niedziela, 13 grudnia 2015

Rozdział 11: Nowa szkoła i nowe wyzwania

Następny dzień zaczął się jak zwykle. Tyle, że byli chłopacy u mnie bo zrobili mi niespodziankę z czego się cieszyłam. Zjedliśmy razem śniadanie. Przy śniadaniu byłam jakaś taka nieobecna. Cały czas myślałam kiedy Mary wróci. Jednak dopuszczałam do siebie myśl, że z dłuższym pobytem Mary w Norwegii wiąże się coś o czym ja nie wiem. Starałam się nie pokazywać tego, ale to było silniejsze. Chłopacy i mama to zauważyli.
-Czemu nic nie jesz? - zapytała mama
-Myślę o Mary i o tym czemu jej tu nie ma. - odpowiedziałam
-Później o tym pogadamy jeszcze - powiedziała mama.
-A to jakaś tajemnica czy coś? - zapytałam
-Wiesz to nie jest temat tak przy śniadaniu. - powiedziała mama
-No dobrze. Ale myślę, że to nic strasznego? - zapytałam
-Tak pośrednio. - odpowiedziała mama
-To poczekam na tą rozmowę. - powiedziałam
Po zjedzeniu śniadania mama pozwoliła jeszcze chłopakom zostać ze mną więc poszliśmy do mojego pokoju.
-O co chodziło z twoją siostrą? - zapytał Charlie
-Pojechała z moim tatą do Norwegii i potem okazało się, że zostają tam dłużej. - powiedziałam
-Tęsknisz za nią prawda? - zapytał Leo
-Bardzo. Brakuje mi jej. Jednak mam wrażenie tak jak by coś się stało. - powiedziałam
-Wy byłyście przyjaciółkami? - zapytał Charlie
-Tak. Traktowałyśmy się jak siostry. Jej rodzice zginęli w wypadku. Wiem tyle, że mieszkali gdzieś za granicą. - powiedziałam
-Może to jest jakieś wyjaśnienie tego dlaczego nie chce wrócić tutaj. - powiedział Leo
-Może, ale skąd wiadomo, że mieszkali np. tutaj w Anglii? - zapytałam
-No nie wiadomo. Może sie dowiesz czegoś jak mama z Tobą porozmawia. - powiedział Charlie.
-Zobacze, może akurat macie racje. - powiedziałam.
W pewnym momencie do pokoju przychodzi mama.
-Charlie i Leo powoli czas na Was. Chodźcie odwiozę was. - powiedziała mama
-To ja jadę z Wami. - powiedziałam
W samochodzie jeszcze gadamy. Umówiliśmy się na następny dzień. Po pożegnaniu wracam z mamą do domu.
Przez całą drogę znowu byłam zamyślona. W domu usiadłam razem z mamą i porozmawiałam o tym wszystkim.
-No więc co chcesz mi powiedzieć? - zapytałam mamy
-Wiesz, że rodzice Mary zginęli w wypadku samochodowym? - zapytała mama
-Wiem. - powiedziałam
-Mary z rodzicami mieszkała tutaj w Anglii, a potem sie przeprowadzili do Polski i tam zginęli. - powiedziała mama
-Nie mówisz tego tak na serio? - zapytałam mamy
-Mówię całkiem poważnie. - odpowiedziała mama
-To już się domyślam dlaczego Mary sie tak dziwnie zachowała jak się ją zapytałam kiedy wróci. - powiedziałam
-To miejsce się jej źle kojarzy. Za dużo ma z nim wspomnień. - powiedziała mama
-Mogę iść do swojego pokoju? - zapytałam
-Tak możesz. - odpowiedziała mama
Po tej rozmowie poszłam do swojego pokoju z wielkim smutkiem na twarzy. Nie miałam już na nic ochoty. Wzięłam szybko prysznic po czym weszłam jeszcze na YT żeby zobaczyć co się dzieje ciekawego. Zobaczyłam, że na kanale Elevena jest nowy filmik, ale nie chciałam oglądać bo za dużo wspomnień z tym. Reszta dnia okazała się zbędną częścią i nie chciało mi się nic robić. 

~**~
Hejka to ja Aneta. Sama nie wiem czy rozdział jest fajny. W połowie tak fajny i w połowie smutny. Historia się będzie rozwijać dalej. Cóż myślę, że nie będę musiała już pisać kolejnego rozdziału bo Zamyślona Marzycielka zaczęła coś pisać więc jestem nadziei, że w przyszły weekend się pojawi rozdział od niej. Zapraszam do komentowania i do zobaczenia za tydzień. ;***

niedziela, 6 grudnia 2015

Rozdział 10: Rzeczywistość i powrót

Na następnego dnia wstałam w średnim nastroju, ale robiłam sztuczny uśmiech żeby nie wzbudzić podejrzeń. Przez połowę dnia siedziałam w pokoju razem z Mary i oglądałam filmik na yt. Czas przemijał aż wreszcie przyszedł ten moment kiedy musiałam z mamą wracać do domu. Z tego nie byłam jakoś zadowolona, ale jednak lepiej czułam się w Anglii. Tam miałam kilku znajomych. W samochodzie myślami byłam przy chłopakach. W pewnym momencie dostałam sms'a.

Od Leo:
Hejo i jak tam?

Do Leo:
No hejo już wracam do domu. Nie mogę się doczekać aż wrócę.

Od Leo:
No my już też nie możemy się doczekać aż wrócisz trochę zatęskniliśmy za Tobą.

Do Leo:
Tak jak ja za Wami. Powiedz Charlie'mu, że miałam przy sobie taką samą maskotkę minionka jak on.

Od Leo:
Charlie jest bardzo zadowolony. A ja jeszcze mam nutellę, którą mi dałaś.

Do Leo:
Wow, myślałam, że już jej nie masz. Dobrze wiem jaką masz słabość do nutelli

Od Leo:
Jakoś tak postanowiłem, że zostawię trochę, żeby zostało jej na dłużej.

Do Leo:
Domyślam się. Też bym tak zrobiła.

W tym czasie zdążyłyśmy z mamą dojechać o czym mama mi powiedziała. Ja się ucieszyłam, choć wiedziałam, że nie będzie mojej siostry w domu.

Do Leo:
Już wróciłam do domu.

Od Leo:
Nawet nie wiesz jak się z Charls'em cieszymy z tego.

Do Leo:
Gdybyście to wy gdzie pojechali i dowiedziałabym się, że wróciliście to bym się tak samo cieszyła jak wy.

Po wejściu do domu poczułam zapach, który wydał mi się bardzo znajomy.
-Czujesz ten zapach? - zapytała mama
-Tak, czuje i wydaje mi się bardzo znajomy. - odpowiedziałam
-Może to po ostatnim czasie jak chłopacy tu byli. - powiedziała mama
-Ale okno jest otwarte, a my zostawiałyśmy zamknięte. - powiedziałam
-A no fakt ktoś jest w domu. - powiedziała mama
Zauważamy, że w kuchni jest bałagan i jeszcze bardziej nas to dziwi. Nie wiemy czy mamy się bać czy coś innego. W pewnym momencie usłyszałam pewien dźwięk dochodzący z góry.
-Mamo słyszysz ten dźwięk? - zapytałam
-Tak. On dochodzi z góry. Chodź do góry po cichu i sprawdzimy wszystkie pokoje, ale twój sprawdzimy na końcu bo tam to może ktoś na serio być - powiedziała mama
-Ok - powiedziałam
Tak jak ustaliłyśmy po cichu wchodzimy do góry i zaczynamy od sypialni mamy. Tam nikogo nie ma. Po cichu przechodzimy do pokoju Mary i tam też nikogo nie ma. Ja się trochę zaczynam bać, że ktoś może być w moim pokoju i boje się zajrzeć do niego. Wiedziałam jednak, że jest ze mną mama i nic mi się nie stanie. Po wejściu nie słyszałam żadnych dźwięków, wtedy postanowiłam, że zaświecę światło. Po zapaleniu światła zobaczyłam chłopaków o czym nawet nie miała ludzkiego pojęcia, że ich tam znajdę. Byłam mega zadowolona.
-Wiedziałaś o tym, że znajdziemy chłopaków w naszym domu? - zapytała ze śmiechem mama
-Nie miałam o tym zielonego pojęcia. Pisałam z Leo sms'y, ale nie napisał mi, że mają jakąś niespodziankę - odpowiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy.
-No sama widziałam jak to wyglądało w samochodzie - powiedziała mama.
-A wy to zostawiliście w kuchni trochę bałaganu, a tak wgl to jak się dostaliście do domu? - zapytałam chłopaków
-No nie pamiętasz dałaś nam jeden z kluczy i powiedziałaś, że możemy przyjechać i coś zrobić zanim przyjedziesz. - powiedział Charlie
-Wiecie ja już nic nie pamiętam więc wybaczcie, ale jakoś o tym zapomniałam. - powiedziałam
-Nie chce, żebyście wracali w ciemnościach do domu, więc zostaniecie tutaj na noc, a rano zjemy razem śniadanie i odwieziemy Was do domu. - powiedziała mama
-Ty nie mówisz tego tak na poważnie mamo? - zapytałam
-Owszem bardzo poważnie. - powiedziała mama
Mojego zachwycenia i wielkiego uśmiechu na twarzy się nie dało opisać. Chłopacy też byli zaskoczeni i przez 5 minut staliśmy jak słupy zapatrzeni w siebie.
-Możecie chcecie coś jeszcze zjeść? - zapytała mama
-Ja z chęcią - powiedziałam
-My tak samo - powiedzieli chłopacy.
-To chodźcie do kuchni to coś zrobię. - powiedziała mama
Razem z mamą zeszliśmy na dół. Usiedliśmy do stołu i poczekaliśmy aż mama nam coś przygotuje. Zrobiła dla nas kanapki. W niecałe 5 minut zjedliśmy wszystkie.
-To my już idziemy spać. Dobranoc - powiedziałam
-Dobranoc - powiedzieli równocześnie chłopacy
-Dobranoc. - powiedziała mama
My poszliśmy do mojego pokoju i nadmuchaliśmy jeszcze jeden duży materac, którym mają spać chłopacy. Po nadmuchaniu dałam dwie poduszki i jeden duży koc.
-To dobranoc chłopacy. - powiedziałam z uśmieszkiem na twarzy.
-Dobranoc. - powiedzieli oboje równocześnie z uśmieszkiem

~**~
Hej to ja Aneta. Cóż jak widać kolejny rozdział znowu ja napisałam. Nie wiem dokładnie ile jeszcze tak będzie, ale myślę, że już nie tak długo, bo powoli nie wyrabiam z czasem. Wydaje mi się, że rozdział jest w porządku. Mnie się podoba. Tak patrzyłam na ilość wyświetleń ostatniego rozdziału i aż mnie zdziwiło. Zapraszam do komentowania i do zobaczenia za tydzień.

niedziela, 29 listopada 2015

Rozdział 9: Niespodzianka

Już zostało parę godzin do wyjazdu na weekend do Norwegii. Moje nastawienie do tego było pozytywne. Po obudzeniu nie czekałam ani chwili i wstałam z łóżka po czym poszłam do łazienki, i umyłam twarz. Szybko zeszłam na dół do kuchni, gdzie była już mama, która przygotowywała śniadanie. Ja usiadłam przy stole i czekałam na coś do zjedzenia. W ręce miałam telefon robiąc na nim to o czym już mama mi wczoraj wieczorem powiedziała. Chłopacy powiedzieli, że mi pomogą i żebyśmy się spotkali o 14:30. Do tego czasu szukałam w szafie fajnych ubrań i co ewentualnie mogłabym wziąć. Po wyciągnięciu ubrań z szafy poszłam do łazienki i się przebrałam. Wreszcie nadszedł ten czas kiedy zobaczę się z chłopakami. Zeszłam na dół i się ubrałam.
-To ja idę z chłopakami kupić prezent - powiedziałam.
-Dobrze. Tylko wracaj szybko bo musisz spakować parę rzeczy - powiedziała mama.
-Dobrze to pa - powiedziałam i wyszłam z domu.
Chłopacy zabrali do różnych sklepów i pomagali mi szukać fajnej niespodzianki dla Mary. Będąc w jednym sklepie wreszcie znaleźliśmy coś co się jej na pewno spodoba. Leo i Charlie powiedzieli, że mam to kupić bo jest to fajna rzecz. Była to ramka na zdjęcie lub zdjęcia. Chłopacy pomyśleli, że jak mam zdjęcia z Mary to mogę je fajnie poukładać i zabrać dla niej gdy tam pojadę. Uważam, że pomysł jest rewelacyjny. 
-Jak chcesz to możemy Ci pomóc je poukładać - powiedział Charlie.
-Chce. Moja mama na pewno się zgodzi, żebyście przyszli do mnie - powiedziałam.
-Ja zauważyłem, że twoja mama nas bardzo lubi - powiedział Leo.
-Ja też to zauważyłam - powiedziałam z uśmiechem.
Po zapłaceniu za ramkę wyszliśmy ze sklepu i poszli do domu. W drodze zadzwoniłam jeszcze do mamy z informacją, że chłopacy pomogą mi jeszcze dopracować niespodziankę, więc przyjdą do domu. Mama się zgodziła. Po pewnym czasie weszliśmy do domu i ściągnęliśmy kurtki. W swoim pokoju miałam album gdzie miałam zdjęcia z Mary więc powiedziałam chłopakom, żebyśmy poszli do mojego pokoju, skserujemy parę zdjęć i zrobimy fajną składankę. Po jakiejś godzinie skończyliśmy układać zdjęcia i zabezpieczyliśmy odpowiednio zdjęcia żeby nie wypadły. 
-Chodźcie na dół pokażemy co wymyśliliśmy dla Mary - powiedziałam.
-Ale najpierw my to ocenimy. No więc tak ja to oceniam na 10 - powiedział Leo.
-Ja oceniam też na 10. A ty Charlie? - powiedziałam.
-Też oceniam na 10 - powiedział Charlie.
-Czyli wszyscy tutaj zgromadzeni oceniają na 10. Nawet nie wiecie jak bardzo mi się to podoba - powiedziałam.
-Nam też - powiedzieli oboje równocześnie.
-No to chodźmy na dół i przekonajmy się co na to moja mama - powiedziałam.
Po chwili jesteśmy na dole. Mama siedzi w salonie na kanapie. Podchodzimy do niej i pytamy się jak ocenia to co zrobiliśmy.
-Jest piękne. Myślę, że Mary się to spodoba. A ja to oceniam na 10 - odpowiedziała mama.
-To tak jak my. My też sądzimy, że się spodoba - powiedziałam.
-Wiesz my tam Tobie pomagaliśmy, więc dzięki nam wyszło super - powiedział Leo.
-Ale pomysł to wy mieliście bo ja bym nigdy na taki nie wpadła - powiedziałam.
-Jak się nie widziałyście sporo czasu to taki prezent jest najlepszy. Po prostu, żeby wiedziała, że ma tak wspaniałą siostrę. I żeby nie było sama to zrobiłaś bez niczyjej pomocy - powiedział Charlie.
-Ma się rozumieć. Wolę powiedzieć, że sama to zrobiłam. A Wam dziękuje, że poszliście ze mną do sklepu i pomogliście coś w ogóle zrobić - powiedziałam.
-Jesteśmy do Twoich usług - powiedzieli oboje po czym się zaśmiali.
-Jak to dobrze, że w ogóle Was poznałam bo bez Was to nie wiem co by było - powiedziałam.
-No cóż jesteśmy takimi chłopakami, którzy jednak coś przeszli, ale lepiej o tym nie mówić bo nie chcemy tu łez w oczach - powiedział Charlie.
Po Leo było widać, że jest smutny i wtedy sobie przypomniałam, że mam coś dla chłopaków. 
-Teraz sobie przypomniałam, że mam coś dla Was - powiedziałam.
-Co takiego? - zapytali z zaskoczeniem chłopacy.
-No to zaraz zobaczycie - powiedziałam.
Nawet mama była pod wielkim zdziwieniem. Z szafki, która była niewidoczna wyciągnęłam nutullę i słodkiego minionka pluszaka. Podeszłam do chłopaków i kolejno dałam to co chciałam dać.
-Leo dla Ciebie Nutella - powiedziałam.
-Dziękuje, kochana jesteś - powiedział Leo.
-A dla Ciebie Charlie minionek pluszak - powiedziałam.
-Dziękuje, taka kochana - powiedział Charlie.
-Wiem, że to lubicie, więc pomyślałam, że kupię Wam to i dam. I muszę powiedzieć, że sama to lubię, że kupiłam też dla Siebie i minionka pluszaka i nutellę - powiedziałam.
-Czas się już spakować - powiedziała mama.
-Już zaraz będę przygotowywać rzeczy tylko się pożegnam z chłopakami - powiedziałam.
Odprowadziłam chłopaków do drzwi, a gdy się ubrali pożegnałam się z nimi i obiecałam, że zadzwonię do nich.
Po zamknięciu drzwi poszłam na górę i przygotowałam parę rzeczy do zabrania. Ze sobą nie mogłam zapomnieć wziąć minionka, żebym mogła pomyśleć o chłopakach. Wreszcie nadszedł ten czas kiedy wyjeżdżałam na weekend do Mary. Na całe szczęście nie zapomniałam o tej niespodziance, którą przygotowałam z małą pomocą. Cóż po paru godzinach dotarłyśmy do Norwegii, a dokładnie do domu gdzie mieszkała Mary z tatą. Miałam małą tremę bo nie wiedziałam jak zareaguje Mary kiedy mnie zobaczy. Zapukałyśmy do drzwi. Po pewnej chwili tata otworzył i zachował się tak żeby Mary nie wiedziała, że ktoś przyszedł. Po cichu się ściągnęłyśmy kurtki i pokazałam tacie co przygotowałam. 
-Gdzie jest Mary? - zapytałam taty.
-Jest w swoim pokoju to jest po wejściu po schodach na wprost - powiedział tata.
-Dziękuje - powiedziałam i poszłam do jej pokoju zrobić jej niespodziankę.
Po wejściu po schodach miałam większe nerwy niż przy drzwiach wejściowych. Zapukałam do drzwi i czekałam aż coś powie. Odezwała się mówiąc: "Proszę". Ja weszłam do pokoju i wreszcie zobaczyłam ją po dłuższym czasie. Mary była w szoku.
-Co ty tu robisz? - zapytała Mary.
-Przyjechałam tu z mamą odwiedzić Was - odpowiedziałam.
-To fajnie, a na ile zostajecie? - zapytała znowu.
-Do jutra wieczora, a czemu pytasz? - zapytałam ją.
-Tak tylko pytam - odpowiedziała Mary.
-Widzę, że nie masz humoru. Ale ja mam coś dla Ciebie - powiedziałam.
-No jest mi trochę smutno. A co takiego? - zapytała Mary.
-Proszę zobacz - powiedziałam z wielkim uśmiechem.
-Ale to ładne kiedy to zrobiłaś? - zapytała ponownie Mary.
-Dzisiaj. Bardzo się starałam i myślałam czy się Tobie spodoba - powiedziałam.
-Dziękuje, bardzo mi się podoba. Tęskniłam za Tobą trochę, ale tego nie pokazywałam - powiedziała Mary.
-Ja bardzo się za Tobą stęskniłam. Wiesz może kiedy wrócisz do Anglii? - powiedziałam.
-Nie wiem, ale też nie wiem czy w ogóle chce wracać - powiedziała Mary.
Z mojej twarzy zszedł uśmiech po czym zapytałam:
-Czemu?
-Tu jest fajnie. Nie narzekam. Tylko czasem brakuje mi Ciebie i miałabym ochotę wrócić do Anglii, żeby znowu mieszkać z Tobą - powiedziała Mary.
-To czemu nie wrócisz? - zapytałam.
-Bo tutaj jest inaczej. Mam szansę spotkać Elevena i w ogóle. Ale muszę jeszcze to przemyśleć - powiedziała Mary.
- No ok. Jak Ciebie nie ma to ja potrafię siedzieć przez cały dzień w domu albo wyjdę gdzieś i np. spotykam się z chłopakami - powiedziałam.
-No to jednak jest ciekawe życie naprawdę - powiedziała Mary.

Późnym wieczorem

Położyłam się spać. Przez parę godzin nie umiałam usnąć. Przez ten czas myślałam jak to dalej będzie. Chciałam, żeby wszystko było tak jak kiedyś. Żebyśmy znowu byli wszyscy razem. Byłam już za bardzo zmęczona myślenie i po chwili już spałam jak zabita.

~**~
Hej to ja Aneta. Tak dzisiaj przyszedł czas na rozdział. Rozdział znowu wyszedł krótki moim zdaniem. Nie wiem kiedy Zamyślona Marzycielka wróci i szczerze to się muszę aż tego dowiedzieć bo nie wiem czy na dłuższą metę dam radę bo od jutra mam trochę nauki. Więc jeśli się okaże, że Zamyślona Marzycielka jeszcze nie wróci to kolejny rozdział może pojawić się z małym opóźnieniem. Ja natomiast teraz życzę Wam udanego tygodnia. Zapraszam Was do komentowania rozdziału.

sobota, 21 listopada 2015

Rozdział 8: Prezenty i dobry humor

Kolejne dni mijały mi obojętnie. Myślałam jak to będzie w nowej szkole i czy sobie poradzę. Żeby o tym nie myśleć postanowiłam, że obejrzę filmiki Elevena bo miałam trochę zaległości. W czasie oglądania mama mnie zawołała więc zastopowałam filmik i zeszłam na dół.
-Tata zostaje w Norwegii na dłużej. Powiedział, że ta praca jest fajna i chce tam jeszcze zostać. - powiedziała mama
-A co z Mary? - zapytałam
-Podjęliśmy decyzje, że na razie Mary zostanie tam i będzie tam chodzić do szkoły. - powiedziała mama
-Wiesz kiedy przyjadą do domu? - zapytałam
-Jeszcze nie wiadomo, ale w najbliższym czasie się dowiem co będzie dalej, a czemu pytasz? - powiedziała mama
-No bo strasznie tęsknie za Mary - powiedziałam
-Obiecuje, że w jak najkrótszym czasie wrócą do domu. A masz jakieś plany na dzisiaj? - powiedziała mama
-Na razie nie. A ktoś ma przyjść czy coś? - powiedziałam
-Mam dla Ciebie niespodziankę, ale nie zdradzę Ci jej. Nie zabieram ci więcej czasu. - powiedziała mama
-Czyli mogę już iść do pokoju? - zapytałam
-Tak. - odpowiedziała mama
Ja się do niej na chwilę przytuliłam i poszłam do pokoju. Po powrocie do pokoju wznowiłam oglądanie filmiku Elevena. Po obejrzeniu wszystkich zaległych odcinków posiedziałam chwilę w ciszy, a po chwili ktoś zapukał do drzwi z mojego pokoju. Byłam zdziwiona i postanowiłam, żeby nie krzyczeć to wstałam z łóżka i poszłam otworzyć drzwi. W drzwiach zobaczyłam chłopaków i jeszcze bardziej byłam zaskoczona. 
-Hej co tu robicie jeśli mogę wiedzieć - zapytałam
-Hej postanowiliśmy Ci zrobić niespodziankę na pocieszenie. - powiedział Charlie
-To wiecie, że mój tata zostaje w Norwegii dłużej nawet moja siostra? - zapytałam znowu
-Tak wiemy. Domyślamy się jak to jest kiedy się tęskni za kimś z rodziny. - powiedział Leo
-Bardzo za nimi tęsknie. Jakoś w domu jest tak inaczej bez nich. I mogę powiedzieć, że to nie to samo. - powiedziałam
-Proszę to dla ciebie. - powiedział Charlie dając mi do ręki pudełko.
-A co to jest? - mówię z zaskoczeniem
-Zobacz do środka, a się dowiesz. - powiedział Leo
Otwieram pudełko i widzę piękny kalendarz na kolejny rok.
-Jest piękny. Dzięki. Naprawdę piękny prezent. Szczerze to Wy mi poprawiacie humor - powiedziałam
-Staramy się jak możemy - powiedzieli oboje równocześnie
Pomyśleliśmy, że obejrzymy jakiś film i wypadło na mały horror. W czasie oglądania przestraszyłam się zaledwie 2 razy, więc nie było tak źle. Po obejrzeniu filmu na dworze było już trochę ciemno, a przed domem stał już samochód, a raczej limuzyna chłopaków co oznaczało, że musieli się już zbierać i jechać do domu. Pożegnanie z nimi było dla mnie nieco trudne jak przy każdym pożegnaniu z nimi, ale jakoś dałam radę. Odprowadziłam chłopaków i umówiłam się z nimi, że jeszcze do siebie zadzwonimy lub napiszemy sms'a. Pożegnałam ich i chwilę potem zamknęłam za nimi drzwi. Pomyślałam, że czas się odświeżyć i poszłam do swojej łazienki w moim pokoju nalałam wody do wanny po czym weszłam i po 30 minutach dopiero z niej wyszłam. Po wytarciu i ubraniu się wyszłam z pokoju zastanawiałam się co by tu robić. Weszłam na yt i zaczęłam przeglądać kanał Elevena, ulubionego YouTubera Mary. Zobaczyłam, że jest nowy filmik i tak pomyślałam, że obejrzę, a po tym pójdę spać.
Po prawie godzinie skończyłam oglądać filmik. Wyszłam jeszcze na chwilę z pokoju i zeszłam do kuchni gdzie była mama. Czekała na mnie z kolacją, którą na dobrą sprawę powinnam zjeść już dawno. Podczas jedzenia kolacji rozmawiałam z mamą o tym co mnie czeka za parę dni i co mogłabym zrobić w ciągu tych paru dni wolnych.
-Wiesz mam dla ciebie pewien pomysł jeśli chodzi o to jak wykorzystać te parę dni wolnych. - powiedziała mama
-Jaki? - zapytałam
-Ostatnio rozmawiałam z tatą i powiedział, że jak chcemy to możemy go i Mary odwiedzić. - odpowiedziała mama
-A kiedy? - zapytałam ponownie
-Tak myślałam, żeby wyruszyć jutro wieczorem. A powrót byłby na następny dzień wieczorem. - powiedziała mama.
-Jak dla mnie świetny pomysł. A Mary o tym wie? - powiedziałam
-To będzie taka niespodzianka. - powiedziała mama
-A będę mogła jutro przed wyjazdem kupić coś Mary? - zapytałam
-Tak. Jak chcesz to możesz poprosić chłopaków o pomoc. - powiedziała mama z uśmiechem
-Na pewno ich poproszę o pomoc. Może znajdziemy coś fajnego. - powiedziałam
Po skończeniu jedzenia powiedziałam mamie, że już pójdę się położyć. Skierowałam się w stronę schodów po czym mama powiedziała "dobranoc". Ja odpowiedziałam i poszłam do pokoju. Gdy już byłam w pokoju usiadłam na łóżku i po chwili przykryłam się kołdrą i po chwili zasnęłam.

~**~
Hejo tak to ja Aneta. Więc ja od tego tygodnia jak na razie dodaje rozdziały nie wiem co będzie dalej i kiedy Zamyślona Marzycielka będzie już w stanie pisać rozdziały. Tak wiem rozdział może jest krótki. Jest to może spowodowane tym, że dowiedziałam się o tym pisaniu rozdziałów. Lepsze to niż nic i pełen niepokój dlaczego rozdziałów nie ma. Uważam, że jest to najlepsze rozwiązanie, żebym na razie pisała rozdziały no i że nie będzie takich zaległości. To do zobaczenia za tydzień i zapraszam do komentowania

niedziela, 15 listopada 2015

Zamyślone INFO #1




No hej kochani. Jak widzicie znowu nawaliłam i rozdziału nie ma. Przepraszam was za to, ale mam ostatnio małe problemy i nie za bardzo mam wenę na pisanie owej historii. Pomysłów masa, ale problem z przelaniem na bloggera. Nie odchodzę to spokojnie, ale nie wiem kiedy pojawi się rozdział z perspektywy Mary. Powiem Anecie, że ona musi pisać rozdziały tak żeby wam je dodać. Jak tylko znajdę czas to przysięgam, że usiądę i napiszę. Teraz niestety jest to niemożliwe. Tak więc jeszcze raz przepraszam.
Mam nadzieję, że do zobaczenia za niedługo.
Pozdrawiam i życzę dobranoc.
Zamyślona Marzycielka :)

sobota, 7 listopada 2015

Rozdział 7: Smutne i samotne życie

Dzień później. Popołudnie
Przez pół dnia myślałam co się dzieje u Mary. W pewnym momencie widzę, że dostałam sms'a. Zajrzałam więc kto do mnie napisał i okazało się, że to chłopacy. Nasza sms'owa rozmowa była taka nie typowa.

Od Leo:
Hej wiesz, że dzisiaj jest nasz koncert?

Do Leo:
Hej na śmierć o tym zapomniałam. Jest jeszcze jakaś szansa żebym zdążyła dojechać do Was? 

Od Leo:
Będziemy przejeżdżać obok twojego domu więc jak chcesz to możesz się z nami zabrać i my załatwimy Ci bilet i loże VIP. 

Do Leo:
No spoko, a o której jedziecie? Jesteście świetni.

Od Leo:
Już jesteśmy w drodze. Powiedz tylko o tym mamie i za jakieś 15 minut będziemy. 

Do Leo:
Spoko będę czekać.

Po chwili szybko zeszłam do mamy do salonu.
-Mamo mogę jechać na koncert chłopaków? - zapytałam
-Wiesz, że ja cie nie zawiozę bo samochodu nie ma. - powiedziała mama
-Pisałam z chłopakami i napisali mi, że przyjadą po mnie bo mają po drodze. - powiedziałam
-To dobrze możesz jechać. - powiedziała mama
-Dziękuje mamo - powiedziałam z wielką radością
Pobiegłam szybko do swojego pokoju i w szafie zaczęłam szukać bluzki, którą akurat chciałam założyć i po chwili ja znalazłam. Zabrałam potrzebne rzeczy, czyli telefon, płytę, na której miałam już autografy. Do torebki włożyłam portfel i płytę, a telefon do kieszeni. Włożyłam na siebie bluzkę i zeszłam na dół gdzie ubrałam buty i kurtkę. Chwilę potem usłyszałam pukanie do drzwi. Ja otworzyłam byli to chłopacy.
-To ja już idę mamo. Do zobaczenia później. - powiedziałam
-Ok skarbie. Do zobaczenia później. - odpowiedziała mama
Wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi..
-Nie wiem jak Wam się odwdzięczyć za ten bilet i to, że będę przy scenie - powiedziałam
-Nie musisz. My to robimy bo Cię lubimy. Widzimy to, że się bardzo cieszysz, że w ogóle nas poznałaś. - powiedział Charlie
-Nawet nie wiecie jak. Kiedy usłyszałam od taty, że tu przyjeżdżamy to się ucieszyłam. Niestety teraz z moją siostrą wyjechał do Norwegii, ale i tak jestem mu wdzięczna, że mogłam się tu znaleźć. Bardzo tęsknie za moją siostrą. - powiedziałam.
-Może jeszcze wróci tutaj. - powiedział Leo.
-Podobno ma wrócić, ale nie wiadomo jak się potoczą plany taty i czy Mary będzie chciała wrócić czy zostać z tatą. - powiedziałam
-Zmieńmy temat. Musimy Cię jakoś pocieszyć. - powiedział Charlie, a Leo potwierdził.
Usłyszałam dzwonek z mojego telefonu. Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam, że dzwoni do mnie Mary po czym odebrałam.
-Hej Mary co tam u Ciebie? - zapytałam
-Hej Aneta a dobrze, a u Ciebie? - zapytała Mary
-A u mnie też dobrze. Jestem w drodze na koncert chłopaków. Siedzę z nimi w samochodzie. - powiedziałam.
-To fajnie. - powiedziała
-Tęsknie za Tobą. Tak samo mama. - powiedziałam.
-Ja też za Tobą tęsknie i chciałabym się zobaczyć. Może przylecisz z mamą do nas choć na dwa dni?- zapytała Mary
-Muszę jeszcze pogadać na ten temat z mamą. Obiecuje, że zadzwonię do Ciebie jeszcze wieczorem. A teraz już muszę kończyć bo jestem na miejscu. Papa buziaki. - powiedziałam
-Papa. Buziaki - odpowiedziała Mary i się rozłączyła
Po rozmowie z Mary ulżyło mi trochę i z uśmiechem na twarzy wyszłam z samochodu razem z chłopakami.
Koncert wyszedł świetnie i po koncercie chłopaki odwieźli mnie do domu za co im podziękowałam. W drodze do domu dużo gadaliśmy i robiliśmy zdjęć, które zrobiliśmy na pamiątkę i ustaliliśmy, że jeszcze do mnie zadzwonią albo ja zadzwonię, żeby się spotkać.

Wieczorem
Było już późno. Ja myślałam tylko o odświeżeniu się i pójściu spać. W salonie spotkałam mamę, która oglądała tv.
-I jak było? - zapytała mama
-Było fajnie w drodze do domu dużo gadaliśmy i robiliśmy trochę zdjęć. - odpowiedziałam
-To się cieszę, że jesteś zadowolona. Widać po Tobie, że jesteś zmęczona. Może się już położysz? - zapytała mama
-Z pewnością się położę tylko jeszcze się odświeżę. - powiedziałam
-To nie zabieram ci czasu. Dobranoc. - powiedziała mama
-Dobranoc mamo- powiedziałam i poszłam do góry.
Po dotarciu do swojego pokoju poszłam do łazienki i się szybko odświeżyłam. Po wyjściu z łazienki weszłam pod kołdrę i się położyłam spać. Szybko usnęłam i przespałam całą noc.

~**~
Hej ludzie.
Dzisiaj kolejny rozdział. Początkowo myślałam, że nie wyrobię i nie będzie rozdziału. Na całe szczęście jest i się z tego cieszę. Dzisiaj i tak jestem w dobrym humorze, ale to dlatego, że mam płytę swoich idoli. Sądzę, że następny rozdział pojawi się na czas, ale to już zależy czy Zamyślona Marzycielka się wyrobi na czas. A tymczasem komentujcie rozdział czy Wam się podoba. Mnie się podoba i przypuszczałam, że będzie dłuższy, ale jest jaki jest. A teraz czekajcie na rozdział 8.
Papa ;***

niedziela, 1 listopada 2015

Rozdział 6: Znowu droga.

Podróż... Przeprowadzka... Znowu? Tak. Cieszysz się? Tym razem tak.

Rano. Godzina 2:00.
Nagle zerwałam się z łóżka. Zaczęłam nerwowo rozglądać się po pokoju. Cholera... Czyli znowu koszmar. Wyjęłam z pod poduszki telefon i sprawdziłam godzinę. 2 nad ranem. Super... Niby mam jeszcze 2 godziny, ale jak zasnę to mnie nie obudzą. Powoli wstałam i otworzyłam szafę. Zostawiłam w niej tylko to co chcę dzisiaj ubrać, czyli typowo czarne długie spodnie dresowe, bluzę z kapturem również czarną, czarną koszulkę, czarne trampki i z dodatków to co zwykle, czyli moją czapkę, bransoletkę i wisiorek. Z tym zestawem poszłam do łazienki gdzie szybko się ogarnęłam. Mam czasem wrażenie, że ten wyjazd to będzie dopiero druga szansa. Druga szansa na coś lepszego, ale wolę nie krakać. Gotowa wyszłam z łazienki i zaczęłam znosić moje rzeczy na dół. Jak się okazało czekała tam na mnie Oliwia.
- Nie śpisz już Mary?
- Nie.
- Czemu?
- Tak jakoś... - no przecież nie powiem jej o tym, że jestem psychopatyczną pesymistką, której od lat śnią się koszmary!
- Chcesz coś zjeść? Czeka was długa podróż.
- Wiem, ale nie jestem głodna.
- Ok - poddała się lekko smutna. Teraz zostało mi tylko czekać...

3 godziny później
Jesteśmy już w samochodzie. Jak na razie podróż przebiega.... Miło. Trochę smutno było żegnać się z Anetą...
"Już miałam wyjść z domu gdy nagle Aneta zbiegła po schodach i rzuciła mi się na szyję.
- Będę tęsknić Mary... Będę do Ciebie pisać i miło by było gdybyś odpisała...
- Ok - lekko odwzajemniłam uścisk - Together Forever..."
Nie lubię pożegnań, ale to zaczęło dla mnie w pewnym sensie nowe lepsze życie. Fajnie by było gdyby Marcin miał zostać w Norwegii na dwa lata. Zostałabym z nim, a później wróciłabym do Polski na studia. Ta... Marzenia... Przeważnie się nie spełniają, ale kto wie. Może moje za, którym jadę do Norwegii się spełni. Moje rozmyślania przerwał Marcin.
- Nad czym tak myślisz Mary?
- Nad niczym. Tak sobie myślę... Na ile zostajemy w Norwegii?
- A jeszcze nie wiem. Zależy na ile dostanę pracę. A co? Nie chcesz tam długo siedzieć?
- Wręcz przeciwnie. Bardzo chcę. Mogła bym być bliżej Polski....
- Tęskno Ci do Katowic?
- Nie do Katowic. Do kraju . Tam się wychowałam... I w ogóle...
- W ogóle... Jasne... Pewnie chodzi o tych całych YouTuberów.
- Po części. Bo gdy mieszkaliśmy w Polsce miałam szanse, może minimalne, ale szanse żeby ich spotkać, a teraz jest to niemożliwe - posmutniałam... Ale co robić? Prawda zawsze boli.
- Możliwe. Tylko musisz w to uwierzyć...

Dzień później
- Mary wstawaj. Już jesteśmy na miejscu.
- Co? Ale jak? - byłam zaskoczona. Przecież pamiętałabym, że zasnęłam.
- Zasnęłaś chwilę po tym jak skończyliśmy rozmawiać. Chodź - powoli wysiadłam z samochodu. Po chwili zobaczyłam śliczne miasto. Bardzo blisko niego były góry. Poznałam je ze zdjęć. Widok był nie do opisania. Nie znałam tylu słów na opisanie go. To było... Przepiękne... Najpiękniejsze miejsce jakie jest na ziemi - pięknie prawda?
- Bardzo - odpowiedziałam nieprzytomnie.
- Może chcesz się przejść?
- Tak. Z chęcią. Sama.
- Domyślam się, że sama. Możesz zdjąć soczewki i założyć okulary. Znajomi Cię nie zobaczą - zaśmiał się, a ja ruszyłam w drogę. Postanowiłam wdrapać się na jakieś wzniesienie. Najlepiej takie na, którym jest jakieś drzewo. Gdy tak szłam w górę czułam się coraz bardziej wolna. Nikt nie mówił mi co mam robić i jak się zachowywać. Było idealnie. Po 10 minutach wchodzenia znalazłam się w miejscu idealnym... Niby słońce świeciło, ale było dużo cienia. Jedynym drzewem na wzniesieniu była wierzba płacząca. W skale była jakaś dziwna kratka, co w sumie troszeczkę mnie przeraziło. Postanowiłam zadzwonić do przyjaciółki.
- Hej Aneta.
- Mary! Jak tam?
- Normalnie.
- Co ty taka szczęśliwa.
- Znalazłam się w miejscu idealnym.
- Chcę zdjęcie tego Twojego miejsca idealnego - zaśmiała się trochę sztucznie.
- Pewnie. A ty co robisz?
- Nic ciekawego w sumie. Czekam na chłopaków.
- Aż tak się zaprzyjaźniliście?
- No! Są świetni.
- To się cieszę. Nie będę już przeszkadzać.
- Nie przeszkadzasz.
- Mów se co chcesz ja i tak swoje wiem. Do usłyszenia.
- Do usłyszenia - po jej słowach rozłączyłam się. Wyjęłam z torby laptopa i weszłam na YouTube. Zobaczyłam, że Eleven dodał nowy odcinek z The Binding of Isaac Rebirth. Szybko weszłam w ten odcinek i zobaczyłam, że trwa on ponad godzinę. Czyli na najbliższą chwilę mam co robić...

~***~
Dzień dobry. Tak wiem. Rozdział to totalna tragedia, w której nie wiadomo o co chodzi. No ale co mam poradzić? Zawsze jak się śpieszę z dokończeniem czegoś tak już jest. Jak widać Mary i Aneta się rozstały z czego Mary w pewnym sensie się cieszy, ale czemu to jeszcze do końca nie wiadomo. Od razu mówię, że ta kratka w skale to takie jakby drzwi. I nie z nimi nie będzie się działo. Po prostu taki sobie dekor i już. Znaczy na razie. Nie będę już przedłużać. Przepraszam, że rozdział z takim opóźnieniem, ale mam na prawdę dużo zajęć, a czasu za mało. Gdyby doba trwała 36 godzin było by mniej spóźnień z mojej strony.
Papa!
Zamyślona Marzycielka :)
P.S. Zapraszam do komentowania! To na prawdę bardzo motywuje i dodaje chęci!
P.S.2. PRZEPRASZAM ZA TAK KRÓTKI ROZDZIAŁ! Ale jak już wspomniałam na wszystko brakuje mi czasu, bo jestem 3 gimnazjum :(