśmy na lotnisko i czekaliśmy aż się pojawi informacja o wylądowaniu samolotu. Kiedy samolot wylądował czekaliśmy spory czas aż wszyscy pasażerowie pojawią przy bramkach. Wśród nich nie było mamy. Zaczęłam się strasznie niepokoić co z resztą było po mnie widać. I strasznie się bałam, że mama została tam jeszcze i nawet mnie nie powiadomiła.
-Będzie dobrze. Twoja mama na pewno jest tam gdzieś tylko jej nie widać. - powiedział Charlie
-Przecież byłoby ją widać, a ja jej nie widziałam. Strasznie się o nią martwię. Nawet do mnie nie zadzwoniła czy już wraca czy jeszcze zostaje na dzień lub dwa. - powiedziałam
-Może jeszcze zadzwoni. Nie martw się będzie dobrze. - powiedział Leo
-Mam taką nadzieje. - powiedziałam
W pewnej chwili zaczął dzwonić mój telefon. Zobaczyłam, że dzwoni moja mama. Po odebraniu telefonu usłyszałam dziwny głos.
-Przylecę parę dni później, jeśli możesz zapłacić rachunki to zapłać i jakbyś mogła to zadzwoń do taty, żeby wysłał ci jeszcze pieniądze bo na pewno ci nie starczy. - powiedziała mama
-Mamo, co się z Tobą dzieje? - zapytałam
-Nie mogę teraz rozmawiać. Zadzwonię jak będę miała czas.... - powiedziała mama i się rozłączyła
Po tej rozmowie była strasznie rozbita. Bardziej mnie zastanawiało to co było słychać w tle. To było straszne. Nie miałam na nic siły, bałam się o mamę.
-Co jest? - zapytał Charlie
-To trudne. Po tej rozmowie jeszcze bardziej się boje o nią. - powiedziałam
-Powiedz co się stało. - powiedział Charlie
-Głos mamy się wydał taki dziwny. Na pewno nie była w tym momencie w domu. Podejrzewam, że tata nic nie wie co się z nią dzieje, a sama nie chce mi powiedzieć co się dzieje. - powiedziałam
-Mówiła coś? - zapytał Leo
-Mówiła, że przyleci parę dni później i żebym z tych pieniędzy co przyszły zapłaciła rachunki no i żebym zadzwoniła do taty tylko po to, żeby wysłał mi pieniądze. - powiedziałam
-Czyli jeszcze parę dni sama w domu? - zapytał Leo
-Tak. Zostalibyście ze mną jeszcze te parę dni, a potem się zobaczy co dalej. - powiedziałam
-Oczywiście, że zostaniemy. Nie chcemy, żeby Ci się coś stało. - powiedział Charlie
-Nie wiem co o tym myśleć. - powiedziałam
Mój telefon znowu zaczął dzwonić. Tym razem to był tata. Trochę się zdziwiłam, ale odebrałam telefon.
-Hej. Co u Ciebie? - zapytał tata
-Hej. Nie jest za dobrze. - powiedziałam
-Co się dzieje? - zapytał tata
-Dzwoniłam do mamy bo miała już dawno wylądować, ale okazało się, że coś się z nią dzieje, a jak ją zapytałam o to powiedziała, że nie może rozmawiać. - powiedziałam
-No bo mama normalnie wyszła z domu. Ale okazało się, że tutaj w Norwegii jest jakiś zamach i są wybierani ludzie jako zakładnicy i prawdopodobnie mama została właśnie złapana. - powiedział tata
-Powiedz, że jej się nic nie stanie i że ją za parę dni wypuszczą. - powiedziałam z płaczem
-Tego Ci nie mogę obiecać. Pamiętaj, że masz mnie i Mary. - powiedział tata
-A wiesz kiedy wrócicie do nas, a raczej do mnie? - zapytałam
-Za co najmniej miesiąc, ale to nie jest pewne. - powiedział tata
-To dobrze. Mam jeszcze jedną prośbę. - powiedziałam
-Jaką? - zapytał tata
-Mógłbyś mi wysłać trochę pieniędzy bo obawiam się, że to co zostało akurat pójdzie na rachunki. - powiedziałam
-No dobrze wyślę trochę. Dla Ciebie wyślę jej więcej żeby starczyło jej nawet na przyszły miesiąc. - powiedział tata
-Dziękuje. A co tam u Mary? - zapytałam
-Dobrze. Cały czas siedzi w swoim pokoju, że tak powiem w swoim świecie. - powiedział tata
-To akurat u niej normalne. - powiedziałam
-Będę już kończył, bo pracę mam, a przerwa mi się kończy. To pa. Postaram się zadzwonić jutro. - powiedział tata
-Dobra. Będę czekać. To pa.... - powiedziałam i się rozłączyłam.
Tym razem się uspokoiłam. Wiedziałam, że będzie dobrze.
-I co? - zapytał Leo
-Są tam jakieś zamachy i zbierali zakładników i akurat mamę zabrali. Obiecał mi, że wyśle mi pieniądze. O tatę i Mary też się boje bo nigdy nie wiadomo co takim strzeli do głowy. - powiedziałam
-No nie wiadomo. Ale trzeba uwierzyć, że będzie dobrze. - powiedział Charlie
-Powiedział, że za co najmniej miesiąc wróci z Mary, ale to jeszcze jest nie pewne. - powiedziałam
-Chodźmy do domu. Może weźmiemy te rachunki i pójdziemy to od razu zapłacić i zobaczymy czy nam coś z tego zostanie. - powiedział Leo
-Masz racje. Będzie lepiej jak szybciej rachunki będą zapłacone. - powiedziałam
Po powrocie do domu wzięliśmy rachunki i pieniądze, które przeznaczone są na rachunki. Po zapłaceniu rachunków zostało jeszcze trochę pieniędzy więc poszliśmy do sklepu i za to kupiliśmy artykuły spożywcze i picie. Po powrocie do domu usiedliśmy na kanapie i siedzieliśmy...

~**~
Hej. Z tej strony znowu ja - Aneta. Niestety Zamyślona Marzycielka ostatnio nie zbyt miała się dobrze jeśli mogę to tak określić. Już w przyszłym tygodniu normalnie się pojawi jej rozdział. Choć powinien wyjść tak jakby mój bo wreszcie mam te nieparzyste rozdziały. Muszę się dowiedzieć jak to będzie, a wy zobaczycie kto doda 25 rozdział. A tymczasem rozdział napisany przeze mnie. Trochę włożyłam w to pracy i nawet mi się ten rozdział podoba. Tak więc oczekujcie kolejnego rozdziału.

sobota, 5 marca 2016

Rozdział 23: Początkowy brak poczucia bezpieczeństwa...

Po wyjściu z łazienki popatrzyłam na Charliego, po którym było coś widać. Trochę się zmartwiłam bo nie miałam nadal wiadomości od Mary.
-Mary dzwoniła. - powiedział Charlie
-Dlaczego mnie nie zawołałeś? - zapytałam
-Od razu byś się rzuciła na ten telefon. - powiedział Charlie
-Może i tak, ale bynajmniej byłabym spokojniejsza niż byłam. Ale całe szczęście, że żyje. - powiedziałam z ulgą
-Mówiła coś o tym, że odcięła od wszystkiego bo przez to co się ostatnio stało potrzebowała zmiany. - powiedział Charlie
-Jakiej znowu zmiany? Nie rozumiem jej kompletnie. - zapytałam
-Jeszcze mówiła, że denerwuje się szkoła i chyba się boi, że będzie znowu tak jak było w Polsce. Jeśli mogę wiedzieć to o co chodzi? - zapytał Charlie
-To dla niej był bardzo trudny okres. W szkole była dręczona i się nad nią znęcano czyli tak jak miał Leo. Gdy się poznałyśmy starałam się jej jakoś pomóc... - powiedziałam
-To dużo przeszła. - powiedział Charlie
-No tak, proszę Cię obiecaj, że nie powiesz jej, że Ci o tym mówiłam, bo by mnie zabiła. Ja w sumie też się trochę boje szkoły. Ale będę chodzić do tej samej co Leo to może się tam zaklimatyzuje jakoś. - powiedziałam
-Nie bój będzie dobrze. Zadzwoń do niej bo na pewno się martwi czy coś. - powiedział Charlie
Postanowiłam, że spróbuje zadzwonić do Mary. Jedno pip... Drugie pip... Trzecie pip... Czwarte pip... Kiedy już tak czekałam aż odbierze myślałam co jej powiem. Odebrała i się odezwała
-Halo?
-Cześć Mary nawet nie wiesz jak się martwiłam. Charlie mi powiedział, że dzwoniłaś. Co u Ciebie? - zapytałam
-Hej. Wszystko ok. Myślę, że nie jesteś zła, że miałam wyłączony telefon. - powiedziała Mary
-Nie jestem, ale potwornie się martwiłam. Powiedział mi, że się denerwujesz szkołą. Powiedz co jest. - powiedziałam
-No trochę się boje tego jak sobie poradzę. Sama wiesz co przeżyłam. - powiedziała Mary
-No wiem. Mówiłaś o tym chociaż tacie? - zapytałam
-Mówiłam, powiedział, że w Walii młodzież jest bardzo wyrozumiała i że nie ma gorszych ani lepszych, ale ja powiedziałam, że się nad Leo znęcali. A on powiedział, że nie wiedział. - powiedziała Mary
-No bo nie wiedział - powiedziałam
-Czyli się nie gniewasz na mnie? - zapytała Mary
-Ja się nie umiem na Ciebie gniewać, ale ostatnio jednak trochę kłótni między nami było. - powiedziałam
-No trochę tego było. Może przed rozpoczęciem szkoły się jeszcze spotkamy i spędzimy cały dzień jak kiedyś. - powiedziała Mary
-A gdzie i dokładniej kiedy? - zapytałam
-Może przyjadę do Ciebie na jeden dzień i noc i zrobimy sobie taki babski dzień bez ani jednego chłopaka.- powiedziała Mary
-No oczywiście, że tak. To dobranoc i jutro znowu zadzwonię. - powiedziałam
-Dobranoc ... - powiedziała Mary
Po rozmowie z Mary była spokojniejsza i byłam w stanie normalnie zasnąć. Całą noc przespałam, a na następny dzień wstałam o dziwo wyspana co było dla mnie szokiem w ciągu paru ostatnich dni. Cieszyłam się z tego bo nie miałam za wiele takich dni kiedy się pożądnie wyspałam. Poleżałam jeszcze trochę w łóżku po czym wstałam i poszłam się ogarnąć w łazience. Schodząc do kuchni moja mina trochę była smutna, ale jednak nie dałam tego po sobie poznać. Zrobiłam sobie śniadanie i usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Potem po sprzątałam po sobie i poszłam do siebie. Po godzinie siedzenia samej w pokoju przyszli do mnie chłopacy co mnie bardzo zaskoczyło.
-Hej i jak tam? - powiedział z wielkim uśmiechem Leo
-A dobrze - powiedziałam
-Co jest? Widać, że coś się dzieje. - zapytał Charlie
-Zastanawiam się jak to dalej będzie. Dzisiaj nawet z mamą nie rozmawiałam, a zawsze przy śniadaniu potrafimy ze sobą porozmawiać. Może wy coś wiecie. - powiedziałam
-No wiesz nie zawsze jest dobrze w życiu. Nic nie wiemy. - powiedział Leo
-Wiem, że nie zawsze, ale naprawdę dla mnie to trochę dziwne. Sama nie wiem czy coś się z nią dzieje czy się czymś martwi. - powiedziałam
-Rozumiemy Cię, ale nie martw się będzie dobrze. - powiedział Leo
-I tak się martwię, bo nie wiem co się dzieje. - powiedziałam
-Może pójdziesz do mamy i się zapytasz czy wszystko w porządku? - zapytał Charlie
-Myślisz, że mi powie? - zapytałam
-Możesz spróbować. - powiedział Charlie
-To poczekajcie tu pójdę do kuchni po coś do picia to się zapytam jak tam będzie. - powiedziałam
-Ok - powiedzieli oboje równocześnie
Schodząc na dół słyszałam jak mama z kimś rozmawia od razu się zorientowałam, że rozmawia z tatą. Chodziło coś o pieniądze. Kiedy już zeszłam na dół byłam bardziej smutna bo czułam, że chyba nie mamy pieniędzy. Wzięłam szklanki i butelkę soku po czym poszłam do góry. Kiedy weszłam do pokoju zachciało mi się ryczeć.
-I co? - zapytał Charlie
-Nie wiem czy to jest prawda, ale chyba mama już nie ma pieniędzy bo słyszałam jak rozmawia z tatą. Dlatego jest taka smutna. - powiedziałam
-Na pewno dacie radę. - powiedział Leo
-Sama nie wiem. Tata o tej porze już wysyłał pieniądze i to jest najgorsze, że ich nie ma jeszcze. Boje się, że mama będzie chciała jechać do Norwegii i będzie chciała, żebym została w domu albo pojechała z nią. - powiedziałam
-Zobaczymy jak to będzie wyglądać. - powiedział Leo
W pewnym momencie do pokoju przyszła mama. Popatrzyliśmy się tak wszyscy na siebie i nasza trójka obawiała się co nastąpi.
-Słuchaj nastąpiła taka sytuacja, że musiałabym jechać do Norwegii bo pieniądze, które wysłał tata jeszcze nie dotarły, a trzeba zapłacić za rachunki i chcesz jechać ze mną czy wolisz zostać w domu? - zapytała mama
-A na ile byś tam pojechała? - zapytałam
-Pojechałabym dzisiaj i jutro raczej bym przyjechała z powrotem. - powiedziała mama
-W sumie to bym została, ale boje się trochę być sama w domu. - powiedziałam
-Może my byśmy mogli tą jedną noc u Ciebie przenocować? - zapytał Leo
-A moglibyście zostać? - zapytałam
-No. Ustalilibyśmy to z naszymi rodzicami i byśmy zostali. - powiedział Charlie
-Ja pozwalam Wam tu zostać - powiedziała mama
-A jakby przyszedł na przykład listonosz to mam otwierać? - zapytałam
-Lepiej otwórz bo może się okazać, że to mogą być pieniądze. A w razie czego są przy Tobie chłopacy to Ci pomogą. - powiedziała mama
-No dobrze to od razu do Ciebie zadzwonię jakby się pojawił listonosz - powiedziałam
-Będzie dobrze. - powiedział Charlie
-Mam taką nadzieje. To już zaraz pójdziesz na lotnisko? - zapytałam
-Raczej tak, a coś się stało? - zapytała mama
-Nic się nie stało. Tak tylko zapytałam. - powiedziałam
-A to ok. Odprowadzicie mnie na lotnisko? - zapytała mama
-Oczywiście, że tak. - powiedziałam
-To idę zabrać parę rzeczy i możemy się zbierać. - powiedziała mama
Przez ten czas kiedy mama pakowała parę potrzebnych rzeczy my siedzieliśmy i graliśmy. Po mnie jednak było widać, że jestem trochę smutna i zdenerwowana tym co się dzieje. Byłam jednak dobrej myśli. Po odprowadzeniu mamy na lotnisko i po pożegnaniu się z nią wróciliśmy do domu. Przed domem spotkaliśmy listonosza.
-Dzień dobry. - powiedział listonosz
-Dzień dobry. Jest coś dla nas? - zapytałam
-Jest jedna koperta. Jest ktoś jeszcze w domu? - zapytał listonosz
-Nie ma. Jestem tylko ja i moi przyjaciele. A nie mogę ja pokwitować odebrania? - zapytałam
-Możesz. Tu proszę pokwitować. - powiedział listonosz
Po pokwitowaniu otrzymałam kopertę.
-Miłego dnia. Do widzenia. - powiedział listonosz
-Wzajemnie. Do widzenia. - powiedziałam
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do mamy z nadzieją, że nie wsiadła jeszcze do samolotu. Jednak okazało się, że już wsiadła, bo nie było zasięgu. Wiedziałam, że tata nie odbierze więc zadzwoniłam do Mary. Kiedy odebrała zaczęła się nasza rozmowa
-Hej Mary i jak tam? - zapytałam
-Hej. Dobrze, a u Ciebie jak? - zapytała Mary
-Dobrze, Mogłabyś przekazać tacie jak wróci do domu, że pieniądze dotarły do nas? - zapytałam
-A czemu nie zadzwonisz do niego? - zapytała Mary
-Bo wiem, że nie odbierze. Przecież w pracy jest. - powiedziałam
-A mama nie może zadzwonić później? - zapytała Mary
-Problem w tym, że mama rozmawiała dzisiaj z tatą i umówili się, że przyjedzie do Was po pieniądze. - powiedziałam
-No dobrze przekaże. A to już leci tym samolotem? - zapytała Mary
-Prawdopodobnie tak, bo próbowałam do niej zadzwonić, ale zgłasza się jakaś kobitka i mówi abonament czasowo niedostępny lub poza zasięgiem sieci czy jakoś tak. - powiedziałam.
-To ty sama jesteś w domu? - zapytała Mary
-Nie. Jestem z chłopakami, bo sama to ja bym się bała zostać w domu i wolałabym lecieć z mamą, ale wtedy by nikt nie odebrał koperty. - powiedziałam
-Aha, chyba się już nie boisz nie? - zapytała Mary
-No coś ty. Jest lepiej niż myślałam. I wierzę, że tak będzie do jutra póki mama nie przyleci z powrotem. - powiedziałam
-A jak Ci mijały dni jak wróciłaś do domu? - zapytała Mary
-Dobrze, tylko brakuje mi Ciebie i strasznie za Tobą tęsknie. - powiedziałam
-Domyślam się. U mnie też dobrze mijają dni, ale gdy tak siedzę z Elkiem to myślę też o Tobie. Elek czasem się domyśla, że o kimś myślę i się pyta o kim. No, a ja mu mówię, że o Tobie. - powiedziałam
-To ja też się zamyślam jak siedzę z chłopakami. Oni to od razu się domyślają, że o Ciebie chodzi. - powiedziałam
-Muszę już kończyć. To jutro się zdzwonimy. I się nie bój będzie dobrze. Dobranoc. - powiedziała Mary
-Nie boje się. No ok. Dobranoc... - powiedziałam
Po tej długiej rozmowie z Mary zrobiło mi się lepiej. Postanowiliśmy, że wyjdziemy do sklepu na małe zakupy więc wzięliśmy trochę kasy i poszliśmy. W sklepie wybieraliśmy tańsze produkty, z których moglibyśmy zrobić i obiad i kolacje. Za całe zakupy zapłaciliśmy nie dużo. Po powrocie do domu zaczęliśmy robić mini obiad dla nas. Po przygotowaniu obiadu usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść.
-Nieźle nam poszło - powiedział Leo
-No, a obiad wyszedł rewelacyjnie. - powiedziałam
-Ciekawe czy nadarzy się jeszcze okazja taka jak ta. - powiedział Charlie
-Może jeszcze jakaś będzie. - powiedziałam
Po zjedzeniu obiadu posprzątaliśmy i usiedliśmy na kanapie włączając tv. Obejrzeliśmy parę seriali i poszliśmy do mnie. Każdy po kolei poszedł się umyć i przez resztę wieczora siedzieliśmy oglądając u mnie tv. Ja zadzwoniłam jeszcze do mamy z nadzieja, że wreszcie doleciała. Na całe szczęście był już normalny sygnał. Po paru sekundach mama odebrała.
-Hej. Co się stało, że wcześniej dzwoniłaś? - zapytała mama
-Hej. No właśnie jak wróciliśmy do domu to listonosz był i pieniądze przyszły. - powiedziałam
-To fajnie, Na obiad z lodówki chyba nic nie wykorzystaliście bo za dużo to tam nie było. - powiedziała mama
-No nie wykorzystaliśmy i wzięliśmy trochę kasy i poszliśmy na małe zakupy. Braliśmy te tańsze produkty, żeby za dużo nie wydać. - powiedziałam
-To dobrze. Ja jeszcze poproszę tatę, żeby dał trochę pieniędzy to nam starczy na dłużej. - powiedziała mama
-No ok. Dzwoniłam do Mary i mówiłam, żeby przekazała tacie, że już pieniądze przyszły, ale to już raczej nie potrzebne, - powiedziałam
-No nie. Ale to już tylko jakaś godzina i tata wróci do domu to porozmawiam z nim. U Was już jest późny wieczór nie? - zapytała mama
-No i tak już myślimy, żeby się położyć. - powiedziałam.
-Dobrze to dobranoc i śpijcie spokojnie. - powiedziała mama
-Dziękujemy Tobie i tacie też życzymy spokojnych snów. - powiedziałam
-No pa. - powiedziała mama
-Pa... - powiedziałam
Po całym dniu miałam uśmiech na twarzy. Byłam szczęśliwa, że już wszystko jest w porządku. Obejrzeliśmy jeszcze jeden film i poszliśmy spać. Przez całą noc było dosyć spokojnie. W środku nocy się obudziłam i usłyszałam jak Leo mówi przez sen. Zauważyłam, że Charliego nie ma obok Leosia. Zeszłam na dół do kuchni się napić czegoś i spotkałam Charliego.
-Obudziłaś się? - zapytał Charlie
-No. Słyszałeś jak Leo mówi przez sen? - zapytałam
-Słyszałem. Zasnąć nie umiem. - powiedział Charlie
-Ja chyba też teraz nie zasnę. - powiedziałam
-To co robimy? - zapytał Charlie
-No, a masz jakieś pomysły? - zapytałam
-Może pójdziemy do pokoju i posłuchamy jak Leo mówi przez sen, a potem się coś wymyśli. - powiedział Charlie.
-No ok tylko wezmę trochę przekąsek i picia. - powiedziałam
Po zabraniu tego co chciałam wziąć poszliśmy do pokoju i usiedliśmy na moim łóżku. O dziwo Leo nadal mówił przez sen. My zaczęliśmy jeść przekąski, które zabrałam i dalej słuchaliśmy. W pewnej chwili zobaczyliśmy jak Leo zaczął lunatykować.
-On tak zawsze lunatykuje? - zapytałam
-Zdarzają się takie momenty, że tak. - powiedział Charlie
-To co robimy? Jak wyjdzie z pokoju i pójdzie w stronę schodów to prędzej z nich spadnie niż przejdzie przez nie spokojnie. - zapytałam
-Wiemy, że lunatyków nie można budzić. Trzeba zobaczyć co zrobi i spróbować uchronić go od wszelkich upadków. - powiedział Charlie
Po tym wstaliśmy z łóżka i poszliśmy za Leo. Wyszedł z pokoju. Udaliśmy się za nim i dotarliśmy do pokoju Mary. Wydało się na to podejrzane, ale poszliśmy dalej. W pokoju po zapaleniu światła okazało się, że na biurku Mary była jakaś paczka. Na paczce była kartka, na której pisało "Dla Anety". Leo się obudził i z zaskoczeniem popatrzył na nas.
-Co ja tu robię? - zapytał Leo
-Lunatykowałeś -  powiedziałam razem z Charliem
-Patrzcie na to - powiedziałam
-Ciekawe co tam jest. - powiedział Leo
-Może to otworzymy? - zapytał Charlie
-Otworzyć nie zaszkodzi. - powiedziałam
Po otwarciu było pudełko, które wydało się jeszcze bardziej podejrzane niż sama kartka. Zajrzałam do pudełka i w pudełku był album ze zdjęciami, ale nie z byle jakimi zdjęciami. Bo ze zdjęciami moimi i Mary. Wydało mi się to takie słodkie, że się wzruszyłam. Na końcu była mini kartka, na której pisało "To dla Ciebie. Pamiętaj o mnie i nigdy nie zapominaj" Domyśliłam się, że to zrobiła Mary, ale kiedy to nawet nie wiem. Może zrobiła to w Norwegii wysłała to tutaj, a odebrała to mama i zostawiła to w pokoju Mary.. Po tym zdarzeniu poszliśmy spać...

~**~
Hejka to ja Aneta. No może pora trochę późna, ale jeszcze potrzebowałam czasu na dokończenie rozdziału. Tym razem odnosze wrażenie, że rozdział mi bardzo podoba. Sama nie wiem dlaczego tak jest. Ale to takie moje dziwne odczucie. Tymczasem zapraszam do komentowania i do zobaczenia za 2 tygodnie i za tydzień rodział Zamyślonej Marzycielki. No i miłego wieczorka. ;***